-Czemu tak chodzisz w około?-spytałam
-Rozmyślam.
-O?
-O niczym.
-Nie da się o niczym myśleć. Da się tylko przez sekundę.
-A ty skąd taka mądra?
-Jestem wyrocznią-powiedziałam-ale ni wydaję tylko wyroków. Jestem też niezła w zioło-lecznictwie, robieniu różnych mikstur....-ciągnęłam
-Okey! Rozumiem!-przerwał mi Soul
-Heh.
Zbliżyłam się wolno do Soul'a. Nagle zauważyłam, że na skale za nim, przymieża się do skoku, taki wilk:

Zepchnęłam Soul'a z lini skoku wilka.
-Coś ty za jeden co?!-warknęłam i pomogłam wstać Soul'owi
-Co Kiiyuko nie poznajesz mnie? Kiedy to było....? Rok temu? Zmasakrowałaś mnie jak chciałem cię zabić!
-A więc po latach..... Po roku się znów spotykamy Winetinie.
-Kiiyuko, kto to jest?-zaciekawił się Soul
-Pamiętasz tego alfę, który zabił moją rodzinę?
-Tak.
-Widocznie przeżył.
-Aaaa.... Zostaw go mnie! Raz dwa go załatwię!-Soul zawarczał na wilka
-Chyba śnisz szczeniaku!-warknął Wintin w odpowiedzi
-Jaki szczeniaku!? Poza tym, Soul. Zostaw go mnie. Trochę lepiej go znam.
-Nich ci będzie.-burknął
Zaczeliśmy krążyć. Wilk wpatrywał się w moją lewą łopatkę. Wiadomo było co chce zrobić: skoczyć na mnie złapać za łopatkę, rzucić w coś, a następnie zadać odstateczny cios. Ale ja jestem mądrzejsza. Ustawiłam się w pozycjii łatewj do wywrócenia. Wilk zaśmiał się i zaczął na mnie biec, ale ja jednym szybkim skokiem wskoczyłam mu na grzbiet i grayzłam po karku. Wilk przewrócił się. Ja obróciłam na brzuch, przygwoździłam do ziemi i wpatrywałam mu się w oczy. Po chwili wilk zaczął krzyczeć. Zaczoł też charczeć ogniem i krwią. Po prostu płonie od środka. To śmierć okropna. Dla żartu zaczęłam drwaić z niego.
-Czy wiesz, że od kąd zabiłeś moja rodzinę, stałam się wyroczniom? A chcesz usłyszeć swoją wyrocznię....? Śmierć!!
Podszedł do mnie Soul.
-Nie ma to jak stary dobry sarkazm. Co nie?-powiedziawszy to poklepał mnie po plecach, jak przyjaciela.
-I ironia-zachichotałam
<Soul, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz