Ocknęłam się myśląc, że śniłam i teraz leżę u boku Soul'a, ze szczeniakami. Ale po chwili uświadomiłam sobie, że jestem u ludzi. Wstałam i wyszłam z pokoju. Na korytarzu stał ten sam lekarz, co mnie tak "pięknie" powitał w tym miejscu.
-O! Kiiyuko! Wstałaś już!-mężczyzna przerwał rozmowę z innym wilkiem zmienionym w człowieka i podszedł do mnie.-Jak ci się spało? Wszystko dobrze?
-Jest nieźle.... Kiedy wrócę do domu?
-Tego nie umiem ci powiedzieć.... B owidzisz, maszyna się popsuła i dla tego jesteś na wpół wilkiem. Bo na przykład.... Ja. Też byłem kiedys wilkiem.
-Aha.... A jak się nazywasz?-spytałam
-Stave (czytaj: Stiv). Jestem twoim osobistym opiekunem. Każdy inny wilk ma swojego. Na przykład on.-Stave wskazał na biało-rudego wilka idącego w naszym kierunku.-Jego opiekunka jest pani Wista.
-Czemu macie takie.... Dziwne imiona?
-Bo każdy opiekun też był wilkiem.
Biało-rudy wilk nadal się zbliżał. Widocznie chciał porozmawiać. To był ten wilk, co pierwszy się do mnie odezwał w samochodzie, gdy tu jechaliśmy.
-No chejka ludziska! Co u was ziomale?-zaczął. Po tonie i wymowie można było rozpoznać, że to nastolatek. W sumie ja też wyglądałam na młodą.
-....... W porządku-mruknęłam. Nie byłam nastawiona na znajomości, ale wilk nie odpuszczał.
-W porządku, czy nie w porzą.....-wilk nie dokoczył
-Rex! Nie widzisz, że Kiiyuko nie chce?!-Stave przerwał mu
-Dobra, dobra. Wyluzuj koleś, bo ci się mózg zjara.-powiedziawszy to Rex odszedł.
-Kiiyuko, przepraszam cię za niego.
-Nie szkodzi. Macie coś do jedzenia?
-Tak! Już nie długo śniadanie..... Zdejmij tą piżamę i ubierz się lepiej w cos normalnego.
-Normalnego czyli?! Jestem wilkiem! Nie ubieram się!
-Ej! Ja jestem facet i szanuję kobiety! Idź do pokoju, otwórz szafę i wybierz coś sobie.
-Okey.-poszłam do pokoju, otworzyłam szafe i ubrałam się w "coś normalnego" poczym poszłam korytarzem na stołówkę, gdzie już inne wilki siedziały przy stołach.
-Dłużej się nie dało?!-zaczęła jakaś wadera.-Z głodu tu umieramy!
Nie specjalnie zwróciłam uwagę na wilczycę i usiadłam w ostatnim stole. Rex jak to zobaczył, ruszył cztery litery i dosiadł się do mnie.
-Czego chcesz?
-Ja? Niczego. Reszta wilków cie obgaduje. Chcę ci dotrzymać towarzystwa.-wzruszył ramionami
-Jak to obgaduje?!
-Ciiii....! Lilka...
-Nie znam.-mruknęłam oschle.
-Lilka to taka czarna wadera z różowymi uszami. To ona cie skarciła kiedy weszłaś. No więc ona mówiła, że jesteś dziwna i pewnie uważasz, że jesteś lepsza od nas wszystkich razem wziętych.
-Co?
-Tak. Ona taka jest Wszyscy ją lubią i popierają. Ale ja bardziej lubie ciebie.-Rex skończył z rozmarzonym wzrokiem.
-Ty, ty, ty! Uważaj na słowa młody. Ja jestem już matką.-zachichotałam i zerknęłam na Lilkę patrzącą na mnie z obrzydzeniem. W końcu przyszedł Stave.
-No wilczki! Podano do stołu!-krzyknął i pojawiły się kelnerki dające nam talerz..... Warzyw! Wszystkie wilki jadły ze smakiem. Wszystkie oprócz mnie. Zniechęcona odsunęłam talerz od siebie.
-Kiiyuko, czemu nie jesz swojej proscii?-Stave podszedł do mnie.
-Bo ja nie cierpię warzyw!
-Ale musisz je jeść. tu wilki odzwyczajają sie od mięsa.
-Na mięsie się wychowałam i na diecie mięsnej umrę! Jem tylko miętę gdy jestem chora.
-Kiiyuko, Kiiyuko, Kiiyuko.... Musisz!
-Nie! Jestem silnie uczulona na to obrzydlistwo!
-To choć spróbuj....!-Stave powoli odpuszczał, ale z wymuszonej uprzejmości wzięłam kęsa marchwi i..... zemdlałam. Ja na serio mam uczulenie na warzywa.
CND!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz