Kid chciał podejść bliżej, lecz w ostatniej chwili go powstrzymałam:
- Co? - spytał szeptem
- Ona nie jest tu sama. Jeśli nas zauważą, będziemy mieli na karku kilkadziesiąt, a może i kilkaset wiedźm.
- Owszem, ale inaczej nie dowiemy się, co one kombinują!
- No ok, ok... - udaliśmy się w stronę podejrzanego domku. Bezszelestnie wślizgnęliśmy się do środka i schowaliśmy za jakąś skrzynią. Z daleka budynek wyglądał na niewielką chatkę, lecz wewnątrz był ogromnym pałacem.
< Kid? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz