Nagle spoważniałam.
-Przestraszyłeś się dziadka, który się uśmiechnął. Nie byłeś przyzwyczajony do uśmiechu, czy on tego nigdy nie robił?
-On rzadko się uśmiechał. Wiesz Pinkie, moja wataha była raczej poważna...Znaczy, nie licząc szczeniaków oczywiście.
-Okay. Myślałam, że ty się przestraszyłeś uśmiechu, którego jestem bliźniaczką...
-Nie mówiłaś, że masz rodzeństwo...?
-No bo nie mam. Ale skoro ciągle się śmieję, to...
Amor nie pozwolił mi dokończyć, kładąc łapę na moich...yyy...wargach...nie, przepraszam ja mam usta. Więc, położył mi łapę na ustach.
-Wiem, Pinkie, wiem.
Spojrzałam mu prosto w jego oczy. Amor zrobił to samo.
-Kocham cię...
<Amor dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz