-Poczekaj chwilę na nas! - Powiedziałam, łapiąc oddech. - Zaraz padnę!
-Dobra, dobra już zwalniam. Nie wiedziałam, że nie biegasz tak szybko jak ja!
-Przekonamy się? Amor, wchodzisz w to?
-Nie, ja popatrzę.
-No dobrze. A więc: Trzy, czte-ry! Start!
Popędziłam z Kamilą do przodu. Wcześniej pomyślałam jakąś straszną historię, aby dodać sobie gazu. Amor został daleko z tyłu.
-No, nie wiedziałam, że jesteś taka prędka! - Przyznała Kamila.
-Jakbyś próbowała uciekać przed autami, to też...
-Dobra, rozumiem! Nie musisz nic mówić!
-Okay, okay!
Gnałyśmy jak Ferrari. Najgorzej było z zakrętem...
-A teraz ścigamy się z powrotem do Amora!
-Chwila, Pinkie, a zakręt?
-Co zakręt?
-Nie zrobimy zakrętu?
-Aaa, tak! Za tamtym drzewem!
-Jasne!
Pobiegłyśmy za drzewo. Akurat było tam błoto. Gdy na nie wbiegłyśmy...
<Kamila? Amor? Kto pierwszy, ten lepszy!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz