Następnego dnia poszedłem na spotkanie z Tamarą. Czekała na mnie więc przyspieszyłem.
-Cześć Pinkie.-powiedziałem
-Cześć!-odpowiedziała
-No... to co robimy?
-Nie wiem..
-Może...
-Co?
-Może...a z resztą, nie ważne.
-No powedz wreszczie!
-Chodźmy do lasu pokaże ci moje ulubione miejsce, jeśli chcesz.Chcesz?
-No jasne!
Więc potruchtałem w strone Lasu Rochanu, a ona za mną.
-Długo jeszcze?-zapytała po jakimś czasie Tamara
-To tutaj.-odpowiedzałem, przesunąłem łapą liście starej wierzby i odsunąłem się by Tamara mogła przejść.
Znaleźliśmy się na okrągłej polanie w jej środku rosła wierzba płacząca osłaniająć niebo baldachimem z liści, u jej korzeni było źródełko, a w pniu olbrzymia dziupla.
-Ale tu pięknie...- powiedzała Tamara rozmarzonym głosem
-Ta...
-Powiedz-zapytała-jak znalazłeś to miejsce?
-Na polowaniu-odpowiedziałem i zacząłem chodzić po łące, nagle potlnąłem się o coś i wpadłem do dziupli głową w dół, na co Tamara wybuchnęła śmiechem.
<Tamara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz