Ojciec pozwolił nam się poszwędać poza Death City. Wiec powędrowałyśmy pod Doline siedmiu dusz wiedziałysmy że jest tam nie bezpiecznie i wolno wchodzic tylko wybrańcom. Usiadłyśmy i paczyłysmy na ciemny dół doliny.
- Swiftkill nie chciałbyś miec towarzysza?
- Oj Tikiya chciałbym i to jak Blood i Diego juz znaleźli tylko my zostałyśmy - Nagle coś błysneło nad nami.popatrzyłyśmy się w niebo i zauwazyłyśmy dwa smoki które walczyły ze sobą w powietrzu.Przpatrywayśmy im sie gdy jeden z nich zaczoł spadać na nas.Szybko chwyciłam Swiftkill i upadłyśmy na bok.Otworzyłam oczy i popatrzyłam sie na stworzenie.Był to złoty smok ,wyglądał jak nieżywy podeszłam do niego zostawiając Swiftkill lezącom i prubującom mnie powstrzymywać.Dotkneła jego łba łapą,miał gładkie lśniące z prawdziwego złota łuski ,które się błyszczały od słońca.Wpatrywałm sie w niego a on gwałtownie otworzył oczy popatrzył sie na mnie i wstał...
- Dziękuje ci złote dziecko...
- Ale ja nie jestem złota...
- Nie jestes złota lecz masz złote serce ,którym morzesz pomagać wszystkim.i uwierz teraz ale twoje życzenie się spełniło ...
- Które ?!
- Od dzisiaj będe twoim towarzyszem,nazywam sie Elrath,jestem złotym smokiem światła.
- Ojej naprawde będziesz moim towarzyszem ja jestem Tikiya.a co z moja siostrą ? - Zapytałam a zleciał drugi smok był czarny ale miał też pare miejsc które wyglądały jakby lawa go wypełniała.Podszedł do nas wymamrotał cos w innym języku do Elrath'a i rzucił się na niego.A Swiftkill wskoczyła na tego smoka on stanoł obok mnie popatrzył sie na Swift i zrzucił z grzbietu.
- Co robisz szczeniaku ?
- prubuje cie powstrzymać
- przed czym przed zabiciem tego lamusa?
- tak nie wiedzisz że znalazł opiekuna?!
- no tak ale co mam zrobic musze go zabić!
- za co za to że jest lepszy od ciebie?
- yhhh...- smok popatrzył sie na ziemie i znowu na Swift - tak jest lepszy każdy to mówi...bo to jest mój brat ,wszyscy mówili że jest lepszy a mnie mieli gdzieś
- Oj biedaku...
- nawet opiekuna znalazł pierwszy...
- ty tez znalazłeś już
- kogo?
- mnie bedziesz moim towarzyszem
- na prawde dzienkuje - Wzioł Swift na grzbiet i polecieli z nami do Death City...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz