Chodziłam po Deatch City. Byłam głodna, a łowców gdzieś wcięło. Dopiero o zachodzie słońca powrócili z trzema jeleniami, czteroma sarnami i ośmioma małymi sarenkami. Wieczorem wszystcu ucztowali i jedli przy ognisku, ale ja patrzyłam z obrzydzeniem na mój kawałek sarny. A jako alpha dosałam najlepszą część. Zamiast pochłonąć mięso w trzy sekundy zniesmaczona odsunęłam konstek z przed nosa. Podszedł do mnie Soul.
-Czemu nie jesz, Kiiyuko? Nie jesteś glodna? Wydawało mi się, że jesteś głodna!
-No tak. Jestem głodna, ale nie mam apetytu. Brzych mnie boli jak nie wiem co i czuję kopnię ia od środka.-Ścisnęłam łapą brzuch
-No dobrze, dobrze, to albo choroba, albo....
-Ciężki przypadek ciążo-chipiliozy.....-przerwałam Soul'owi i zaśmiałam się cichutko
-Heh. Może. A nie wiesz co to?
-Mo weź! Jetsem szamanką od roku. Jestem kompletnie zielona w te sprawy, biorac pod uwagę to, że nie mam nauczyciela. Lepiej chodźmy do Galaxy.
-Dobra...
Galaxy akurat była w Schibusen i robiła jakieś zapasowe mikstury.
-Soul, Kiiyuko? Co wy tu robicie?-spytała nie patrząc na nas, ale robiąc wywar z jakiś liści.
-Galaxy, Kiiyuko jest chyba w ciąży. Boli ją brzych i coś ją kopie od środka!-powiedział zirytowany zachowaniem Galaxy Soul
-Aha....-wilczyca odwróciła się do mnie.-Czy miewasz mdłości i jesteś głodna, ale nie jesz?
-Tak.... Tak mam!
-Ciąża!-stwierdziła Galaxy.
-Ech... Czyli jednak cierpię na ciążo-chipiliozę....-mówiąc to udawałam smutną.
Soul, lub Galaxy? Ktoś z was dokończy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz