środa, 20 lutego 2013

Quest - Kiiyuko

W jednym z kątów Death City rozmyślałam, o rzeczach potrzebnych do pokonania Goblina. Miecz świetlny, Tarcza z Wilkołaka..... I ta księga. Gdzieś o niej słyszałam. Postanowiłam podpytać moją jedną znajomą z watahy po drugiej stronie lasu. Nazywa się Angeia (Andrzeia/Andrzelika) i jest jedną z najlepszych uzdrowicielek o jakich słyszałam. Gdy już byłam po drugiej stronie lasu spotkałam ją. Była na spacerze.
-Cześć Angeia!-zaczepiłam ją
-O cześć Kiiyuko. Co cię sprowadza to takiej starej, zakurzonej wadery?
-Daruj sobie te metafory. Nie wygkądasz staro. Ale do rzeczy. Słyszałaś kiedyś o Księdze Czarów Merlina?
-Tak, tak. Jest podobno ukryta w lodowej jaskini, na drógim końcu .antarktydy.
-Że też wszystko musi być na drugim końcu! Ale trudno! Trzeba tam coś zrobić jeszcze, żeby ją dostać?
-A co chcesz ją? Dużo szamanów wyruszało w tą podróż i żaden nie wracał.
-Nie twój interes. Potrzebna mi!
-Tylko wilk szlachetnie urodzony, z czystym sercem może ją dostać.
-Super!-krzyknęłam sarkastycznie - szlachetny rodowód to ja mam ale nie szlachetne serce. Tak czy siak. Dzięki Angeia.
Pobiegłam do Death City, do mojego budynku. Wskoczyłam na stare, czarne łóżko.
-Może potem wyruszę w tą wyprawę...-ziewnęłam i usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz