wtorek, 19 marca 2013

Od Diego

Woja chwilowo ucichła. Udało mi się wymknąć, kiedy Galaxy odwróciła uwagę, na Swift, która za wszelką cenę chciała dosięgnąć kawałek mięsa, leżącego na wyższej półce.
Wędrowałem lasem Rochanu. Myślałem o mojej przyszłości, o tym co będę robić jak nie zostanę alpfą. Do głowy przychodził mi uzdrowiciel, bo przecież miałem taką moc, ale jakoś nie specjalnie mnie to pociągało. Podobał mi się szpieg, lu tropiciel, ale nie uzdrowiciel!!!
Nagle coś przede mną przemknęło.... Coś rudego i dużego. Myślałem, że to jakiś wilk z wrogiej watahy i ustawiłem się w pozycji gotowej do skoku.
-Kimkolwiek jesteś, wyłaź!!!!-krzyknąłem i zauważyłem, że zza krzaków wyskoczył taki smok:



Za nim taka smoczyca:



I jeszcze taki smoczek:



-Czego chcesz wilku?!-warknął rudy smok
-Ja? Nic. To teren watahy mojego ojca, więc pytanie czego WY chcecie!
-My szukamy kogoś, kto mógłby nas przygarnąć!-wtrąciło smoczątko
-Zamknij się Lewer!-warknął rudy tym razem na małego.
-Ej! spokojnie!-wszedłem smokowi w słowo.-Spytam tatę czy możecie u nas zamieszkać. Potem może ktoś zechce was na towarzyszy....
Nagle nadbiegła Galaxy.

Galaxy, dokończysz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz