czwartek, 21 lutego 2013

Od Kiiyuko - Quest

W końcu już zdecydowałam się na tę głupią wyprawę. Angeia poleciła mi jazdę na gryfie. Mało wilków wie, że one istnieją. W końcu jestem z lasu magicznych stworzeń więc się znam, ale gryfy trudno znaleźć. Szukałam dobrą godzinę. W końcu jakiś gryf sam do mnie przyszedł.
-Czego szukasz?-spytał
-Jakiegoś gryfa.-odparłam
-A po co ci gryf?
-Chcę polecieć na drugi koniec Antarktydy.
-A po co?
-Nie twoja sprawa młody!
-Aha. Ja cię mogę tam zabrać.
-Serio?
-Tak. Często tam latam.... Wsiadaj!
Gryf obniżył się, żebym mogle wleźć na jego grzbiet. Oczywiście weszłam. Leciał parenaście godzin, ale a
Bardzo szybko. Nagke odczułam zimno, które zaczyło mi przenikać do kości. Gryf zatrzymał się.
-Już. Poleciałem "objazdem" żebyś nie marzła tyle czasu.
-Aha. Dzięki. Zeskoczyłam z gryfa i poszłam przed siebie, a on odleciał. Szlam dobrą godzinę, aż wpadłam do jakiejś dziury. Zleciałam "zjeżdżalnią" przed oblicze jakiegoś wilka, który był zrobiony z lodu.
-Czego tu chcesz przybłędo?-powiedział
-Nie jestem orzybłędą! Szukam Księgo Magii Merlina.
Nagle wszystkie wilki zaczęły się śmiać.
-Ty?! Tą księgę?! Tylko wilk godny jej, z czystym sercem, szlachetnie urodzony ją może zdobyć!-parsknął śmiechem
-Tak? To mi lepiej pokaż gdzie ta książeczka jest, bo tak się składa, że wystarczy że spojrzę ci w oczy, a sprawię że stopniejesz!
Wilk spoważniał.
-Niech ci będzie!-burknął
Podszedł do jakiś malutkich drzwiczek. Otworzył je i przecisnął się przez nie. Stałam jak wryta. Wilk wystawił głowę.
-No idziesz?
-Tak, tak. Już idę.
Z trudem wcisnęłam się przez drzwi. Wilk prowadził mnie krętymi korytażami. W końcu dotarliśmy do jakiejś wielkiej komnaty. Na samej jej końcu, była księga.
-No to idę!-powiedziałam pewnie i zrobiłam jeden krok. Przypadkiem nacistęłam jakiś przycisk i z ścian zaczęły wykatywać strzały. Po trzech sekundach przestały, a trochę dalej zaczęły wylatywać płonące strzały. Po oczywiście trzech sekundach przestały i dalej przeleciały piły.
-To powodzenia wilczku!-powiedział lodowy wilk z chamskim uśmiechem i odszedł.
-I jak ja mam to przejść?!
Przęłknęłam głosno ślinę, zamknęłam oczy i przeszłam. Odziwo strzały, i piły to był tylko chologram. Nic mi nie było! Pobiegłam do księgi. Już miałam po nią sięgnąć, ale przypomniało mi się, że to może być pułapka. Odsunęłam się odłamałam kawałek lodu i rzuciłam w księgę. Ona spadła z podstawki, a na miejscu gdzie ja miałam stać, spadł ogromny kawał lodu.
-No! To mi się udało!-powiedziałam do siebie chamsko i poszłam po księgę. Wzięłam ją otrzepałam ze szronu i schowałam do ogona. Moźe się to wydawać dziwne, ale mój ogon jest tak puszysty, że mogę w nim chować różne rzeczy. Wyszłam z komnaty. Szłam korytażami i dotarłam (odziwo) od razu na dwór! Przedemną stał gryf. Ten co mnie tu zawiózł.
-Cześć! Masz tą księgę?
-A skąd wiesz, źe ja ją chciałam?
-Bo to ja jestem lodowym królem.
Gryf zmieni się nagle w wilka, a potem znów w gryfa.
-No to nieźle...-mruknęłam i wskoczyłam na jego grzbiet. Gryf popędził sto razy szybciej niż wcześniej i w Death City byłam już w pół godziny. Pobiegłam do Soul'a.

<Soul? Dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz