Chodziłam po Death City. Soul nie odzywał się do mnie od kąd tak urządziłam się ze Śmiercią, ale trudno. Raz się żyje i trzeba przeżyć wszystko!
Słyszałam, że do watahy dołączył jakiś nowy wilk-Severus. chciałam go poznać, bo podobno jest ponury, agresywny, wredny i nie lubi dzieci. To mi się w nim podobało. Więc łaziłam po mieście tu i tam, aż spotkałam dużego, czarnego wilka z naszyjnikiem, który przypominał trochę nietoperza.
-Ty jesteś Severus?-spytałam starając się robić wrażenie ponurej.
-Tak.-mruknął wilk, patrząc na mnie z obrzydzeniem. Chyba na serio nie lubił dzieci.
-.... Znasz już wszystkie wilki z tąd?-spytałam już pogodniej.
-A co cię to obchodzi?
-Dużo!
-To się musisz rozczarować! Nie wszystkie wilki mają charakter jak z bajek!-wilk minął mnie i chciał odejść.
-Wiem. witam w rzeczywistości Severusie.
-wilk spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić spojrzeniem, a potem uśmiechnął się wrednie.
-Miałaś już kiedyś koszmar nocny?-spytał oschle
-Emmmmmm.... Tak. Cały czas! Jeszcze nie miałam nocy z dobrym snem!-uśmiech Severusa zniknął i znowy zrobuł tą swoją ponurą minę.
-Nigdy?-spytał
-Nigdy!-potwórzyłam.
Severus, dokończysz?
czwartek, 21 marca 2013
Od Kiiyuko Cd Soul'a
-Soul, nie!-w ostatniej chwili złapałam Soul'a.
-Nie oddamy wam ani jednego szczeniaka z mojej watahy!-wysapał groźnym tonem.
-A więc Leni ma już nową partnerkę!-krzyknął wilk
-Co?!-wykrzyknęłam równicześnie z Soul'em.
-Tak! Mój syn szuka sobie kobiety, a ta wasza Bloodspill, to połączenia najlepszych cech do zabijania! Oczywiście damy jej eliksir zapomnienia i wzrostu, żeby było wszystko dobrze....-wilk spojrzał na nieruchomego szczeniaka. Widocznie unieruchomili ją. Biały wilk wypóścił ją z pyska.
-Czy ona nie powinna już się ocknąć?-spytał wypluwając jej wierść
-A co? Spytał brązowy wilk.
-Bo ogłuszyliśmy ją już parę godzin temu....-wilki spojrzały na siebie, a na pysku Bloodspill pojawił się mały, szyderczy uśmieszek. Jakby udawała tylko, źe straciła przytomność.
-Oddajcie mi corkę!-wykrzyknął Soul.-Nie będzie żoną jakiegoś palanta z innej watahy!
-Palanta?! Jak śmiesz tak nazywać Leniego?!
-Jak nazywać?-zza drzewa wyszedł taki wilk:

W tej chwili Bloodspill otworzyła oczy. Jaśniały żółtą poświatą, co znaczyło, że jest w furii. Swiftkill ma wtedy zielone oczy, a ja czerwone. Blood rzuciła się najpierw na brązowego wilka i dorwała mu się do gardła, rozrywając me na strzępy. Patrzyłam na Soul'a, który uśmiechnął się, widząc, że jego córka odziedziczyła po nim techniki walki. Podszedł do zdechłego wilka i wyssał duszę.
Soul?
-Nie oddamy wam ani jednego szczeniaka z mojej watahy!-wysapał groźnym tonem.
-A więc Leni ma już nową partnerkę!-krzyknął wilk
-Co?!-wykrzyknęłam równicześnie z Soul'em.
-Tak! Mój syn szuka sobie kobiety, a ta wasza Bloodspill, to połączenia najlepszych cech do zabijania! Oczywiście damy jej eliksir zapomnienia i wzrostu, żeby było wszystko dobrze....-wilk spojrzał na nieruchomego szczeniaka. Widocznie unieruchomili ją. Biały wilk wypóścił ją z pyska.
-Czy ona nie powinna już się ocknąć?-spytał wypluwając jej wierść
-A co? Spytał brązowy wilk.
-Bo ogłuszyliśmy ją już parę godzin temu....-wilki spojrzały na siebie, a na pysku Bloodspill pojawił się mały, szyderczy uśmieszek. Jakby udawała tylko, źe straciła przytomność.
-Oddajcie mi corkę!-wykrzyknął Soul.-Nie będzie żoną jakiegoś palanta z innej watahy!
-Palanta?! Jak śmiesz tak nazywać Leniego?!
-Jak nazywać?-zza drzewa wyszedł taki wilk:

W tej chwili Bloodspill otworzyła oczy. Jaśniały żółtą poświatą, co znaczyło, że jest w furii. Swiftkill ma wtedy zielone oczy, a ja czerwone. Blood rzuciła się najpierw na brązowego wilka i dorwała mu się do gardła, rozrywając me na strzępy. Patrzyłam na Soul'a, który uśmiechnął się, widząc, że jego córka odziedziczyła po nim techniki walki. Podszedł do zdechłego wilka i wyssał duszę.
Soul?
Od Diego Cd Galaxy
Poprowadziłem smoki do Dwath City, do budynku, w którym mieszkali towarzysze. Oczywiście smoki mieszkały na zewnątrz.
-Dobbrraaa....-jęknął mały smoczek.
-A tak właściwie, to chyba źle zaczęliśmy znajomość!-wykrzyknęła smoczyca
-Może i tak....-skonąłem głową.-Ja jestem Diego.
-Ja Foxy.-mruknął rudy smok.-A to Cleo (czytaj: Kleo)-moja partnerka i syn Lewer.
-Aha. Musicie chwilowo uważać na resztę smoków, bo jeszcze nic nie uzgodniłem z tatą, więc bendą was źle traktować.... Chyba.-z ukosy spojrzałem na smoka Swiftkill-Slagterra, który wylądował koło nas wpatrując się w kryształową kulę, którą trzymał Foxy.
-Z kąd to masz?!-warknął Slagterra.
-Nie twoja sprawa.-powiedział ponuro Foxy.-A co? Zazdrościsz? Ta kula jest moją własnością. Odziedziczyłem ją po moim ojcu Erd....
-Erdragonowi!-przerwał mu Slagterra.-Znałem go! Głupi smok, cały czas mieszał się w moje życie. No i dostał za swoje.
Patrzyłem na smoki nie wiedząc o co im chodzi. Zobaczyłem Swiftkill.
Swiftkill, dokończysz?
-Dobbrraaa....-jęknął mały smoczek.
-A tak właściwie, to chyba źle zaczęliśmy znajomość!-wykrzyknęła smoczyca
-Może i tak....-skonąłem głową.-Ja jestem Diego.
-Ja Foxy.-mruknął rudy smok.-A to Cleo (czytaj: Kleo)-moja partnerka i syn Lewer.
-Aha. Musicie chwilowo uważać na resztę smoków, bo jeszcze nic nie uzgodniłem z tatą, więc bendą was źle traktować.... Chyba.-z ukosy spojrzałem na smoka Swiftkill-Slagterra, który wylądował koło nas wpatrując się w kryształową kulę, którą trzymał Foxy.
-Z kąd to masz?!-warknął Slagterra.
-Nie twoja sprawa.-powiedział ponuro Foxy.-A co? Zazdrościsz? Ta kula jest moją własnością. Odziedziczyłem ją po moim ojcu Erd....
-Erdragonowi!-przerwał mu Slagterra.-Znałem go! Głupi smok, cały czas mieszał się w moje życie. No i dostał za swoje.
Patrzyłem na smoki nie wiedząc o co im chodzi. Zobaczyłem Swiftkill.
Swiftkill, dokończysz?
Od Severusa
Urodziłem się w WolfShire .Byłem synem pary alpha .Od kiedy pamiętam toczyła się tam wojna .Pewnego dnia cała rada wilków zebrała się przy dużym kamiennym stole
-Wiemy że to już koniec WolfShire- powiedział mój ojciec
-Musimy walczyć do końca! - protestowałem
-Wszyscy wojownicy zginęli jak mamy walczyć?
-My też możemy bronić naszych ziem!
-Nie ,Severusie .Jesteś naszym jedynym synem i musisz przeżyć .Udaj się do Death City. Tam będziesz bezpieczny.-powiedziała moja matka
-Nie chce być bezpieczny chcę walczyć!
-To nie czas na zgrywanie bohatera! -mój ojciec podniósł na mnie głos
-Mam patrzeć jak umieracie!
-Tak! Steel odprowadź go do ziemi Namataru.
-Tak jest!- powiedział Steel
-Nie mam zamiaru dalej ciągnąć tej rozmowy-powiedziałem i wybiegłem na zewnątrz.
-Książe ? Pańska zbroja-powiedział Steel
-Dzięki ,ale sam dam sobie rade a ty tu giń w spokoju- wziołem zbroję i odepchnąłem go łapą.I zaczęła się moja wędrówka do Death City, chociaż nie miałem zamiaru tam isć. Trwało to mniej więcej miesiąc a z każdym dniem narażałem życie by tylko dojść do tego miasta-Ataki ghuli, mięsożerne rośliny, cienie ,lisze, smoki i cyklopi .Gdy w końcu tam dotarłem byłem zawiedziony .To miasto było okropne .Nie podobało mi się ,ale czułem przepływającą przeze mnie energię .Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli .Na przeciwko wybiegł mi biały samiec
-Kim jesteś? -spytał
-Severus ,książe WolfShire...były-powiedziałem
-Rozumiem że chcesz do nas dołączyć?
-Tak.
-Będziesz się nadawał na wojownika -wymamrotał-Czy to zbroja Nekromantów?
-Tak
kiwnął głową i krzyknął;
-Anaria !
I na ziemię sfrunęła nawet ładna wilczyca
-Zaprowadź tego tu do nowego mieszkania.-powiedział i odszedł
-Ty jesteś....?-spytała
-Severus i tyle ci wystarczy.
Zaprowadziła mnie do jakiegoś małego czarnego zamku.
-Tu mieszkał kiedyś stary Lord ciemności ,ale zdechł. Teraz to wszystko twoje.
kiwnąłem głową a ona wyszła .To był początek mojej przygody w watasze
-Wiemy że to już koniec WolfShire- powiedział mój ojciec
-Musimy walczyć do końca! - protestowałem
-Wszyscy wojownicy zginęli jak mamy walczyć?
-My też możemy bronić naszych ziem!
-Nie ,Severusie .Jesteś naszym jedynym synem i musisz przeżyć .Udaj się do Death City. Tam będziesz bezpieczny.-powiedziała moja matka
-Nie chce być bezpieczny chcę walczyć!
-To nie czas na zgrywanie bohatera! -mój ojciec podniósł na mnie głos
-Mam patrzeć jak umieracie!
-Tak! Steel odprowadź go do ziemi Namataru.
-Tak jest!- powiedział Steel
-Nie mam zamiaru dalej ciągnąć tej rozmowy-powiedziałem i wybiegłem na zewnątrz.
-Książe ? Pańska zbroja-powiedział Steel
-Dzięki ,ale sam dam sobie rade a ty tu giń w spokoju- wziołem zbroję i odepchnąłem go łapą.I zaczęła się moja wędrówka do Death City, chociaż nie miałem zamiaru tam isć. Trwało to mniej więcej miesiąc a z każdym dniem narażałem życie by tylko dojść do tego miasta-Ataki ghuli, mięsożerne rośliny, cienie ,lisze, smoki i cyklopi .Gdy w końcu tam dotarłem byłem zawiedziony .To miasto było okropne .Nie podobało mi się ,ale czułem przepływającą przeze mnie energię .Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli .Na przeciwko wybiegł mi biały samiec
-Kim jesteś? -spytał
-Severus ,książe WolfShire...były-powiedziałem
-Rozumiem że chcesz do nas dołączyć?
-Tak.
-Będziesz się nadawał na wojownika -wymamrotał-Czy to zbroja Nekromantów?
-Tak
kiwnął głową i krzyknął;
-Anaria !
I na ziemię sfrunęła nawet ładna wilczyca
-Zaprowadź tego tu do nowego mieszkania.-powiedział i odszedł
-Ty jesteś....?-spytała
-Severus i tyle ci wystarczy.
Zaprowadziła mnie do jakiegoś małego czarnego zamku.
-Tu mieszkał kiedyś stary Lord ciemności ,ale zdechł. Teraz to wszystko twoje.
kiwnąłem głową a ona wyszła .To był początek mojej przygody w watasze
środa, 20 marca 2013
Od Galaxy Cd Diego
Biegłam do Doliny przez las Rochanu i spotkałam tam Diega z trzema smokami.Zatrzymałam się przed nim i popatrzyłąm szokowana na niego i smoki...
- Galaxy czy te smoki mogą u nas zamieszkać,czy mogłyby? mogli by zostać towarzyszami wilków wrazie czego...
- No Diego posłuchaj ,ale musisz najpierw to uzgodnic z ojcem...
- Wiem ale mogłyby ?
- Dla mnie to mogłyby bo mi to nie pszeszkadza ale musisz to uzgonić z Soul'em bo inaczej to nic nie zrobisz...
- Dobrze ej smoki chodźcie za mną , możliwe że zamieszkacie z nami... - Diego poszedłą z smokami do Death City a ja ,kontynuowałąm to co chciałam i pobiegłam do Doliny Siedmiu Dusz...
Diego?
- Galaxy czy te smoki mogą u nas zamieszkać,czy mogłyby? mogli by zostać towarzyszami wilków wrazie czego...
- No Diego posłuchaj ,ale musisz najpierw to uzgodnic z ojcem...
- Wiem ale mogłyby ?
- Dla mnie to mogłyby bo mi to nie pszeszkadza ale musisz to uzgonić z Soul'em bo inaczej to nic nie zrobisz...
- Dobrze ej smoki chodźcie za mną , możliwe że zamieszkacie z nami... - Diego poszedłą z smokami do Death City a ja ,kontynuowałąm to co chciałam i pobiegłam do Doliny Siedmiu Dusz...
Diego?
Od Soul'a cd Kiiyuko
Byliśmy już nad wrogą watahą Hares robił okrążenia nad nimi.Prubowałem wypatrzyć Blood ale nie mogłem,To samo Hares i Kiiyuko. Widocznie musieli ją schować lub uciec z nią.
- Hares,zleć na duł !
- Soul ale mogą nas zaatakować?!
- Nie buj sie Kiiyuko,mamy Haresa i my przecież terz nie jesteśmy słabii... - Popatrzyłem się na Kiiyuko poczym zeskoczyłem z Haresa na ziemie przed jednym z wilków.Był wielki i nie wyglądał na słabego ,ani ciumrę. Stanołem naprzeciwko niego , wilk był troche większy ode mnie.Ale nie wytrzymałem tego i musiałem się szyderczo uśmiechnąć.A wilk wyglądał tak :

Popatrzył się na mnie, zamnoł niedaleko wylądowała Kiiyuko i Hares.Lecz wilk uśmiechnoł się złowieszczo i zagwizdał,wyszedł z jaskini biały wilk

Trzymając w pysku Blood.Szczeka mi opadła i Kiiyuko chciałą się rzucić na tego wilka lecz Hares ją powstrzymał.
- Zrobimy morze mały handel... - odparł czarny wilk
- Czego chcesz...?!
- Oddamy wam szczeniaka, lecz jeśli oddacie nam innego...
- ale jak ?! mam ci oddać moje dzieci ?!
- nie...masz oddać innego szczeniaka za innego...
- ale to nie jest różnica w takim razie ! - Chciałem się rzucić na te wilki i odebrać Blood ,lecz nie mogłem tego zrobic bo nie wiedziałem co oni mogą...
Kiiyuko?
- Hares,zleć na duł !
- Soul ale mogą nas zaatakować?!
- Nie buj sie Kiiyuko,mamy Haresa i my przecież terz nie jesteśmy słabii... - Popatrzyłem się na Kiiyuko poczym zeskoczyłem z Haresa na ziemie przed jednym z wilków.Był wielki i nie wyglądał na słabego ,ani ciumrę. Stanołem naprzeciwko niego , wilk był troche większy ode mnie.Ale nie wytrzymałem tego i musiałem się szyderczo uśmiechnąć.A wilk wyglądał tak :

Popatrzył się na mnie, zamnoł niedaleko wylądowała Kiiyuko i Hares.Lecz wilk uśmiechnoł się złowieszczo i zagwizdał,wyszedł z jaskini biały wilk

Trzymając w pysku Blood.Szczeka mi opadła i Kiiyuko chciałą się rzucić na tego wilka lecz Hares ją powstrzymał.
- Zrobimy morze mały handel... - odparł czarny wilk
- Czego chcesz...?!
- Oddamy wam szczeniaka, lecz jeśli oddacie nam innego...
- ale jak ?! mam ci oddać moje dzieci ?!
- nie...masz oddać innego szczeniaka za innego...
- ale to nie jest różnica w takim razie ! - Chciałem się rzucić na te wilki i odebrać Blood ,lecz nie mogłem tego zrobic bo nie wiedziałem co oni mogą...
Kiiyuko?
wtorek, 19 marca 2013
Od Diego
Woja chwilowo ucichła. Udało mi się wymknąć, kiedy Galaxy odwróciła uwagę, na Swift, która za wszelką cenę chciała dosięgnąć kawałek mięsa, leżącego na wyższej półce.
Wędrowałem lasem Rochanu. Myślałem o mojej przyszłości, o tym co będę robić jak nie zostanę alpfą. Do głowy przychodził mi uzdrowiciel, bo przecież miałem taką moc, ale jakoś nie specjalnie mnie to pociągało. Podobał mi się szpieg, lu tropiciel, ale nie uzdrowiciel!!!
Nagle coś przede mną przemknęło.... Coś rudego i dużego. Myślałem, że to jakiś wilk z wrogiej watahy i ustawiłem się w pozycji gotowej do skoku.
-Kimkolwiek jesteś, wyłaź!!!!-krzyknąłem i zauważyłem, że zza krzaków wyskoczył taki smok:

Za nim taka smoczyca:

I jeszcze taki smoczek:

-Czego chcesz wilku?!-warknął rudy smok
-Ja? Nic. To teren watahy mojego ojca, więc pytanie czego WY chcecie!
-My szukamy kogoś, kto mógłby nas przygarnąć!-wtrąciło smoczątko
-Zamknij się Lewer!-warknął rudy tym razem na małego.
-Ej! spokojnie!-wszedłem smokowi w słowo.-Spytam tatę czy możecie u nas zamieszkać. Potem może ktoś zechce was na towarzyszy....
Nagle nadbiegła Galaxy.
Galaxy, dokończysz?
Wędrowałem lasem Rochanu. Myślałem o mojej przyszłości, o tym co będę robić jak nie zostanę alpfą. Do głowy przychodził mi uzdrowiciel, bo przecież miałem taką moc, ale jakoś nie specjalnie mnie to pociągało. Podobał mi się szpieg, lu tropiciel, ale nie uzdrowiciel!!!
Nagle coś przede mną przemknęło.... Coś rudego i dużego. Myślałem, że to jakiś wilk z wrogiej watahy i ustawiłem się w pozycji gotowej do skoku.
-Kimkolwiek jesteś, wyłaź!!!!-krzyknąłem i zauważyłem, że zza krzaków wyskoczył taki smok:

Za nim taka smoczyca:

I jeszcze taki smoczek:

-Czego chcesz wilku?!-warknął rudy smok
-Ja? Nic. To teren watahy mojego ojca, więc pytanie czego WY chcecie!
-My szukamy kogoś, kto mógłby nas przygarnąć!-wtrąciło smoczątko
-Zamknij się Lewer!-warknął rudy tym razem na małego.
-Ej! spokojnie!-wszedłem smokowi w słowo.-Spytam tatę czy możecie u nas zamieszkać. Potem może ktoś zechce was na towarzyszy....
Nagle nadbiegła Galaxy.
Galaxy, dokończysz?
Od Kiiyuko cd Soul'a
Nie bardzo rozumiałam o co chodziło Soul'owi.... Tak, zmieniłam wygląd, podobała mi się walka, ale.... Nie rozumiałam z tego nic.
Powolnie poszłam do Shibusen. Na schodach zauważyłam ślady krwi.
-Pewnie jakiś wilk chciał tu wleźć.-mruknęłam do siebie, ale ślady prowadziły wciąż do budynku! Aż w końcu urwały się przy drzwiach gdzie były szczeniaki.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam związane i nieruchome dzieci.
-CO WAM SIĘ STAŁO?!-krzyknęłam, ale dzieci nie odpowiadały. Pobiegłam do pokoju Galaxy. Na szczęście tam była.
-Co się stało?-spytała.
-Dzieci! Ktoś je obezwładnił i związał!!!! I chyba brakuje jednego...-skończyłam cicho. Tak cicho, że wilczyca nie usłyszała. Wzięła jakiś proszek i jak weszła do pokoju sypnęła na szczeniaki, które natychmiast się ocknęły.
-Bloodspill....!-wyjąkała Tikiya
-Co skarbie?-podeszłam bliżej i zerwałam więzy z jej ciała. Swiftkill sama się rozwiązała i pomogła Diego, Hokage i Akleowi.
-Porwali.... Wilk.... Mówił coś o czterech ścianach i potwornej śmierci...-Tikiya mówiła cicho. Ledwo co zrozumiałam co mówi. Ale kiedy jej słowa do mnie dotarły, zerwałam się na równe nogi8.
-Galaxy, możesz popilnować dzieci?-zwróciłam się do Galaxy.
-Idziesz gdzieś?-spytała
-Muszę znaleźć Blood!
-Dobra....-Galaxy usiadła przy drzwiach, a Diego wgramolił się na nią i zanął natychmiast. Ja wybiegłam na zewnątrz i zawołałam Haresa. Blood spędzała z nim dużo czasu, a on potrafił ją odnaleźć wszędzie. kiedy przyszedł, ledwo weszłam na jego grzbiet, a przybieg Soul.
-Gdzie lecisz?!!-zawołał głośno, bo Hares był tak duży, że trzeba krzyczeć, by się porozumieć.
-Tiki powiedziała mi, że tamte wilki porwały Blood!!! Muszę ją znaleźć, bo ją zabiją!-krzyknęłam w odpowiedzi.
-To poczekaj! Lecę z tobą!-Soul wdrapał się na smoka, a Hares zmienił się w smoka ziemi. No cóż wtedy miał delikatniejszą, a co za tym idzie wygodniejszą skórę.
-Ale soul... Kto będzie dowodził armią, jak nas znów zaatakują...?
-Jak mają zaatakować, jak będziemy tak?
-Fakt...-dałam znać Haresowi, żeby leciał.
Soul, dokończysz?
Powolnie poszłam do Shibusen. Na schodach zauważyłam ślady krwi.
-Pewnie jakiś wilk chciał tu wleźć.-mruknęłam do siebie, ale ślady prowadziły wciąż do budynku! Aż w końcu urwały się przy drzwiach gdzie były szczeniaki.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam związane i nieruchome dzieci.
-CO WAM SIĘ STAŁO?!-krzyknęłam, ale dzieci nie odpowiadały. Pobiegłam do pokoju Galaxy. Na szczęście tam była.
-Co się stało?-spytała.
-Dzieci! Ktoś je obezwładnił i związał!!!! I chyba brakuje jednego...-skończyłam cicho. Tak cicho, że wilczyca nie usłyszała. Wzięła jakiś proszek i jak weszła do pokoju sypnęła na szczeniaki, które natychmiast się ocknęły.
-Bloodspill....!-wyjąkała Tikiya
-Co skarbie?-podeszłam bliżej i zerwałam więzy z jej ciała. Swiftkill sama się rozwiązała i pomogła Diego, Hokage i Akleowi.
-Porwali.... Wilk.... Mówił coś o czterech ścianach i potwornej śmierci...-Tikiya mówiła cicho. Ledwo co zrozumiałam co mówi. Ale kiedy jej słowa do mnie dotarły, zerwałam się na równe nogi8.
-Galaxy, możesz popilnować dzieci?-zwróciłam się do Galaxy.
-Idziesz gdzieś?-spytała
-Muszę znaleźć Blood!
-Dobra....-Galaxy usiadła przy drzwiach, a Diego wgramolił się na nią i zanął natychmiast. Ja wybiegłam na zewnątrz i zawołałam Haresa. Blood spędzała z nim dużo czasu, a on potrafił ją odnaleźć wszędzie. kiedy przyszedł, ledwo weszłam na jego grzbiet, a przybieg Soul.
-Gdzie lecisz?!!-zawołał głośno, bo Hares był tak duży, że trzeba krzyczeć, by się porozumieć.
-Tiki powiedziała mi, że tamte wilki porwały Blood!!! Muszę ją znaleźć, bo ją zabiją!-krzyknęłam w odpowiedzi.
-To poczekaj! Lecę z tobą!-Soul wdrapał się na smoka, a Hares zmienił się w smoka ziemi. No cóż wtedy miał delikatniejszą, a co za tym idzie wygodniejszą skórę.
-Ale soul... Kto będzie dowodził armią, jak nas znów zaatakują...?
-Jak mają zaatakować, jak będziemy tak?
-Fakt...-dałam znać Haresowi, żeby leciał.
Soul, dokończysz?
czwartek, 14 marca 2013
od Soul'a - uwaga
Wazna informacja z problemow technicznych pisanie.dokanczanie i dodawanie postow bedzie z malymi opuznieniami dziekuje za zrozumienie i prosze o cierpliwosc z postami
Administratorka i alpha watahy Soul Eater
Od Soul'a Cd Akela Taka
- Brawo Akela pokonałeś goblina...
- Dziękuje Soul - Po podziękowaniach pojawił się Kid w drugim wcieleniu

- Coco to jest ???!!!
- Akela to jest Kid ale w drugim wcieleniu jesgo kamuflarz jako pierwszy odkrył tą moc tylko Black Star został...
- Aha to dobrze
- Akela Dzięki tobie Goblin został zgadzony czli moge wrucić do swojej starej postaci dziekuje ci...
- Prosze - Poszlismy wszyscy do śmierci ona to wszystko przestudjowała i wybaczyła Kid'owi. Że złamał
zakaz...
- Dziękuje Soul - Po podziękowaniach pojawił się Kid w drugim wcieleniu

- Coco to jest ???!!!
- Akela to jest Kid ale w drugim wcieleniu jesgo kamuflarz jako pierwszy odkrył tą moc tylko Black Star został...
- Aha to dobrze
- Akela Dzięki tobie Goblin został zgadzony czli moge wrucić do swojej starej postaci dziekuje ci...
- Prosze - Poszlismy wszyscy do śmierci ona to wszystko przestudjowała i wybaczyła Kid'owi. Że złamał
zakaz...
Od Soul'a Cd Kiiyuko
- Kiiyuko!!!!!
- co?
- Czekaj zmieniłem si ę w kosę żeby pomuc ci szybciej ich zabić ...musimy połączyć swoje dusze by uwolnić Death City. ot tych wrogich wilków...
- dobrze Soul ale jak?
- po prostu skup się na mnie - nagle zaczelismy lekko świecić ,połączyliśmy dusze a ja zmieniłem wygląd razem z Kiiyuko ja w trybie kosy a ona jako wilk wyglądalismy tak:

Mieliśmy durzą moc i dzęki temu wygonilismy watahe złych wilków poza Death City.Naszczęście wygralismy już w połowie z względu że wygonilismy ich z Death City.Lecz opanowali inne tereny,narazie uciekli 3 kilometry od Death City i tam mają swój obóz.Planując tam atak na nas...
Później okazało się że Kiiyuko zmienia wygląd tylko gdy zmienie się w kose i połączymy dusze.
- Kiiyuko mam pytanie do ciebie...
- Hmmm jakie Soul?
- Czy zostałabys moją partnerką do walk?
- Ale jak do walk nierozumiem
- Chodzi o zmiane w kose,gdy walczylismy łatwo połączylismy dusze i zmieniłaś wygląd ze mną jesteś do tego stworzona...
- No dobrze Soul niech ci bedzie....
Kiiyuko?
- co?
- Czekaj zmieniłem si ę w kosę żeby pomuc ci szybciej ich zabić ...musimy połączyć swoje dusze by uwolnić Death City. ot tych wrogich wilków...
- dobrze Soul ale jak?
- po prostu skup się na mnie - nagle zaczelismy lekko świecić ,połączyliśmy dusze a ja zmieniłem wygląd razem z Kiiyuko ja w trybie kosy a ona jako wilk wyglądalismy tak:

Mieliśmy durzą moc i dzęki temu wygonilismy watahe złych wilków poza Death City.Naszczęście wygralismy już w połowie z względu że wygonilismy ich z Death City.Lecz opanowali inne tereny,narazie uciekli 3 kilometry od Death City i tam mają swój obóz.Planując tam atak na nas...
Później okazało się że Kiiyuko zmienia wygląd tylko gdy zmienie się w kose i połączymy dusze.
- Kiiyuko mam pytanie do ciebie...
- Hmmm jakie Soul?
- Czy zostałabys moją partnerką do walk?
- Ale jak do walk nierozumiem
- Chodzi o zmiane w kose,gdy walczylismy łatwo połączylismy dusze i zmieniłaś wygląd ze mną jesteś do tego stworzona...
- No dobrze Soul niech ci bedzie....
Kiiyuko?
Od Soul'a Cd QuickSnap
- Nie kojarzysz mnie ? Jestem przecież Soul co ty niby robisz nie poznajesz mnie?!
- Poznaje ale Soul dziwnie wyglądasz i co ty tu robiszz????!!!
- Ahhh przecież nie jestem zwykłym wilkiem zastanów się troche jakim cudem szybko sie wyciągnołem z tej żałosnej pułapki ... - Byłem Wkurzony i to bardzo bo wilki już wkroczyli na nasze tereny a tej się na żarty zachciało.
- No dobra Soul ale ty...
- Co ja?!
- Dziwnie wyglądasz o to mi chodzi tylko...
- Co przecież wyglądam normalnie weź co ty gadasz???
- przejdźmy się nad rzeke i zobaczysz że jesteś inny niż wcześniej inaczej wyglądasz.. - Poszlismy w trójkę nad rzeke Arachny.Podeszłem szybko nad rzeke i ujżałem swoje odbicie wyglądałem inaczej

- EEjjj co jest ze mną????!! Wogule inaczej wyglądam mój wygląd się zmieniał zamiast biały jestem czarny z żółtymi elementami...
- No właśnie nie wiemy co jest ? - QuickSnap i Rebel były zdziwione tajemniczym zmianem wyglądu Soul'a
- Chodżmy do Kiizuko morze ona bedie wiedziała co jest...
QuickSnap?
- Poznaje ale Soul dziwnie wyglądasz i co ty tu robiszz????!!!
- Ahhh przecież nie jestem zwykłym wilkiem zastanów się troche jakim cudem szybko sie wyciągnołem z tej żałosnej pułapki ... - Byłem Wkurzony i to bardzo bo wilki już wkroczyli na nasze tereny a tej się na żarty zachciało.
- No dobra Soul ale ty...
- Co ja?!
- Dziwnie wyglądasz o to mi chodzi tylko...
- Co przecież wyglądam normalnie weź co ty gadasz???
- przejdźmy się nad rzeke i zobaczysz że jesteś inny niż wcześniej inaczej wyglądasz.. - Poszlismy w trójkę nad rzeke Arachny.Podeszłem szybko nad rzeke i ujżałem swoje odbicie wyglądałem inaczej

- EEjjj co jest ze mną????!! Wogule inaczej wyglądam mój wygląd się zmieniał zamiast biały jestem czarny z żółtymi elementami...
- No właśnie nie wiemy co jest ? - QuickSnap i Rebel były zdziwione tajemniczym zmianem wyglądu Soul'a
- Chodżmy do Kiizuko morze ona bedie wiedziała co jest...
QuickSnap?
Od Kiiyuko Cd Tikiy
Do Death City wparowało ze 300 wilków i parę szczeniaków. Soul patrzył na mnie, a ja zeszłam po schodach do przywódcy tej watahy.
-Czego tu chcecie?-spytałam poważnie patrząc wilkowi w oczy, na wszelki wypadej jakbym musiała szybko go spalić od środka.
-Widzę, że wiedzieliście wspcześniej, że przyjdziemy was odwiedzić.-odparł drliwie wilk
-To nie jest odpowiedź.
-Heh! Spokojnie kotku! Nie wiesz, że stres i agresja szkodzi urodzie?-wilk myślał, że mnie zgasił, ale mnie nie da się zatkać..... Prawie.
-Oooooo.....! To ty chyba dużo się wkórzasz!-zerknęłam na armię wilka.
-Coś ty powiedziała?!
-Pstro skarbie, pstro!! Na takich jak ty, to nawet mi mojej mocy szkoda!
-Wilk warknął i rzucił się na mnie, ale Soul go wyorzedził i zanim wilk zdążył wylądować, Soul napadł na niego i zaczeli się bić.
-Dddoo.... Ataku!-wysapał wilk duszony przez Soul'a.
-Ej słyszeliście?! Można już się bawić!-krzyknął jeden ze szczeniaków, podbiegł do mnie i pokazał mi język.
-Taaaa. Bardzo szmieśne mały, ale szkoda mi na ciebie czasu..... Lovii!! Zabierz go!
Przybiegła Lovi i zabrała makucha w głąb lasu. W tym czasnie reszta wilków napadła na Death City. Zauważyłam, że 15 wilków przedostało się i chciało wejść do Schibusen.
-Co to, to nie!-krzyknęłam do siebie i zaczęłam biec w stronę budynk, ale zanim tam dotarłam Hares sprzątnąl wilki, jednym machnięciem ogona.
-Dzięki Hares.
-Żaden problem. Stanę na straży Shibusen. Moje moce żywiołów mogą się przydać.-mówiąc to Hares ozinął budynek ogonem. Hares mimo swojego wileku jest bardzo dużym smokiem. A nawet największym ze wszystkich. W księdze magii Merlina, wyczytałam źe smoki czterech żwyiołów, obchodzą urodziny co cztery lata. Czyli Hares ma na prawdę cztery tysiące lat! No to na serio lekka przesada.... Szybko pobiegłam walczyć. Soul zamienił się w kosę.... Nie wiem po co, ale fajnie się nim kosi głowy wilków (XD).
Soul?
-Czego tu chcecie?-spytałam poważnie patrząc wilkowi w oczy, na wszelki wypadej jakbym musiała szybko go spalić od środka.
-Widzę, że wiedzieliście wspcześniej, że przyjdziemy was odwiedzić.-odparł drliwie wilk
-To nie jest odpowiedź.
-Heh! Spokojnie kotku! Nie wiesz, że stres i agresja szkodzi urodzie?-wilk myślał, że mnie zgasił, ale mnie nie da się zatkać..... Prawie.
-Oooooo.....! To ty chyba dużo się wkórzasz!-zerknęłam na armię wilka.
-Coś ty powiedziała?!
-Pstro skarbie, pstro!! Na takich jak ty, to nawet mi mojej mocy szkoda!
-Wilk warknął i rzucił się na mnie, ale Soul go wyorzedził i zanim wilk zdążył wylądować, Soul napadł na niego i zaczeli się bić.
-Dddoo.... Ataku!-wysapał wilk duszony przez Soul'a.
-Ej słyszeliście?! Można już się bawić!-krzyknął jeden ze szczeniaków, podbiegł do mnie i pokazał mi język.
-Taaaa. Bardzo szmieśne mały, ale szkoda mi na ciebie czasu..... Lovii!! Zabierz go!
Przybiegła Lovi i zabrała makucha w głąb lasu. W tym czasnie reszta wilków napadła na Death City. Zauważyłam, że 15 wilków przedostało się i chciało wejść do Schibusen.
-Co to, to nie!-krzyknęłam do siebie i zaczęłam biec w stronę budynk, ale zanim tam dotarłam Hares sprzątnąl wilki, jednym machnięciem ogona.
-Dzięki Hares.
-Żaden problem. Stanę na straży Shibusen. Moje moce żywiołów mogą się przydać.-mówiąc to Hares ozinął budynek ogonem. Hares mimo swojego wileku jest bardzo dużym smokiem. A nawet największym ze wszystkich. W księdze magii Merlina, wyczytałam źe smoki czterech żwyiołów, obchodzą urodziny co cztery lata. Czyli Hares ma na prawdę cztery tysiące lat! No to na serio lekka przesada.... Szybko pobiegłam walczyć. Soul zamienił się w kosę.... Nie wiem po co, ale fajnie się nim kosi głowy wilków (XD).
Soul?
Od Akela Taka
Chodziłem pod borze Fal.Nagle wyskoczył przede mnie dużo stwór.To był chyba Goblin.
-Czego tutaj szukasz?-powiedział, a ślina ciekła mu z pyska.
-Ja?Niczego!Pochodzić sobie nie można?-powiedziałem arogancko.
-To zginiesz marnie!
-Wątpię.
Wzbiłem się w powietrze.Kilka wilków mówiło mi o nim.Mówili też,aby go pokonać trzeba zdobyć Miecz Świetlny,Skórę Wilkołaka,książkę Magii Merlina.
-No spróbujemy!
Poleciałem na północ.Tam mieszkał mój dobry przyjaciel.Black Moon.Spotkałem go.
-Akela Taka!
-Black Moon!
Nasze przywitanie:

-Akela co ty tutaj robisz?
-Jesteś mi potzrebny!Gdzie moge znaleźć wilkołaka?
-A więć jego szukasz.Heh.Możesz go znaleźć na tamtej polanie.W świetle księżyca przyłażą do nas do wioski.
-Aha ok.Nie pogniewasz się jak jakiegoś zabiorę.
-Oczywiście, że nie!
-Tylko to jest ci potrzebne?
-Nie.Jeszcze Miecz Świetlny i książkę Magii Merlina.
-To będzie proste.Zdobędziesz je na Górze Merlina w jego grocie.
-OK.
W nocy.
Chodziłem po tej polanie.
Nagle naskoczył na mnie właśnie wilkołak.
Wyglądał on tak:

Zaczął warczeć.Jednym sprawnym ruchem go zabiłem.
-Teraz musisz iść do Merlina, żeby zrobil ci z tego tarczę.On da ci ksiażkę i miecz.
-ok.Dzięki.
Polecieliśmy do groty.
-Halo?
-Czego w tutaj szukacie/-wyłonił się Merlin.
-Black Moon!Akela Taka!
-Cześć Merlin.
Powiedziałem mu wszystko.
-Dobrze.
Merlin wyciągnął książkę i miecz.
-Proszę weź to.Kiedyś tam mi to oddasz.
Następnie przygotował tarczę.
-Dzięki Merlin.Dzięki Black Moon.
-Nie ma za co.-powiedzieli jednocześnie a ja poleciałem do bora Fal.
Znowu wyskoczył Goblin.
-<śmiech>To juz twój koniec.
Wziął zamach i udeżył maczuga w moją tarczę.
W tym samym czasie ja wbiłem miecz w jego brzuch.
I wypowiedziałem zaklęcie z księgi.Goblin znikną.Do mnie podszedł Soul.
<<Soul?>>
-Czego tutaj szukasz?-powiedział, a ślina ciekła mu z pyska.
-Ja?Niczego!Pochodzić sobie nie można?-powiedziałem arogancko.
-To zginiesz marnie!
-Wątpię.
Wzbiłem się w powietrze.Kilka wilków mówiło mi o nim.Mówili też,aby go pokonać trzeba zdobyć Miecz Świetlny,Skórę Wilkołaka,książkę Magii Merlina.
-No spróbujemy!
Poleciałem na północ.Tam mieszkał mój dobry przyjaciel.Black Moon.Spotkałem go.
-Akela Taka!
-Black Moon!
Nasze przywitanie:

-Akela co ty tutaj robisz?
-Jesteś mi potzrebny!Gdzie moge znaleźć wilkołaka?
-A więć jego szukasz.Heh.Możesz go znaleźć na tamtej polanie.W świetle księżyca przyłażą do nas do wioski.
-Aha ok.Nie pogniewasz się jak jakiegoś zabiorę.
-Oczywiście, że nie!
-Tylko to jest ci potrzebne?
-Nie.Jeszcze Miecz Świetlny i książkę Magii Merlina.
-To będzie proste.Zdobędziesz je na Górze Merlina w jego grocie.
-OK.
W nocy.
Chodziłem po tej polanie.
Nagle naskoczył na mnie właśnie wilkołak.
Wyglądał on tak:

Zaczął warczeć.Jednym sprawnym ruchem go zabiłem.
-Teraz musisz iść do Merlina, żeby zrobil ci z tego tarczę.On da ci ksiażkę i miecz.
-ok.Dzięki.
Polecieliśmy do groty.
-Halo?
-Czego w tutaj szukacie/-wyłonił się Merlin.
-Black Moon!Akela Taka!
-Cześć Merlin.
Powiedziałem mu wszystko.
-Dobrze.
Merlin wyciągnął książkę i miecz.
-Proszę weź to.Kiedyś tam mi to oddasz.
Następnie przygotował tarczę.
-Dzięki Merlin.Dzięki Black Moon.
-Nie ma za co.-powiedzieli jednocześnie a ja poleciałem do bora Fal.
Znowu wyskoczył Goblin.
-<śmiech>To juz twój koniec.
Wziął zamach i udeżył maczuga w moją tarczę.
W tym samym czasie ja wbiłem miecz w jego brzuch.
I wypowiedziałem zaklęcie z księgi.Goblin znikną.Do mnie podszedł Soul.
<<Soul?>>
wtorek, 12 marca 2013
ok Kiiyuko cb Akela Taka
-Widzę, że już poznałeś Bloodspill.
-Takkk...-wilk spojrzał rozmarzony na odchodzącą waderkę.
-Heh. Uważaj na nią..... Jest wymagająca, a jej serce jest nieczułe...
-A Soul? Podobno on też jest nieczuły.
-On BYŁ nieczuły. Wiele wader go rzuciło, bo myślały, że jest wariatem. On potrzebował kogoś kto go zrozumie.... Nie pomyśli, że jest idiotą, ale Blood to co innego. Ona już od początku miała zrozumienie i miłość....
Aklea Taka?
-Takkk...-wilk spojrzał rozmarzony na odchodzącą waderkę.
-Heh. Uważaj na nią..... Jest wymagająca, a jej serce jest nieczułe...
-A Soul? Podobno on też jest nieczuły.
-On BYŁ nieczuły. Wiele wader go rzuciło, bo myślały, że jest wariatem. On potrzebował kogoś kto go zrozumie.... Nie pomyśli, że jest idiotą, ale Blood to co innego. Ona już od początku miała zrozumienie i miłość....
Aklea Taka?
od Toxic
Wyszłam powoli z jaskini. Naprawdę nie byłam w nastroju na odwiedziny.
- Co ty tu robisz? Myślałam, że nie powinnaś się do mnie zbliżać… - warknęłam.
- Zażyłam miksturę… Przyszłam dotrzymać ci towarzystwa… - speszyła się Galaxy.
- Dziękuję. – Poczułam się głupio, że tak nieprzyjemnie ją potraktowałam.
– Bardzo chętnie z tobą posiedzę. – Uśmiechnęłam się przepraszająco.
- Jak się teraz czujesz? – spytała Galaxy.
- Przeżyję – zaśmiałam się. – Jestem odporna na tego typu rzeczy. Czuje się tylko trochę osłabiona…
- Ty jesteś odporna, ale nie wiem jeszcze jak na wirus zareagują inne wilki. Może się okazać, że jest zupełnie niegroźny, ale może też być niebezpieczny dla życia…
- A kiedy się o tym dowiemy?
- Co ty tu robisz? Myślałam, że nie powinnaś się do mnie zbliżać… - warknęłam.
- Zażyłam miksturę… Przyszłam dotrzymać ci towarzystwa… - speszyła się Galaxy.
- Dziękuję. – Poczułam się głupio, że tak nieprzyjemnie ją potraktowałam.
– Bardzo chętnie z tobą posiedzę. – Uśmiechnęłam się przepraszająco.
- Jak się teraz czujesz? – spytała Galaxy.
- Przeżyję – zaśmiałam się. – Jestem odporna na tego typu rzeczy. Czuje się tylko trochę osłabiona…
- Ty jesteś odporna, ale nie wiem jeszcze jak na wirus zareagują inne wilki. Może się okazać, że jest zupełnie niegroźny, ale może też być niebezpieczny dla życia…
- A kiedy się o tym dowiemy?
poniedziałek, 11 marca 2013
Od Dark Wing
Miała być impreza, a tu wojna! Niefajnie, bardzo niefajnie... Nie jestem wojowniczką z zawodu, nie odgrywam istotnej roli w wojnie - czekam w rezerwie. Inne wilki są zajęte, więc ostatnio czas spędzam sama. Moją towarzyszkę Rarity również wywiało na pole bitwy. Ech, nudy...
Udałam się do Boru Fal tropić jednorożce, lecz i to zajęcie również nie dawało mi satysfakcji. Podeszłam do strumyka. Nagle usłyszałam jakiś szelest, gwałtownie się odwróciłam. Ujrzałam wielkiego, obcego wilka który prężył się do skoku. Nagle świst - wilk był już trupem. Przy jego zwłokach piórka czyścił śliczny, czarny gryf i ciekawie na mnie spoglądał.
Podeszłam do niego, a on pomachał ogonem i puścił mi oczko. Przed chwilą go spotkałam, a czułam się, jakbym znała go całe życie. Nagle zwierzę wydało z siebie dziwny dźwięk podobny do śpiewu.
- Nie umiesz mówić? - spytałam, siadając na ziemi. Stworzenie zatrzepotało jednym skrzydłem, zbliżyło się do mnie i tryknęło mnie łbem.
Chwilę siedzieliśmy, w milczeniu, a później wyszliśmy z boru jako przyjaciele i towarzysze.
Udałam się do Boru Fal tropić jednorożce, lecz i to zajęcie również nie dawało mi satysfakcji. Podeszłam do strumyka. Nagle usłyszałam jakiś szelest, gwałtownie się odwróciłam. Ujrzałam wielkiego, obcego wilka który prężył się do skoku. Nagle świst - wilk był już trupem. Przy jego zwłokach piórka czyścił śliczny, czarny gryf i ciekawie na mnie spoglądał.
Podeszłam do niego, a on pomachał ogonem i puścił mi oczko. Przed chwilą go spotkałam, a czułam się, jakbym znała go całe życie. Nagle zwierzę wydało z siebie dziwny dźwięk podobny do śpiewu.
- Nie umiesz mówić? - spytałam, siadając na ziemi. Stworzenie zatrzepotało jednym skrzydłem, zbliżyło się do mnie i tryknęło mnie łbem.
Chwilę siedzieliśmy, w milczeniu, a później wyszliśmy z boru jako przyjaciele i towarzysze.
niedziela, 10 marca 2013
Od Quicksnap
Pewnej księżycowej nocy całą watahę obudził huk. Zwiadowczyni Temarii nic nie wyczuła atak nadszedł z powietrza. Pierwsze trzy wilki, które wypadły zostały potraktowane zielonym, kleistym szlamem, który zmienił ich sierść w posklejane kłaki. Na moje nieszczęście byli to wojownicy Rebel i Dark Angel. Cztery wilki, który opuściły watahę w tym samym czasie zaatakowała masa zwanych potocznie 'mrówek tojadek'. Były to na moja szczęście tylko kwiaty, ale i tak wystarczyło, żeby ich wszystkich rozzłościć. Mrówki tojadki mają niesamowitą magię: sprawiają, że ofiara ich soku nie może przestać się drapać. Biedne wilczki padły na ziemię, kręcąc się dookoła własnej osi i robiąc dziwne ruchy. Natrafiło na Lilę, Nikę, Anarię i Kiiyuko. Wiem jedno: Gdybym nie była dobra w wymyślaniu kawałów to już dawno byłabym trupem. W tej watasze zdecydowanie jest za wiele dobrych wilków, które mnie nie zabiją kiedy je wypuszczę, ale zawsze w każdej watasze znajdzie się czarna owca. Soul który wybiegł z lasu zapadł się w pułapkę przykrytą liści, mniej ostrożny, gdyż zagłuszony krótkimi wyciami pozostałych. Ostatnie wilki dostały krótką lekcje latania. Dzięki pomocy duchów przeszły przyspieszony kurs latania, który zdecydowanie będzie im potrzebny po śmierci. Mnie jedyne co przypadło to śmiać się do upadłego w krzakach, ale nagle zrobiło się ciemno jak w … Yyy lodówce ;p. Tak o jednej zapomniałam ta to mnie zabije na pewno. Rebel zmieniona w demona stała nade mną i wpatrywała się jakby zastanawiała się jak mnie zabić. Szybki ruch zostałam przebita ostrzem mroku i unieruchomiona. Gdzieś z tyłu słyszałam trzepot skrzydeł Akela Taki. Rebel dalej pod postacią demona zaczęła wyciągać mimowolnie łapę ku mnie gdy nadle usłyszałam głos:
-Rebel puść ją!!
-Bo co? Grrr…
-Pamiętasz chciałaś się zmienić!.. *Rebel zadrżała*
-Wiesz, że to nigdy nie nastąpi. Moja przeszłość mi na to nie pozwoli, moja natura… *Nie dokończyła gdyż ja jej przerwałam*
-Gdy ją zabijesz to „to” ci nie pozwoli przestać, zabijesz i nas… *puściła mnie przeszła w normalną postać, była naprawdę ładna, ale to co widziałam w jej oczach. Ciarki przebiegły mi po plesach.*
-Kim jesteś? Czego tu szukasz?
[Soul dokończysz?]
-Rebel puść ją!!
-Bo co? Grrr…
-Pamiętasz chciałaś się zmienić!.. *Rebel zadrżała*
-Wiesz, że to nigdy nie nastąpi. Moja przeszłość mi na to nie pozwoli, moja natura… *Nie dokończyła gdyż ja jej przerwałam*
-Gdy ją zabijesz to „to” ci nie pozwoli przestać, zabijesz i nas… *puściła mnie przeszła w normalną postać, była naprawdę ładna, ale to co widziałam w jej oczach. Ciarki przebiegły mi po plesach.*
-Kim jesteś? Czego tu szukasz?
[Soul dokończysz?]
Od Akeli Taki cd Kiiyuko
-Co Kiiyuko.
-A z resztą skończmy tą rozmowę.-powiedziałem i odszedłem do Boru Fal.
Skupiłem się.Odkryłem jedną moją moc.Nauczyłem się robić pole ochronne wokół mnie.Podeszła do mnie Kiiyuko.
<<Kiiyuko?>>
-A z resztą skończmy tą rozmowę.-powiedziałem i odszedłem do Boru Fal.
Skupiłem się.Odkryłem jedną moją moc.Nauczyłem się robić pole ochronne wokół mnie.Podeszła do mnie Kiiyuko.
<<Kiiyuko?>>
sobota, 9 marca 2013
Od Tikiyi Cd Kiiyuko
- To co mamo bedziemy i jakby co Diego nas uzdrowi !
- Nie zostajecie tutaj i nic więcej macie tu zostac jasne !
- No nie nawet moja moc namawiania nic nie daje - Odpowiedziała Ri
- Przykro mi ale jestem uodporniona moja droga macie tu zostać bedzie was pilnować Saphira. - Kiiyuko zwruciła sie do smoka
- Elrath zbierz towarzyszy i idcie pod Schibusen ja pujde po Saphire.
- Dobrze - Elrath odleciał,a Kiiyuko szybko odbiegła.Chcielismy wykorzystac sytuacje rzeby uciec i im pomuc lecz cos musneło przed nami to były Galaxy z Toxic spieszyły sie do Soul'a widocznie Toxic już nie miała Wirusa.Elrath zebrał wszystkich towarzyszy pod Schibusen ,Soul kazał wszystkim wilkom tam sie zgromadzić,Kiiyuko załatwiła juz sprawe z szczeniakami i Saphirą.
- Uwaga Towarzysze Elrath bedziesz przywudca towarzyszy .daje ci to prawo ze względu że jestes najstarszy.
- Tak jest
- Uwaga Wilki Wszyscy idzemy na swoje pozycje lecz wszyscy którzy są posadą nie wojowników tylko kims innym w tym momencie bedą mianowani wojskiem.Wszyscy maja walczyc niewiadmo ile tamtych wilków jest ale wazne że na pewno ich pokonamy lecz ja z bracmi musimy przed tym udać się do Doliny siedmiu dusz.Towarzysze narazie mają ochraniac Daeth City nik teraz bez mojej wiedzy niemorze go opuszczać jasne ?!
- Tak - okrzykneły wszystkie wilki i rozproszyły się obok swych towarzyszy w pogotowiu do walki. Sol poszedł z Black Star'em i Kid'em do doliny znikli za Scibusen i Kiiyuko czekała na Soul'a pod Scibusen i musiała narazie wszystko robic sama.Soul razem z braćmi weszli w głębiny doliny musieli wzmocnic umiejętnośći ale i sprawnośc fizyczna i intelektualną.By to zrobic zjadli bo 50 dusz cerbera,trzy głowego psa ciemnośći.Wrucili szybko i zaczeła sie jadka...
Kiiyuko ?
- Nie zostajecie tutaj i nic więcej macie tu zostac jasne !
- No nie nawet moja moc namawiania nic nie daje - Odpowiedziała Ri
- Przykro mi ale jestem uodporniona moja droga macie tu zostać bedzie was pilnować Saphira. - Kiiyuko zwruciła sie do smoka
- Elrath zbierz towarzyszy i idcie pod Schibusen ja pujde po Saphire.
- Dobrze - Elrath odleciał,a Kiiyuko szybko odbiegła.Chcielismy wykorzystac sytuacje rzeby uciec i im pomuc lecz cos musneło przed nami to były Galaxy z Toxic spieszyły sie do Soul'a widocznie Toxic już nie miała Wirusa.Elrath zebrał wszystkich towarzyszy pod Schibusen ,Soul kazał wszystkim wilkom tam sie zgromadzić,Kiiyuko załatwiła juz sprawe z szczeniakami i Saphirą.
- Uwaga Towarzysze Elrath bedziesz przywudca towarzyszy .daje ci to prawo ze względu że jestes najstarszy.
- Tak jest
- Uwaga Wilki Wszyscy idzemy na swoje pozycje lecz wszyscy którzy są posadą nie wojowników tylko kims innym w tym momencie bedą mianowani wojskiem.Wszyscy maja walczyc niewiadmo ile tamtych wilków jest ale wazne że na pewno ich pokonamy lecz ja z bracmi musimy przed tym udać się do Doliny siedmiu dusz.Towarzysze narazie mają ochraniac Daeth City nik teraz bez mojej wiedzy niemorze go opuszczać jasne ?!
- Tak - okrzykneły wszystkie wilki i rozproszyły się obok swych towarzyszy w pogotowiu do walki. Sol poszedł z Black Star'em i Kid'em do doliny znikli za Scibusen i Kiiyuko czekała na Soul'a pod Scibusen i musiała narazie wszystko robic sama.Soul razem z braćmi weszli w głębiny doliny musieli wzmocnic umiejętnośći ale i sprawnośc fizyczna i intelektualną.By to zrobic zjadli bo 50 dusz cerbera,trzy głowego psa ciemnośći.Wrucili szybko i zaczeła sie jadka...
Kiiyuko ?
Od Kiiyuko Cd Soul'a
Wzięłam szczeniaki do pokoju.
-Dzieci, wiem że to może być dla was trudne, ale....
-To nie będzie trudne!-krzyknęła Bloodspill.-Mi nie są straszne jakieś głupie wilczki!
-Bloodspill, ale zrozum. Szczeniaki nie mogą plątać się w wojnę. Muszę was ukryć!
-Ale mamo!-odezwała skę Tikiya.-My możemy pomóc! Swift i Blood bendą walczyć, ja bendę kazała niektórym wrogim wilkom, żeby walczyły po naszej stronie, a Diego i Leonirra bendą uzdrawaić rannych łzami!
-Tak! Mnie się ten pomysł podoba.-poparła siostrę.... Bloodspill! A ona zwykle dokucza małej Tikiy.
-W sumie mamo.... To ja też się dołanczam do tego.-dodała Swiftkill
-I ja!-powiedział Diego.
-Ale dzieci! Jesteście jeszcze małe.... Może wam się stać krzywda!
-A niech się stanie! Diego nas wyleczy!-powiedziała Blood i spojrzała pogodnie na brata.
Nagle do pokoju wpdał Elrath.
-Wataha jest około trzy kilometry od Death City!
Spojrzałam zaniepokojona na szczeniaki.
Tikiya, albo Swiftkill, dokończycie?
-Dzieci, wiem że to może być dla was trudne, ale....
-To nie będzie trudne!-krzyknęła Bloodspill.-Mi nie są straszne jakieś głupie wilczki!
-Bloodspill, ale zrozum. Szczeniaki nie mogą plątać się w wojnę. Muszę was ukryć!
-Ale mamo!-odezwała skę Tikiya.-My możemy pomóc! Swift i Blood bendą walczyć, ja bendę kazała niektórym wrogim wilkom, żeby walczyły po naszej stronie, a Diego i Leonirra bendą uzdrawaić rannych łzami!
-Tak! Mnie się ten pomysł podoba.-poparła siostrę.... Bloodspill! A ona zwykle dokucza małej Tikiy.
-W sumie mamo.... To ja też się dołanczam do tego.-dodała Swiftkill
-I ja!-powiedział Diego.
-Ale dzieci! Jesteście jeszcze małe.... Może wam się stać krzywda!
-A niech się stanie! Diego nas wyleczy!-powiedziała Blood i spojrzała pogodnie na brata.
Nagle do pokoju wpdał Elrath.
-Wataha jest około trzy kilometry od Death City!
Spojrzałam zaniepokojona na szczeniaki.
Tikiya, albo Swiftkill, dokończycie?
Od Soul'a Cd Kiiyuko
- Ale tato mój smok jest za młody są starsze od mojego !
- NO niby które co mała?
- Np. Smok Tikiyi, a smok galaxy ma prawie 2 000 lat tato czemu mój akurat ....
- no dobra nie wezme twojego ale potrzebuje w takim razie Galaxy i jej smoka ,ktos po nia musi pobiec.
- ja to zrobie - odezwała sie Swift.
- No pieknie teraz szczeniaki chca pomagać,no dobra idź ale uważaj - Swiftkill pobiegła w strone mieszkania Galaxy,nie mogła jej znaleźć wiec przybiegła spowrotem do nas.
- Tato nie moge jej znaleźć !
- Hmm...no dobra puxniej ja wykorzystamy Tikiya
- Tak ?
- powiesz swojemu Elrath'owi by zrobił zwiady...
- Dobrze - Tikiya poszła po smoka,a nagle pojawiła się Galaxy
- Szukałes mnie Soul co jest ?
- Chciałem wziąść twojego smoka na zwiady szykuje sie wojna...
- To niedobrze to co ma lecieć ?
- nie smok Tikiyi poleciał
- No dobra
- ale zostań tu bedziesz potrzebna - Podeszłem do Kiiyuko,popatrzyłem sie na nią bolesnym wzrokiem
- Kiiyuko bede musiał się udac do doliny siedmiu dusz z braćmi
- co po co ?!
- musimy sie wzmocnić Black Satr Kid Gdzie jesteście ! - Poszedłem szukac braci,za mna pobiegła Galaxy z wiadomościa że Toxic ma wirusa i szuka lekarstwa.Wiec częściowo bedziemy bez Galaxy i Toxic no trudno.Kiiyuko zbierała wszystkie szczeniaki w watasze by je uświadomic sytuacjii...
Kiiyuko?
- NO niby które co mała?
- Np. Smok Tikiyi, a smok galaxy ma prawie 2 000 lat tato czemu mój akurat ....
- no dobra nie wezme twojego ale potrzebuje w takim razie Galaxy i jej smoka ,ktos po nia musi pobiec.
- ja to zrobie - odezwała sie Swift.
- No pieknie teraz szczeniaki chca pomagać,no dobra idź ale uważaj - Swiftkill pobiegła w strone mieszkania Galaxy,nie mogła jej znaleźć wiec przybiegła spowrotem do nas.
- Tato nie moge jej znaleźć !
- Hmm...no dobra puxniej ja wykorzystamy Tikiya
- Tak ?
- powiesz swojemu Elrath'owi by zrobił zwiady...
- Dobrze - Tikiya poszła po smoka,a nagle pojawiła się Galaxy
- Szukałes mnie Soul co jest ?
- Chciałem wziąść twojego smoka na zwiady szykuje sie wojna...
- To niedobrze to co ma lecieć ?
- nie smok Tikiyi poleciał
- No dobra
- ale zostań tu bedziesz potrzebna - Podeszłem do Kiiyuko,popatrzyłem sie na nią bolesnym wzrokiem
- Kiiyuko bede musiał się udac do doliny siedmiu dusz z braćmi
- co po co ?!
- musimy sie wzmocnić Black Satr Kid Gdzie jesteście ! - Poszedłem szukac braci,za mna pobiegła Galaxy z wiadomościa że Toxic ma wirusa i szuka lekarstwa.Wiec częściowo bedziemy bez Galaxy i Toxic no trudno.Kiiyuko zbierała wszystkie szczeniaki w watasze by je uświadomic sytuacjii...
Kiiyuko?
od Kiiyuko Cd Soul
Poszłam za Soul'em i Blair.
-No kiciu! Chcesz tu chwiliwo zamieszkać?-Soul pokazał Blair mały pokuj
-Tak. Mogę, ale nie po to tu przyszłam. Muszę wam coś ważnego powiedzieć!
-Myślałem, że przyszłaś w odwiedziny.-Soul chciał zamknąć pokuj.
-Przyszłam w odwiedziny, ale muszę też wam przekazać coś ważnego!
Popatrzyłam na kota zdziwiona.
-A co chcesz powiedzieć?-spytałam
-Jesteście jedną z najsilniejszych watah w okolicy, ale jak wiadomo wariatów nie brak. Wataha, która uważa się za najlepszą na świecie, zamierza was pokonać, by zapanować nad wilkami!
-A co my mamy zrobić? Jesteśmy tylko zwykłą watahą!-Powiedziałam i posłałam zaniepokojone spojrzenie Soul'owi.
-Nie jesteście TYLKO watahą! Macie samą Śmierć i ogólnie smoki, gepardy..... Musicie walczyć!
-Kiiyuko.... Musimy to zrobić, albo narazimy naszych podsanych na niebezpieczeństwo!
Blair spojrzała na mnie z nadzieją.
-Dobrze! Będziemy walczyć.....! Bloodspill!!!!! Codź tu!!!
-Po co Bood?
-Ona ma starego i oewnie doświadczonego smoka. Poprosi go, żeby polecial na zwiady i zobaczyła jak blisko jest ta cała wataha.
Przybiegła Bloodspill, a ja powiedziałam jej co ma robić.
Soul?
-No kiciu! Chcesz tu chwiliwo zamieszkać?-Soul pokazał Blair mały pokuj
-Tak. Mogę, ale nie po to tu przyszłam. Muszę wam coś ważnego powiedzieć!
-Myślałem, że przyszłaś w odwiedziny.-Soul chciał zamknąć pokuj.
-Przyszłam w odwiedziny, ale muszę też wam przekazać coś ważnego!
Popatrzyłam na kota zdziwiona.
-A co chcesz powiedzieć?-spytałam
-Jesteście jedną z najsilniejszych watah w okolicy, ale jak wiadomo wariatów nie brak. Wataha, która uważa się za najlepszą na świecie, zamierza was pokonać, by zapanować nad wilkami!
-A co my mamy zrobić? Jesteśmy tylko zwykłą watahą!-Powiedziałam i posłałam zaniepokojone spojrzenie Soul'owi.
-Nie jesteście TYLKO watahą! Macie samą Śmierć i ogólnie smoki, gepardy..... Musicie walczyć!
-Kiiyuko.... Musimy to zrobić, albo narazimy naszych podsanych na niebezpieczeństwo!
Blair spojrzała na mnie z nadzieją.
-Dobrze! Będziemy walczyć.....! Bloodspill!!!!! Codź tu!!!
-Po co Bood?
-Ona ma starego i oewnie doświadczonego smoka. Poprosi go, żeby polecial na zwiady i zobaczyła jak blisko jest ta cała wataha.
Przybiegła Bloodspill, a ja powiedziałam jej co ma robić.
Soul?
Od Tikiyi
Ojciec pozwolił nam się poszwędać poza Death City. Wiec powędrowałyśmy pod Doline siedmiu dusz wiedziałysmy że jest tam nie bezpiecznie i wolno wchodzic tylko wybrańcom. Usiadłyśmy i paczyłysmy na ciemny dół doliny.
- Swiftkill nie chciałbyś miec towarzysza?
- Oj Tikiya chciałbym i to jak Blood i Diego juz znaleźli tylko my zostałyśmy - Nagle coś błysneło nad nami.popatrzyłyśmy się w niebo i zauwazyłyśmy dwa smoki które walczyły ze sobą w powietrzu.Przpatrywayśmy im sie gdy jeden z nich zaczoł spadać na nas.Szybko chwyciłam Swiftkill i upadłyśmy na bok.Otworzyłam oczy i popatrzyłam sie na stworzenie.Był to złoty smok ,wyglądał jak nieżywy podeszłam do niego zostawiając Swiftkill lezącom i prubującom mnie powstrzymywać.Dotkneła jego łba łapą,miał gładkie lśniące z prawdziwego złota łuski ,które się błyszczały od słońca.Wpatrywałm sie w niego a on gwałtownie otworzył oczy popatrzył sie na mnie i wstał...
- Dziękuje ci złote dziecko...
- Ale ja nie jestem złota...
- Nie jestes złota lecz masz złote serce ,którym morzesz pomagać wszystkim.i uwierz teraz ale twoje życzenie się spełniło ...
- Które ?!
- Od dzisiaj będe twoim towarzyszem,nazywam sie Elrath,jestem złotym smokiem światła.
- Ojej naprawde będziesz moim towarzyszem ja jestem Tikiya.a co z moja siostrą ? - Zapytałam a zleciał drugi smok był czarny ale miał też pare miejsc które wyglądały jakby lawa go wypełniała.Podszedł do nas wymamrotał cos w innym języku do Elrath'a i rzucił się na niego.A Swiftkill wskoczyła na tego smoka on stanoł obok mnie popatrzył sie na Swift i zrzucił z grzbietu.
- Co robisz szczeniaku ?
- prubuje cie powstrzymać
- przed czym przed zabiciem tego lamusa?
- tak nie wiedzisz że znalazł opiekuna?!
- no tak ale co mam zrobic musze go zabić!
- za co za to że jest lepszy od ciebie?
- yhhh...- smok popatrzył sie na ziemie i znowu na Swift - tak jest lepszy każdy to mówi...bo to jest mój brat ,wszyscy mówili że jest lepszy a mnie mieli gdzieś
- Oj biedaku...
- nawet opiekuna znalazł pierwszy...
- ty tez znalazłeś już
- kogo?
- mnie bedziesz moim towarzyszem
- na prawde dzienkuje - Wzioł Swift na grzbiet i polecieli z nami do Death City...
- Swiftkill nie chciałbyś miec towarzysza?
- Oj Tikiya chciałbym i to jak Blood i Diego juz znaleźli tylko my zostałyśmy - Nagle coś błysneło nad nami.popatrzyłyśmy się w niebo i zauwazyłyśmy dwa smoki które walczyły ze sobą w powietrzu.Przpatrywayśmy im sie gdy jeden z nich zaczoł spadać na nas.Szybko chwyciłam Swiftkill i upadłyśmy na bok.Otworzyłam oczy i popatrzyłam sie na stworzenie.Był to złoty smok ,wyglądał jak nieżywy podeszłam do niego zostawiając Swiftkill lezącom i prubującom mnie powstrzymywać.Dotkneła jego łba łapą,miał gładkie lśniące z prawdziwego złota łuski ,które się błyszczały od słońca.Wpatrywałm sie w niego a on gwałtownie otworzył oczy popatrzył sie na mnie i wstał...
- Dziękuje ci złote dziecko...
- Ale ja nie jestem złota...
- Nie jestes złota lecz masz złote serce ,którym morzesz pomagać wszystkim.i uwierz teraz ale twoje życzenie się spełniło ...
- Które ?!
- Od dzisiaj będe twoim towarzyszem,nazywam sie Elrath,jestem złotym smokiem światła.
- Ojej naprawde będziesz moim towarzyszem ja jestem Tikiya.a co z moja siostrą ? - Zapytałam a zleciał drugi smok był czarny ale miał też pare miejsc które wyglądały jakby lawa go wypełniała.Podszedł do nas wymamrotał cos w innym języku do Elrath'a i rzucił się na niego.A Swiftkill wskoczyła na tego smoka on stanoł obok mnie popatrzył sie na Swift i zrzucił z grzbietu.
- Co robisz szczeniaku ?
- prubuje cie powstrzymać
- przed czym przed zabiciem tego lamusa?
- tak nie wiedzisz że znalazł opiekuna?!
- no tak ale co mam zrobic musze go zabić!
- za co za to że jest lepszy od ciebie?
- yhhh...- smok popatrzył sie na ziemie i znowu na Swift - tak jest lepszy każdy to mówi...bo to jest mój brat ,wszyscy mówili że jest lepszy a mnie mieli gdzieś
- Oj biedaku...
- nawet opiekuna znalazł pierwszy...
- ty tez znalazłeś już
- kogo?
- mnie bedziesz moim towarzyszem
- na prawde dzienkuje - Wzioł Swift na grzbiet i polecieli z nami do Death City...
Od Blood i Diego
Chodziłem z Bloodspill po lesie. Może i ona mi dokucza, ale jak dzieje mi się coś złego, nie przez nią, to mnie ratuje i pomaga.
No więc chodziliśmy po lesie. Mama i tata pozwolili nam pójść poszukać towarzyszy. Blood chciała smoka, albo potwora..... I stało się! Przed nami wylądował ogromny, czerwony smok. Schowałem się za siostrę, a ona soedziała zafascynowana i nadet nie drgnęła, gdy smok podpalił pare drzewek. Wogóle to pna tylko siedziała i patrzyła na zwierze.
-Czego się gapisz mała?!-spytał groźnym, niskim głosem.
-No nie wiem.... Lubię smoki.
Smok dziwnie warknął.
-Tak wogóle, to szukam towarzysza. Zostaniesz nim?-Bloodspill zrobiła słodką minę
Smok wzruszył ramionami.
-Mogę. Mestem Hares, smok czterech żywiołów.
-Fajnie! Ja jestm Bloodspill, a to mój brat Diego.-Blood odsunęła się i pokazaa mnie Haresowi.
-Hmmmm....-hares zaczął myśleć.-Mam córkę, z którą nie mam co zrobić. Może chciałbyś ją za towarzyszkę?-smok zbliżył do mnie pysk.
-N.. Nie, dziękuję..... Nie przepadam za smokami.-wyjąkałem.-Są takie duże i straszne...
Herse spojrzał na mnie jak na wariata.
-Nie mały. Moja córka ma dopiero 99 lat. Mała jest i spokojna.-zwierze zdjęło z pleców smoczka wielkości Soul'a jakby stanął na tylkych łapach. Smoczek podszedł do mnie.
-Eeeee.... Cześć, jestem Leonira.-zaczeła
-Diego.... Jestem Diego.
-Oooo... Fajne imię!
-Dzięki.
-To już się chyba lubicie.-Hares spojrzał na nas uśmiechnęty i odleciał z Bloodspill na plecach. Leonirra wstała na tylne łapy. Z resztą stoją wyglądała uroczo. Też ją polubiłem.
Chwilę rozmawiałem ze smokiem, a potem zauważyłem Kid'a.
Kid?
No więc chodziliśmy po lesie. Mama i tata pozwolili nam pójść poszukać towarzyszy. Blood chciała smoka, albo potwora..... I stało się! Przed nami wylądował ogromny, czerwony smok. Schowałem się za siostrę, a ona soedziała zafascynowana i nadet nie drgnęła, gdy smok podpalił pare drzewek. Wogóle to pna tylko siedziała i patrzyła na zwierze.
-Czego się gapisz mała?!-spytał groźnym, niskim głosem.
-No nie wiem.... Lubię smoki.
Smok dziwnie warknął.
-Tak wogóle, to szukam towarzysza. Zostaniesz nim?-Bloodspill zrobiła słodką minę
Smok wzruszył ramionami.
-Mogę. Mestem Hares, smok czterech żywiołów.
-Fajnie! Ja jestm Bloodspill, a to mój brat Diego.-Blood odsunęła się i pokazaa mnie Haresowi.
-Hmmmm....-hares zaczął myśleć.-Mam córkę, z którą nie mam co zrobić. Może chciałbyś ją za towarzyszkę?-smok zbliżył do mnie pysk.
-N.. Nie, dziękuję..... Nie przepadam za smokami.-wyjąkałem.-Są takie duże i straszne...
Herse spojrzał na mnie jak na wariata.
-Nie mały. Moja córka ma dopiero 99 lat. Mała jest i spokojna.-zwierze zdjęło z pleców smoczka wielkości Soul'a jakby stanął na tylkych łapach. Smoczek podszedł do mnie.
-Eeeee.... Cześć, jestem Leonira.-zaczeła
-Diego.... Jestem Diego.
-Oooo... Fajne imię!
-Dzięki.
-To już się chyba lubicie.-Hares spojrzał na nas uśmiechnęty i odleciał z Bloodspill na plecach. Leonirra wstała na tylne łapy. Z resztą stoją wyglądała uroczo. Też ją polubiłem.
Chwilę rozmawiałem ze smokiem, a potem zauważyłem Kid'a.
Kid?
Od Małej Ri Cd Soul'a
Poszłam za wilkiem. Patrzyłam zapełniona łzami na Schibusen. Chciałam tam wrócić, ale nie mogłam przez dumę o głupotę, która częśto mnie nękała....
-Ri, a może ten?-Soul wskazał na jeden z domków.
Pokręciłam głową.
-Aha.... A ten?
-Nie.-mruknęłam
Soul dziwnie na mnie spojrzał.
-Doobbrra.... To moźe en?
-Nie.
-Ej! Co ci jest? Gdzie twój.... Entuziazm....?
-Daleko, za mną. W przeszłości, albo nawet jeszcze dalej.-mruknęłam
-Och, Ri! Nie możesz tak się teraz zachowywać! To przecieź twoja wina, że nie możesz już wracać do Schibusen, a nie moja!
-Czy ja cie za coś obwiniam?!
Soul stanął jak wryty i zamyślił się.
-No, nie.-odpowiedział po chwili.
-No właśnie, nie!
Nagle pojawiła się Bloodspill.
-Cześć tato! Cześć idiotko!
-Blood! Nie obrażaj Ri! Po co wyszłaś? Kiiyuko, ci pozwoliła?
-Śmierć cię woła.... Ri też.
-Co?!-krzyknęłam jednocześnie z Soul'em.
Soul?
-Ri, a może ten?-Soul wskazał na jeden z domków.
Pokręciłam głową.
-Aha.... A ten?
-Nie.-mruknęłam
Soul dziwnie na mnie spojrzał.
-Doobbrra.... To moźe en?
-Nie.
-Ej! Co ci jest? Gdzie twój.... Entuziazm....?
-Daleko, za mną. W przeszłości, albo nawet jeszcze dalej.-mruknęłam
-Och, Ri! Nie możesz tak się teraz zachowywać! To przecieź twoja wina, że nie możesz już wracać do Schibusen, a nie moja!
-Czy ja cie za coś obwiniam?!
Soul stanął jak wryty i zamyślił się.
-No, nie.-odpowiedział po chwili.
-No właśnie, nie!
Nagle pojawiła się Bloodspill.
-Cześć tato! Cześć idiotko!
-Blood! Nie obrażaj Ri! Po co wyszłaś? Kiiyuko, ci pozwoliła?
-Śmierć cię woła.... Ri też.
-Co?!-krzyknęłam jednocześnie z Soul'em.
Soul?
od Kid'a Cd Dark Wing
- Choć ze mną poszukamy Quicksnap, Ifus oraz Dark Angel...
- Ale po co ?!
- Pomoga nam zrobimy impreze z okazji ... !
-ale jakiej okazji chcesz zrobić?
- jeszcze niewiem morze masz pomysł?
- Nie
- No dobra to chodźmy juz ich szukać - Popendzilismy szukając wilków.Znaleźlismy akurat Ifus i QuickSanp razem jak rozmawiały w Death City,ale Dark Angel nigdzie nie było.Szukalismy w czwórke jej wszedzie dosłownie ale w żadnym miejscu jej nie moglismy znaleźć...
- Kid morze przestaniemy jej szukać i weźniemy kogoś innego do pomocy ?
- No dobra Dark Wing to zaproponuj kogoś ...
Dark Wing,Ifus,QuickSnap kto pierwszy ten lepszy ???
- Ale po co ?!
- Pomoga nam zrobimy impreze z okazji ... !
-ale jakiej okazji chcesz zrobić?
- jeszcze niewiem morze masz pomysł?
- Nie
- No dobra to chodźmy juz ich szukać - Popendzilismy szukając wilków.Znaleźlismy akurat Ifus i QuickSanp razem jak rozmawiały w Death City,ale Dark Angel nigdzie nie było.Szukalismy w czwórke jej wszedzie dosłownie ale w żadnym miejscu jej nie moglismy znaleźć...
- Kid morze przestaniemy jej szukać i weźniemy kogoś innego do pomocy ?
- No dobra Dark Wing to zaproponuj kogoś ...
Dark Wing,Ifus,QuickSnap kto pierwszy ten lepszy ???
Od Galaxy Cd Tamara
- A co robiłas teraz ?
- No chcielismy podejść do Toxic i ja pocieszyć...
- Aha to niedobrze Toxic ma w sobie wirusa dlatego jest teraz samotna....
- co?! jakiego wirusa?! - Odpowiedzieli wszyscy zdziwieni
- No wiecie Toxic jest odporna na toxyny i inne takie,więc kiedy ostatni raz była na spacerze znalazła jakąś substancje weszła na nia zamiast jej ominąć i dostała wirusa ale nie mam pojęcia jakim cudem...
- Onie ale to znaczy że co dokładnie???
- Że nie morzecie sie do niej zbliżać narazie
- No dobra ale ona jest taka samotna no
- Wiem ale trudno,dam ci cos na bul głowy i masz iśc do domu się położyc jasne ?!
- no dobra - Dałam Tamrze zioła i kazałam isc do domu.Po jej wyjściu zawołałam Toxic do siebie wziełam Hlor < Mikstura przeciw wirusom > i chciałam się dowiedziec więcej co sie stało...
<Toxic?>
- No chcielismy podejść do Toxic i ja pocieszyć...
- Aha to niedobrze Toxic ma w sobie wirusa dlatego jest teraz samotna....
- co?! jakiego wirusa?! - Odpowiedzieli wszyscy zdziwieni
- No wiecie Toxic jest odporna na toxyny i inne takie,więc kiedy ostatni raz była na spacerze znalazła jakąś substancje weszła na nia zamiast jej ominąć i dostała wirusa ale nie mam pojęcia jakim cudem...
- Onie ale to znaczy że co dokładnie???
- Że nie morzecie sie do niej zbliżać narazie
- No dobra ale ona jest taka samotna no
- Wiem ale trudno,dam ci cos na bul głowy i masz iśc do domu się położyc jasne ?!
- no dobra - Dałam Tamrze zioła i kazałam isc do domu.Po jej wyjściu zawołałam Toxic do siebie wziełam Hlor < Mikstura przeciw wirusom > i chciałam się dowiedziec więcej co sie stało...
<Toxic?>
Od Kiiyuko Cz.3
Obudziłam się w miejscu, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Leżałam na łóżku, a niedaleko .stave chodził w tą i spowrotem.
-S... Stabe?
-Kiiyuko! Onudziłaś się! A i nie Stabe, tylko Stave... Jak się czyjesz?
-Noźle. Bkoli mnie brzud....(co chciałam powiedzieć: Nieźle. Boli mnie brzuch....)
-Co?! Kiiyuko., ty źle wymawiasz zdania.
-Cj?! Wj dobwze wimawiam!! (co chciałam powiedzieć: C! Ja dobrze wymawiam!!)
-Oj Kiiyuko! Źle, źle! Lepiej nic nie mów już.
Zamknęłam oczy.
PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ:
Stave wszedł do pokoju.
-Kiiyuo, masz gości.
Do pokoju weszła reszta wilków zmienionych w "ludz".
-Kiiyuko!-Lilka, która wcześniej mnie obgadywała podbiegła do łóżka.-Nic ci nie jest?-spojrzała na mnie tęsknym wzrokiem, ale ja jej tego nie odwzajemniłam.
-Cego chcesz?-mruknęłam
-No tak! Nie poznajesz... Pamiętasz jak Wintynt zabił twoje rodzeństwo?
-A co to ma do rzeczy?
-On nas nie zabił. Poranił i unieruchomił, a potem uciekliśmy. Dla tego znaliśmy twoje imię. Jestem twoją siostrą, a wszystkie tamte wilki, oprócz Rexa, są twoimi braćmi i siostrami....-Lilka uśmiechneła się
-Co?!-zerwałam się z łóżka.-To czemu mnie obgadywałaś?!
-Bo nie wiedziałam, czy jesteś TĄ Kiiyuko-moją siostrą.
-Ech.... A mogę choć poznać ich imiona?
-Tak. Ja jestem Lilka, ale to pownie wiesz. Niebieski basior, to Blue, wadera podobna do ciebie to Termi, czarna wadera, której oczy i język święcą na zielono to Rim, baiła wadera z brązowymi uszami to Kxenia, czarna wadera, która ma fioletowe włosy nazywa się Defirin, a cały czarny basior to Black.
-Aha....-zmieszana popatrzyłam na grupę wilków, a potem na Lilkę i wstałam, omijając rodzeństwo wyszłam z budynku na zewnątrz. Ludzie dziwnie się na mnie gapili.
-Kiiyuko!-Stave biegł za mną.-Kiiyuko! Dokąd idziesz?!
-Do domu!
-Ale już niedługo wychodzisz.... Trzeba tylko zrobić zdjęcie!
-Ok.....
Poszliśmy spowrotem do budynku.
-Dobra! Teraz wszyscu robimy głupie miny!-krzykną Blue i tak zrobiliśmy. Potem Stave coś na wstrzyknął i znowy byliśmy zwykłymi wilkami. Weszliśmy do ciężarówki i pojechaliśmy do lasu. Kiedy już wszytskie Stave otworzył drzwi dał mi fotografię.
-Weź to Kiiyuko.
-A po co mi to?
-Na pamiątkę.
-Dobrze.-spojrzałam na fotografię i uśmiechnęłam się. Odnalazłam rodzinę. Podziękowałam Stivowi i poniegłam do Deatch City. Wparowałam jak dzika do Schibusen.
-Soul, Soul!!!-wpadłam do pokoju. Szczeniaki od razu się na mnie rzuciły.
-Kiiyuko! Gdzie byłaś?!
Spojrzałam na zdjęcie.
-Potem ci powiem.-starannie oprawiłam zdjęcie i powiedziałam nad łóżkiem. A z moim rodzeństwem i Rexem wyglądałam tak:

THE END
-S... Stabe?
-Kiiyuko! Onudziłaś się! A i nie Stabe, tylko Stave... Jak się czyjesz?
-Noźle. Bkoli mnie brzud....(co chciałam powiedzieć: Nieźle. Boli mnie brzuch....)
-Co?! Kiiyuko., ty źle wymawiasz zdania.
-Cj?! Wj dobwze wimawiam!! (co chciałam powiedzieć: C! Ja dobrze wymawiam!!)
-Oj Kiiyuko! Źle, źle! Lepiej nic nie mów już.
Zamknęłam oczy.
PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ:
Stave wszedł do pokoju.
-Kiiyuo, masz gości.
Do pokoju weszła reszta wilków zmienionych w "ludz".
-Kiiyuko!-Lilka, która wcześniej mnie obgadywała podbiegła do łóżka.-Nic ci nie jest?-spojrzała na mnie tęsknym wzrokiem, ale ja jej tego nie odwzajemniłam.
-Cego chcesz?-mruknęłam
-No tak! Nie poznajesz... Pamiętasz jak Wintynt zabił twoje rodzeństwo?
-A co to ma do rzeczy?
-On nas nie zabił. Poranił i unieruchomił, a potem uciekliśmy. Dla tego znaliśmy twoje imię. Jestem twoją siostrą, a wszystkie tamte wilki, oprócz Rexa, są twoimi braćmi i siostrami....-Lilka uśmiechneła się
-Co?!-zerwałam się z łóżka.-To czemu mnie obgadywałaś?!
-Bo nie wiedziałam, czy jesteś TĄ Kiiyuko-moją siostrą.
-Ech.... A mogę choć poznać ich imiona?
-Tak. Ja jestem Lilka, ale to pownie wiesz. Niebieski basior, to Blue, wadera podobna do ciebie to Termi, czarna wadera, której oczy i język święcą na zielono to Rim, baiła wadera z brązowymi uszami to Kxenia, czarna wadera, która ma fioletowe włosy nazywa się Defirin, a cały czarny basior to Black.
-Aha....-zmieszana popatrzyłam na grupę wilków, a potem na Lilkę i wstałam, omijając rodzeństwo wyszłam z budynku na zewnątrz. Ludzie dziwnie się na mnie gapili.
-Kiiyuko!-Stave biegł za mną.-Kiiyuko! Dokąd idziesz?!
-Do domu!
-Ale już niedługo wychodzisz.... Trzeba tylko zrobić zdjęcie!
-Ok.....
Poszliśmy spowrotem do budynku.
-Dobra! Teraz wszyscu robimy głupie miny!-krzykną Blue i tak zrobiliśmy. Potem Stave coś na wstrzyknął i znowy byliśmy zwykłymi wilkami. Weszliśmy do ciężarówki i pojechaliśmy do lasu. Kiedy już wszytskie Stave otworzył drzwi dał mi fotografię.
-Weź to Kiiyuko.
-A po co mi to?
-Na pamiątkę.
-Dobrze.-spojrzałam na fotografię i uśmiechnęłam się. Odnalazłam rodzinę. Podziękowałam Stivowi i poniegłam do Deatch City. Wparowałam jak dzika do Schibusen.
-Soul, Soul!!!-wpadłam do pokoju. Szczeniaki od razu się na mnie rzuciły.
-Kiiyuko! Gdzie byłaś?!
Spojrzałam na zdjęcie.
-Potem ci powiem.-starannie oprawiłam zdjęcie i powiedziałam nad łóżkiem. A z moim rodzeństwem i Rexem wyglądałam tak:

THE END
Od Soul' Cd Mała Ri
Podeszłem do szczeniaka leżącego pod drzewem.Usiadłem i powiedziałem drwiąco
- Widocznie odkryłaś swoją nową moc...
- Ugh...no widocznie tak - Wstała i trząsła łebkiem by się ogarnąć
- No ale wiesz o co mi też chodzi...
- No wiem ,ale nie moge uwierzyć to co usłyszałam albo mnie zabije albo nie mam prawa wchodzic do Schibusen...
- To co wybierasz...
- SOUL?! Jasne że już omijanie Schibusen... - Popatrzyła sie na mnie tak jakbym chciał ja zabić tym pytaniem.Ri nie wiedziała o mojej mocy zjadania dusz nikt nie wiedział nawet Kiiyuko prucz ojca i braci.Widać było że Ri sie przestraszyła mojego pytania ''co wybiera?''.No ale cuz takie miałem zadanie od ojca...
- Ri idziemy do Death City trzeba ci znaleźć nowy dom...
- Ahhh no dobra - poszła z spuszczona głową...
Mała Ri?
- Widocznie odkryłaś swoją nową moc...
- Ugh...no widocznie tak - Wstała i trząsła łebkiem by się ogarnąć
- No ale wiesz o co mi też chodzi...
- No wiem ,ale nie moge uwierzyć to co usłyszałam albo mnie zabije albo nie mam prawa wchodzic do Schibusen...
- To co wybierasz...
- SOUL?! Jasne że już omijanie Schibusen... - Popatrzyła sie na mnie tak jakbym chciał ja zabić tym pytaniem.Ri nie wiedziała o mojej mocy zjadania dusz nikt nie wiedział nawet Kiiyuko prucz ojca i braci.Widać było że Ri sie przestraszyła mojego pytania ''co wybiera?''.No ale cuz takie miałem zadanie od ojca...
- Ri idziemy do Death City trzeba ci znaleźć nowy dom...
- Ahhh no dobra - poszła z spuszczona głową...
Mała Ri?
Od Dark Wing CD Kid'a
- Oj nie dramatyzuj, sama dałaś jej szansę!
- W sumie... Ale wiesz co?
- Co?
- Tu jest tak nudno, że aż się prosi o jakąś aferę, imprezę... - spojrzałam na niego, czekając na odpowiedź
- No a co ja mam z tym zrobić?
- Nie wiem, liczyłam, że coś wymyślisz...
Kid uśmiechnął się nagle
- Właśnie wpadłem na pomysł!
< Kid? >
- W sumie... Ale wiesz co?
- Co?
- Tu jest tak nudno, że aż się prosi o jakąś aferę, imprezę... - spojrzałam na niego, czekając na odpowiedź
- No a co ja mam z tym zrobić?
- Nie wiem, liczyłam, że coś wymyślisz...
Kid uśmiechnął się nagle
- Właśnie wpadłem na pomysł!
< Kid? >
Od Tamary
Leżałam sobie spokojnie w swojej jaskini. Nagle, coś mnie tknęło, żeby zobaczyć, co robią pozostałe wilki.
Soul i Kiiyuko razem ze szczeniakami spacerowali, Black Star i Night gadali, Death the Kid coś szpiegował. Kamila przyłączyła się do mnie.
-Cześć, co robisz?
-A nic, patrzę co robią pozostałe wilki. Chcesz ze mną?
-Jasne!
I tak chodziłyśmy we dwie.
Ifus siedziała sobie nad rzeką. Lili i Nika pływały, Sazan i Amarella polowali, Dark Wing właściwie, tylko siedziała i nic nie robiła. QuickSnap spała, Dark Angel i Rebel ''wojowały''. Zatrzymałyśmy się przy Toxic.
-Kama?
-Co?
-Nie sądzisz, że Toxic jest trochę samotna?
-Wiesz, może i tak? No nie wiem. Idziemy do Amora?
-Ok, kto pierwszy, ten lepszy!
Jednak, sprawa z Toxic nie dawała mi spokoju.
Podzieliłam się tym z Amorem.
-Amor?
-Co, kochanie?
-Nie sądzisz, że Toxic jest trochę samotna?
-Nie, nie sądzę. Zresztą, to nie nasza sprawa...
-Ale ja nie mogę przez to spać!!!
-Okay, pójdziemy z nią pogadać.
-Wiedziałam! - Pomyślałam.
Kiedy doszliśmy do jaskini Toxic, Amor powiedział:
-Pinkie, wiesz co?
-Nie, ale pewnie zaraz mi powiesz.
-Może jednak masz rację, że Toxic jest samotna...
-Co za refleks!
-Tamara, co ci się stało?! Zachowujesz się jakoś dziwnie...
-Eh, nie wiem. Głowa mnie boli...
-To zawracamy.
Kiedy nas już nie było, Toxic wyszła.
-Hmm, zdawało mi się, że słyszę głosy...
Poszliśmy do Galaxy.
-Galaxy?
-Tak, Tamara?
-Nie wiem co mi jest, strasznie boli mnie głowa...
<Galaxy, dokończysz?>
Soul i Kiiyuko razem ze szczeniakami spacerowali, Black Star i Night gadali, Death the Kid coś szpiegował. Kamila przyłączyła się do mnie.
-Cześć, co robisz?
-A nic, patrzę co robią pozostałe wilki. Chcesz ze mną?
-Jasne!
I tak chodziłyśmy we dwie.
Ifus siedziała sobie nad rzeką. Lili i Nika pływały, Sazan i Amarella polowali, Dark Wing właściwie, tylko siedziała i nic nie robiła. QuickSnap spała, Dark Angel i Rebel ''wojowały''. Zatrzymałyśmy się przy Toxic.
-Kama?
-Co?
-Nie sądzisz, że Toxic jest trochę samotna?
-Wiesz, może i tak? No nie wiem. Idziemy do Amora?
-Ok, kto pierwszy, ten lepszy!
Jednak, sprawa z Toxic nie dawała mi spokoju.
Podzieliłam się tym z Amorem.
-Amor?
-Co, kochanie?
-Nie sądzisz, że Toxic jest trochę samotna?
-Nie, nie sądzę. Zresztą, to nie nasza sprawa...
-Ale ja nie mogę przez to spać!!!
-Okay, pójdziemy z nią pogadać.
-Wiedziałam! - Pomyślałam.
Kiedy doszliśmy do jaskini Toxic, Amor powiedział:
-Pinkie, wiesz co?
-Nie, ale pewnie zaraz mi powiesz.
-Może jednak masz rację, że Toxic jest samotna...
-Co za refleks!
-Tamara, co ci się stało?! Zachowujesz się jakoś dziwnie...
-Eh, nie wiem. Głowa mnie boli...
-To zawracamy.
Kiedy nas już nie było, Toxic wyszła.
-Hmm, zdawało mi się, że słyszę głosy...
Poszliśmy do Galaxy.
-Galaxy?
-Tak, Tamara?
-Nie wiem co mi jest, strasznie boli mnie głowa...
<Galaxy, dokończysz?>
od Małej Ri cd Soul
Pobiegłam do lasu Rochanu, bo tak. Tam mogłam się wyciszyć i w spokoju pomyśleć. Wiedziałam, że Soul za mną idzie więc ukryłam się w opuszczonej norze lisa, o której tylko ja. Nora ma niecały metr głębokości, bo jest stara i z tyłu przysypał ją piach. Leżałam skulona w norze i czekałam. Gdy Soul wreszcie przyszedł, węszył tóż przy norze, ale mnie nie wytropił. Kiedy się odwrócił, wybko wylazłam z nory i schowałam się za drzewem.
-Ri? Jesteś tu?-wilk odwrócił głowę.
-.... Nie, nikogo tu nie ma!-odezwałam się zza drzewa chichocząc.
-Ri?
-Nie!! Ultria, wiesz?!-wyszłam zza drzewa.
-Ri!-Soul podbiegł do mnie i chciał mnie przytulić, ale ja zrobiłam szybki unik, potem następny i następny..... Aż zaczęłam biegać tak szybko, że nie było mnie widać. Tylko rozmazane plamy.
-Ri? Gdzie jesteś?
-Tu, tu i tu!-biegałam wokół wilka.
-Chyba osiągnęłam prędkość światła!-krzyczałam nadal przebierając łapkami. W końcu jednak uderzyłam się o drzewo.
Soul?
-Ri? Jesteś tu?-wilk odwrócił głowę.
-.... Nie, nikogo tu nie ma!-odezwałam się zza drzewa chichocząc.
-Ri?
-Nie!! Ultria, wiesz?!-wyszłam zza drzewa.
-Ri!-Soul podbiegł do mnie i chciał mnie przytulić, ale ja zrobiłam szybki unik, potem następny i następny..... Aż zaczęłam biegać tak szybko, że nie było mnie widać. Tylko rozmazane plamy.
-Ri? Gdzie jesteś?
-Tu, tu i tu!-biegałam wokół wilka.
-Chyba osiągnęłam prędkość światła!-krzyczałam nadal przebierając łapkami. W końcu jednak uderzyłam się o drzewo.
Soul?
piątek, 8 marca 2013
Od Kid'a Cd Dark Wing
Bylismy w Borze Fall...Dark Wing akurat przyszła.Nie był to ciekawy dzień ,nie mielismy co robic było nam nudno,gdy nagle zachciało mi się iść nad rzeke Arachny.
- Ej dziewczyny idziemy nad rzeke?
- No zresztą czemu nie? - Odparła chętnie Dark Wing.Galaxy niechętnie sie podniosła i poszła za nami widocznie chciała tu przebywac ale my jej nie pozwalalismy.
- Ej wiecie co ?ja tu zostane dobra?
- No okey Galaxy jak chcesz - Dark Wing popatrzyła sie na mnie i poszlismy nad rzeke.
w drodze mielisśmy dużo niepewności i namyślania wzgledem tym o co chodziło Galaxy...
- Jak myślsiz Kid ..kombinuje coś?
- Watpie wesz juz nie chisteryzuj ,dalismy jej już szanse i widac było że niema złych zamiarów...
- No zreszta tak ale wiesz ciągle mam złe wrażenie co do niej...
Dark Wing?
- Ej dziewczyny idziemy nad rzeke?
- No zresztą czemu nie? - Odparła chętnie Dark Wing.Galaxy niechętnie sie podniosła i poszła za nami widocznie chciała tu przebywac ale my jej nie pozwalalismy.
- Ej wiecie co ?ja tu zostane dobra?
- No okey Galaxy jak chcesz - Dark Wing popatrzyła sie na mnie i poszlismy nad rzeke.
w drodze mielisśmy dużo niepewności i namyślania wzgledem tym o co chodziło Galaxy...
- Jak myślsiz Kid ..kombinuje coś?
- Watpie wesz juz nie chisteryzuj ,dalismy jej już szanse i widac było że niema złych zamiarów...
- No zreszta tak ale wiesz ciągle mam złe wrażenie co do niej...
Dark Wing?
Wspomnienia Kiiyuko Cd. Soul
Szliśmy już w ciszy.Nikt sie nie odzywał. Kiiyuko z Galaxy szły metr od siebie.Wspomniania jej dawały w kość ,nie wiedziała co to miało znaczyć że sie jeszcze spotka z matką.Nikt nie wiedział o co chodzi.Kiiyuko chodzi zamknieta w sobie Galaxy z odwrucona głową ,a ja nie wiem co mam robić.Dochodzilismy do lasu Rochanu gdy znowu to samo się zdażyło.Znaleźliśmy się z Galaxy w podświadomości Kiiyuko,tylko tym razem było inaczej...
- Galaxy co jest ?
- Nie mam pojęcia Soul,wiem tylko tyle że wylądowaliśmy znowu w jej podświadomości...
Kiiyuko?
- Galaxy co jest ?
- Nie mam pojęcia Soul,wiem tylko tyle że wylądowaliśmy znowu w jej podświadomości...
Kiiyuko?
Od Soul'a Cd Mała Ri
Usłyszałem Ri odwruciłem się od ojca i pobiegłam za szczenięciem.Wystarczało mi już to że miałem własne szczenięcia i jeszcze się musze zajmować adoptowanym dzieckiem...znalazłam Ri leżąco i rozpaczająca pod łuzkiem.chciałem ją wyjąć zpod łuzka lecz sie wyrwała i wybiegła do budynku..nie mogłem jej znaleźć,gdy ja wyniuchałem jej zapach prowadził on do lasu rochanu...
Mała Ri?
Mała Ri?
Od Soul Cd Kiiyuko
- Mamo,Mamo ! coś na mnie wpadło !
- Ale co Kochanie ?
- Nie wiem co to było,ale to było takie małe i fioletowe...
- Małe i Fioletowe ?! - Kiiyuko staneła wryta,podeszłem do niej i Kiiyuko powtórzyła ''małe i fioletowe''.Stanołem wryty i ja i nagle mnie olśniło że mam znajomą Czarodziejke Blair.Blair to jest kocica z dużą ilością magicznej mocy w sobie.Gdy stałem na przeciwko szczenięcia nagle ona wyskoczyła zza budynku mały fioletowy kot w szpiczastej czapce to była ona Blair

Rzuciłem sie na nią ze szczęścia cieszyłem sie strasznie na jej widok bo nie widzieliśmy się z dobrych pare lat.
- Blair co ty tu robisz?
- A jakoś tak chciałam wrucić na stare śmieci... - Podeszła do nas Kiiyuko i szczeniaki. -Blair to jest moja dziewczyna Blair i nasze szczenięta... - Kiiyuko przeszyła wzrokiem kocice. - Mam pomysł ! Blair zostaniesz u nas co ?
- No okey Miauuu...
- Choc pokaze ci twój dom - I poszlismy do Schibusen.Kiiyuko była tym wszystkim zdziwiona i nie wiedziała o co chodzi ?
Kiiyuko ??
- Ale co Kochanie ?
- Nie wiem co to było,ale to było takie małe i fioletowe...
- Małe i Fioletowe ?! - Kiiyuko staneła wryta,podeszłem do niej i Kiiyuko powtórzyła ''małe i fioletowe''.Stanołem wryty i ja i nagle mnie olśniło że mam znajomą Czarodziejke Blair.Blair to jest kocica z dużą ilością magicznej mocy w sobie.Gdy stałem na przeciwko szczenięcia nagle ona wyskoczyła zza budynku mały fioletowy kot w szpiczastej czapce to była ona Blair

Rzuciłem sie na nią ze szczęścia cieszyłem sie strasznie na jej widok bo nie widzieliśmy się z dobrych pare lat.
- Blair co ty tu robisz?
- A jakoś tak chciałam wrucić na stare śmieci... - Podeszła do nas Kiiyuko i szczeniaki. -Blair to jest moja dziewczyna Blair i nasze szczenięta... - Kiiyuko przeszyła wzrokiem kocice. - Mam pomysł ! Blair zostaniesz u nas co ?
- No okey Miauuu...
- Choc pokaze ci twój dom - I poszlismy do Schibusen.Kiiyuko była tym wszystkim zdziwiona i nie wiedziała o co chodzi ?
Kiiyuko ??
Od Bloodspill Cd Akela Taka
-Ja niczego! Chcę wiedzieć, skąd znasz imiona mojej rodziny!
-A więc jednak czegoś chcesz!
-Tylko jedną rzecz szczeniaku! Poza tym, zwykłe wilki nie mogą przebywać Schibusen- centrum Death City, bez potomka Śmierci!
-A ty to co?
-Ja jestem młodą alphą, a Śmierć jest moim dziadkiem.... Ja se mogę tu bezkarnie włazić.
-Ale musisz uważać mała!-od tyłu dobiegł mnie głos Śmierci, która odeszła.
-Widzisz?! Nic mi nie zrobiła!-Aklea Taka pokazał na Śmierć.
-Bo jesteś ze mną! Myśli, że cię tu zaprosiłam.... Ale nadal nie odpowiedziałeś, skąd znasz imiona mojej rodziny!
-Znam, bo Kiiyuko mi powiedziała! Wyłowiła mnie z rzeki i mi wszystko opowiedziała!
-Kiiyuko!-warknęłam do siebie.
Aklea Taka?
-A więc jednak czegoś chcesz!
-Tylko jedną rzecz szczeniaku! Poza tym, zwykłe wilki nie mogą przebywać Schibusen- centrum Death City, bez potomka Śmierci!
-A ty to co?
-Ja jestem młodą alphą, a Śmierć jest moim dziadkiem.... Ja se mogę tu bezkarnie włazić.
-Ale musisz uważać mała!-od tyłu dobiegł mnie głos Śmierci, która odeszła.
-Widzisz?! Nic mi nie zrobiła!-Aklea Taka pokazał na Śmierć.
-Bo jesteś ze mną! Myśli, że cię tu zaprosiłam.... Ale nadal nie odpowiedziałeś, skąd znasz imiona mojej rodziny!
-Znam, bo Kiiyuko mi powiedziała! Wyłowiła mnie z rzeki i mi wszystko opowiedziała!
-Kiiyuko!-warknęłam do siebie.
Aklea Taka?
Od Kiiyuko Cz.2
Ocknęłam się myśląc, że śniłam i teraz leżę u boku Soul'a, ze szczeniakami. Ale po chwili uświadomiłam sobie, że jestem u ludzi. Wstałam i wyszłam z pokoju. Na korytarzu stał ten sam lekarz, co mnie tak "pięknie" powitał w tym miejscu.
-O! Kiiyuko! Wstałaś już!-mężczyzna przerwał rozmowę z innym wilkiem zmienionym w człowieka i podszedł do mnie.-Jak ci się spało? Wszystko dobrze?
-Jest nieźle.... Kiedy wrócę do domu?
-Tego nie umiem ci powiedzieć.... B owidzisz, maszyna się popsuła i dla tego jesteś na wpół wilkiem. Bo na przykład.... Ja. Też byłem kiedys wilkiem.
-Aha.... A jak się nazywasz?-spytałam
-Stave (czytaj: Stiv). Jestem twoim osobistym opiekunem. Każdy inny wilk ma swojego. Na przykład on.-Stave wskazał na biało-rudego wilka idącego w naszym kierunku.-Jego opiekunka jest pani Wista.
-Czemu macie takie.... Dziwne imiona?
-Bo każdy opiekun też był wilkiem.
Biało-rudy wilk nadal się zbliżał. Widocznie chciał porozmawiać. To był ten wilk, co pierwszy się do mnie odezwał w samochodzie, gdy tu jechaliśmy.
-No chejka ludziska! Co u was ziomale?-zaczął. Po tonie i wymowie można było rozpoznać, że to nastolatek. W sumie ja też wyglądałam na młodą.
-....... W porządku-mruknęłam. Nie byłam nastawiona na znajomości, ale wilk nie odpuszczał.
-W porządku, czy nie w porzą.....-wilk nie dokoczył
-Rex! Nie widzisz, że Kiiyuko nie chce?!-Stave przerwał mu
-Dobra, dobra. Wyluzuj koleś, bo ci się mózg zjara.-powiedziawszy to Rex odszedł.
-Kiiyuko, przepraszam cię za niego.
-Nie szkodzi. Macie coś do jedzenia?
-Tak! Już nie długo śniadanie..... Zdejmij tą piżamę i ubierz się lepiej w cos normalnego.
-Normalnego czyli?! Jestem wilkiem! Nie ubieram się!
-Ej! Ja jestem facet i szanuję kobiety! Idź do pokoju, otwórz szafę i wybierz coś sobie.
-Okey.-poszłam do pokoju, otworzyłam szafe i ubrałam się w "coś normalnego" poczym poszłam korytarzem na stołówkę, gdzie już inne wilki siedziały przy stołach.
-Dłużej się nie dało?!-zaczęła jakaś wadera.-Z głodu tu umieramy!
Nie specjalnie zwróciłam uwagę na wilczycę i usiadłam w ostatnim stole. Rex jak to zobaczył, ruszył cztery litery i dosiadł się do mnie.
-Czego chcesz?
-Ja? Niczego. Reszta wilków cie obgaduje. Chcę ci dotrzymać towarzystwa.-wzruszył ramionami
-Jak to obgaduje?!
-Ciiii....! Lilka...
-Nie znam.-mruknęłam oschle.
-Lilka to taka czarna wadera z różowymi uszami. To ona cie skarciła kiedy weszłaś. No więc ona mówiła, że jesteś dziwna i pewnie uważasz, że jesteś lepsza od nas wszystkich razem wziętych.
-Co?
-Tak. Ona taka jest Wszyscy ją lubią i popierają. Ale ja bardziej lubie ciebie.-Rex skończył z rozmarzonym wzrokiem.
-Ty, ty, ty! Uważaj na słowa młody. Ja jestem już matką.-zachichotałam i zerknęłam na Lilkę patrzącą na mnie z obrzydzeniem. W końcu przyszedł Stave.
-No wilczki! Podano do stołu!-krzyknął i pojawiły się kelnerki dające nam talerz..... Warzyw! Wszystkie wilki jadły ze smakiem. Wszystkie oprócz mnie. Zniechęcona odsunęłam talerz od siebie.
-Kiiyuko, czemu nie jesz swojej proscii?-Stave podszedł do mnie.
-Bo ja nie cierpię warzyw!
-Ale musisz je jeść. tu wilki odzwyczajają sie od mięsa.
-Na mięsie się wychowałam i na diecie mięsnej umrę! Jem tylko miętę gdy jestem chora.
-Kiiyuko, Kiiyuko, Kiiyuko.... Musisz!
-Nie! Jestem silnie uczulona na to obrzydlistwo!
-To choć spróbuj....!-Stave powoli odpuszczał, ale z wymuszonej uprzejmości wzięłam kęsa marchwi i..... zemdlałam. Ja na serio mam uczulenie na warzywa.
CND!!!!!!
-O! Kiiyuko! Wstałaś już!-mężczyzna przerwał rozmowę z innym wilkiem zmienionym w człowieka i podszedł do mnie.-Jak ci się spało? Wszystko dobrze?
-Jest nieźle.... Kiedy wrócę do domu?
-Tego nie umiem ci powiedzieć.... B owidzisz, maszyna się popsuła i dla tego jesteś na wpół wilkiem. Bo na przykład.... Ja. Też byłem kiedys wilkiem.
-Aha.... A jak się nazywasz?-spytałam
-Stave (czytaj: Stiv). Jestem twoim osobistym opiekunem. Każdy inny wilk ma swojego. Na przykład on.-Stave wskazał na biało-rudego wilka idącego w naszym kierunku.-Jego opiekunka jest pani Wista.
-Czemu macie takie.... Dziwne imiona?
-Bo każdy opiekun też był wilkiem.
Biało-rudy wilk nadal się zbliżał. Widocznie chciał porozmawiać. To był ten wilk, co pierwszy się do mnie odezwał w samochodzie, gdy tu jechaliśmy.
-No chejka ludziska! Co u was ziomale?-zaczął. Po tonie i wymowie można było rozpoznać, że to nastolatek. W sumie ja też wyglądałam na młodą.
-....... W porządku-mruknęłam. Nie byłam nastawiona na znajomości, ale wilk nie odpuszczał.
-W porządku, czy nie w porzą.....-wilk nie dokoczył
-Rex! Nie widzisz, że Kiiyuko nie chce?!-Stave przerwał mu
-Dobra, dobra. Wyluzuj koleś, bo ci się mózg zjara.-powiedziawszy to Rex odszedł.
-Kiiyuko, przepraszam cię za niego.
-Nie szkodzi. Macie coś do jedzenia?
-Tak! Już nie długo śniadanie..... Zdejmij tą piżamę i ubierz się lepiej w cos normalnego.
-Normalnego czyli?! Jestem wilkiem! Nie ubieram się!
-Ej! Ja jestem facet i szanuję kobiety! Idź do pokoju, otwórz szafę i wybierz coś sobie.
-Okey.-poszłam do pokoju, otworzyłam szafe i ubrałam się w "coś normalnego" poczym poszłam korytarzem na stołówkę, gdzie już inne wilki siedziały przy stołach.
-Dłużej się nie dało?!-zaczęła jakaś wadera.-Z głodu tu umieramy!
Nie specjalnie zwróciłam uwagę na wilczycę i usiadłam w ostatnim stole. Rex jak to zobaczył, ruszył cztery litery i dosiadł się do mnie.
-Czego chcesz?
-Ja? Niczego. Reszta wilków cie obgaduje. Chcę ci dotrzymać towarzystwa.-wzruszył ramionami
-Jak to obgaduje?!
-Ciiii....! Lilka...
-Nie znam.-mruknęłam oschle.
-Lilka to taka czarna wadera z różowymi uszami. To ona cie skarciła kiedy weszłaś. No więc ona mówiła, że jesteś dziwna i pewnie uważasz, że jesteś lepsza od nas wszystkich razem wziętych.
-Co?
-Tak. Ona taka jest Wszyscy ją lubią i popierają. Ale ja bardziej lubie ciebie.-Rex skończył z rozmarzonym wzrokiem.
-Ty, ty, ty! Uważaj na słowa młody. Ja jestem już matką.-zachichotałam i zerknęłam na Lilkę patrzącą na mnie z obrzydzeniem. W końcu przyszedł Stave.
-No wilczki! Podano do stołu!-krzyknął i pojawiły się kelnerki dające nam talerz..... Warzyw! Wszystkie wilki jadły ze smakiem. Wszystkie oprócz mnie. Zniechęcona odsunęłam talerz od siebie.
-Kiiyuko, czemu nie jesz swojej proscii?-Stave podszedł do mnie.
-Bo ja nie cierpię warzyw!
-Ale musisz je jeść. tu wilki odzwyczajają sie od mięsa.
-Na mięsie się wychowałam i na diecie mięsnej umrę! Jem tylko miętę gdy jestem chora.
-Kiiyuko, Kiiyuko, Kiiyuko.... Musisz!
-Nie! Jestem silnie uczulona na to obrzydlistwo!
-To choć spróbuj....!-Stave powoli odpuszczał, ale z wymuszonej uprzejmości wzięłam kęsa marchwi i..... zemdlałam. Ja na serio mam uczulenie na warzywa.
CND!!!!!!
Od Akela Taka
Byłem w centrum Death City.Podbiegł do mnie wilczek.
<Warczenie>.
-Nie gorączkuj się tak.-powiedziałem i usiadłem.
-Kim jesteś?!
-Akela Taka.A ty za pewne Bloodspill.
-Skąd znasz moje imię?!-spytała czarno-czerwona wadera.
-Ma się znajomości.
Rozwył się ogromny huk.
-Wy tak macie na co dzień?
-Tak.A coś ci nie pasuje?
-Heh.Nie.To mi sprawia przyjemność.
Krzyki Soul Eater.
-Soul cię woła...
-Skąd znasz imię mojego taty?-spytała nie pewnie.
-Stąd, że twoja matka to Kiiyuko, a Soul to jej mąż.-powiedziałem.
Chciałem pójść ale wadera mnie zatrzymała.
-Czego chcesz?
<<Bloodspill?>>
<Warczenie>.
-Nie gorączkuj się tak.-powiedziałem i usiadłem.
-Kim jesteś?!
-Akela Taka.A ty za pewne Bloodspill.
-Skąd znasz moje imię?!-spytała czarno-czerwona wadera.
-Ma się znajomości.
Rozwył się ogromny huk.
-Wy tak macie na co dzień?
-Tak.A coś ci nie pasuje?
-Heh.Nie.To mi sprawia przyjemność.
Krzyki Soul Eater.
-Soul cię woła...
-Skąd znasz imię mojego taty?-spytała nie pewnie.
-Stąd, że twoja matka to Kiiyuko, a Soul to jej mąż.-powiedziałem.
Chciałem pójść ale wadera mnie zatrzymała.
-Czego chcesz?
<<Bloodspill?>>
czwartek, 7 marca 2013
Od Kiiyuko
Chodziłam sobie po sąsiednim lesie. Usłyszałam szelest za mną. Odwróciłam głowę-nikogo i niczego nie było. Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej. Nagle poczułam ukłucie w bok i głośne "YES" zza krzaka. W jednej chwili straciłam przytomność. Obudziłam się w siedlisku ludzi w ciężarówce. Byłam zmęczona i nie byłam sama. W aucie było jeszcze 8 innych wilków. One nie spały.
-C... Co z nami zrobią?-wyjąkałam cicho
-Zamienią nas w ludzi!-odezwał się biały wilk z rudymi uszami, rusym pyskiem i rudą jedną łapą.
-Co?!
-Tak. Jesteśmy, jak ludzie to mówią "szczurami doświadczalnymi"-powiedziała wadera podobna do mnie
-Tak. Już od dawna ludzi starają się stworzyć maszynę zmieniającą zwierzęta w ludzi.-dodał niebieski basior.
-Eh...-wstałam i otrzepałam się.-Załatwię ich raz, dwa i nie będziemy ludźmi.
-Nie nie możesz!!!-Rudo-biały wilk krzyknął.-Jeśli jesteś wilkiem, który ma moce, będziesz mogła zmieniać się w człowieka i rozmawiać po ludzku i wilczemu, w którym chcesz ciele!!!-krzyczał dalej.
Nagle auto zatrzymało się.
-No dobra wilczki!-usłyszeliśmy czyiś głos.-Idziemy!-jakiś człowiek otworzył drzwi i założył mi na szyję jakąś obrożę.-ty możesz być pierwsza.-mężczyzna wyciągnął mnie z samochodu i uśpił.
Obudziłam się z bólem głowy. Nad mną stali jacyś ludzie.
-Jak się czujesz Kiiyuko?-spytał jeden
-Głowa mnie boli... Skąd wiesz jak się nazywam?-spojrzałam zdziwiona na lekarza
-To nie było trudne. Podczas zmiany mieliśmy dostęp do twojego mózgu... Na serio mieszkach w Death City? to nawiedzone miasto!
-Tak! I chcę wrócić do Sou....
-Soul Eatera? Potem. Na razie ciesz się byciem człowiekiem...
-Co?!!!!!!!-zerwałam się z łóżka i pobiegłam do lustra. Wyglądałam tak:

-Jak sama widzisz, dużo ci z wilka jeszcze zostało, ale trudno. Może być?-lekarz podszedł do mnie
-Ale... Ja... Ja chcę do domu!!!
-Kiiyuko! Nie rozumiesz?! Pobędziesz parę dni człowiekiem i wrócisz do swojej rodziny!
-Dobrze.... Ale masz mi obiecać, że wrócę! Dzieci się pe...
-Dzieci się pewnie martwią! Tak! Wiem! Teraz idź spać. To ci dobrze zrobi.
-Dobrze...
Poszłam za lekarzem do jakiegoś pokoju i usnęłam.
CDN!!! Proszę nie dokończać!!!!
-C... Co z nami zrobią?-wyjąkałam cicho
-Zamienią nas w ludzi!-odezwał się biały wilk z rudymi uszami, rusym pyskiem i rudą jedną łapą.
-Co?!
-Tak. Jesteśmy, jak ludzie to mówią "szczurami doświadczalnymi"-powiedziała wadera podobna do mnie
-Tak. Już od dawna ludzi starają się stworzyć maszynę zmieniającą zwierzęta w ludzi.-dodał niebieski basior.
-Eh...-wstałam i otrzepałam się.-Załatwię ich raz, dwa i nie będziemy ludźmi.
-Nie nie możesz!!!-Rudo-biały wilk krzyknął.-Jeśli jesteś wilkiem, który ma moce, będziesz mogła zmieniać się w człowieka i rozmawiać po ludzku i wilczemu, w którym chcesz ciele!!!-krzyczał dalej.
Nagle auto zatrzymało się.
-No dobra wilczki!-usłyszeliśmy czyiś głos.-Idziemy!-jakiś człowiek otworzył drzwi i założył mi na szyję jakąś obrożę.-ty możesz być pierwsza.-mężczyzna wyciągnął mnie z samochodu i uśpił.
Obudziłam się z bólem głowy. Nad mną stali jacyś ludzie.
-Jak się czujesz Kiiyuko?-spytał jeden
-Głowa mnie boli... Skąd wiesz jak się nazywam?-spojrzałam zdziwiona na lekarza
-To nie było trudne. Podczas zmiany mieliśmy dostęp do twojego mózgu... Na serio mieszkach w Death City? to nawiedzone miasto!
-Tak! I chcę wrócić do Sou....
-Soul Eatera? Potem. Na razie ciesz się byciem człowiekiem...
-Co?!!!!!!!-zerwałam się z łóżka i pobiegłam do lustra. Wyglądałam tak:

-Jak sama widzisz, dużo ci z wilka jeszcze zostało, ale trudno. Może być?-lekarz podszedł do mnie
-Ale... Ja... Ja chcę do domu!!!
-Kiiyuko! Nie rozumiesz?! Pobędziesz parę dni człowiekiem i wrócisz do swojej rodziny!
-Dobrze.... Ale masz mi obiecać, że wrócę! Dzieci się pe...
-Dzieci się pewnie martwią! Tak! Wiem! Teraz idź spać. To ci dobrze zrobi.
-Dobrze...
Poszłam za lekarzem do jakiegoś pokoju i usnęłam.
CDN!!! Proszę nie dokończać!!!!
Od Dark Wing Cd Galaxy
- To będzie ciekawy tydzień... Do jutra! - pożegnałam się i wyszłam. Powędrowałam w stronę rzeki Archny, wskazałam łowcom miejsce bytowania zwierzyny i wróciłam do Death City. O dziwo nic ciekawego się nie działo. Resztę nocy spędziłam szwendając się po uliczkach.
NASTĘPNEGO DNIA
Kiedy tylko zaświtało udałam się w kierunku budynku Galaxy. Weszłam do środka, lecz nikogo tam nie było. Poszłam za zapachem i dotarłam do Boru Fal. Zastałam tam Kid'a i Galaxy.
- A poczekać na mnie to nie łaska? - powiedziałam z uśmiechem na pysku
< Kid, Galaxy, dokończycie? >
NASTĘPNEGO DNIA
Kiedy tylko zaświtało udałam się w kierunku budynku Galaxy. Weszłam do środka, lecz nikogo tam nie było. Poszłam za zapachem i dotarłam do Boru Fal. Zastałam tam Kid'a i Galaxy.
- A poczekać na mnie to nie łaska? - powiedziałam z uśmiechem na pysku
< Kid, Galaxy, dokończycie? >
środa, 6 marca 2013
Od Toxic
Wczoraj poznałam Soul Eatera. Stało się to całkiem przypadkowo…
Kiedy polowałam, na chwilę straciłam czujność i Soul Eater mnie zauważył. Na początku był niezwykle zdziwiony, że tak dobrze sobie radzę, zarówno blisko terenów jego watahy, jak i innych – rywalizujących. Zapytał jak nie zostałam wcześniej wykryta. Nie mogłam się powstrzymać i wyśmiałam jego patrolujących. Przez chwilę się obawiałam, że wilk się obrazi, ale on zamiast tego zaproponował mi dołączenie do watahy i pokierowanie przyszłymi patrolami razem z Kid’em.
Soul był pierwszym od kilku miesięcy wilkiem, z którym mogłam normalnie porozmawiać… Zadawał trochę za dużo pytań, ale był sympatyczny, więc zgodziłam się przymknąć na to oko…. Samotność doskwierała mi bardziej niż myślałam…
Szybko podjęłam decyzję, aby mu zaufać i dałam się wprowadzić na teren jego watahy. Z początku obawiałam się, że wilki mnie nie polubią, ale przywitały mnie z równym entuzjazmem i serdecznością, co Soul Eater…
Kiedy polowałam, na chwilę straciłam czujność i Soul Eater mnie zauważył. Na początku był niezwykle zdziwiony, że tak dobrze sobie radzę, zarówno blisko terenów jego watahy, jak i innych – rywalizujących. Zapytał jak nie zostałam wcześniej wykryta. Nie mogłam się powstrzymać i wyśmiałam jego patrolujących. Przez chwilę się obawiałam, że wilk się obrazi, ale on zamiast tego zaproponował mi dołączenie do watahy i pokierowanie przyszłymi patrolami razem z Kid’em.
Soul był pierwszym od kilku miesięcy wilkiem, z którym mogłam normalnie porozmawiać… Zadawał trochę za dużo pytań, ale był sympatyczny, więc zgodziłam się przymknąć na to oko…. Samotność doskwierała mi bardziej niż myślałam…
Szybko podjęłam decyzję, aby mu zaufać i dałam się wprowadzić na teren jego watahy. Z początku obawiałam się, że wilki mnie nie polubią, ale przywitały mnie z równym entuzjazmem i serdecznością, co Soul Eater…
Od Kiiyuko Cd Soul'a Wspomnienia
Stałam w wpatrywałam się w ciemność. Nie wiedziałam czemu nie uratowałam rodziny.... Miałam się spotkać z mamą, ale to nie było spotkanie.... W końcu zaczęłam znikać i pojawiłam sie w normalnym świecie z Galaxy i Soul'em
-Noooo iiii?-zaczął Soul
-Nie wiem. Niczego nie rozumiem.... Mama mówiła, że się spotkamy....-łza poleciala mi z oka
-Nie płacz Kiiyuko.-Soul obiął mnie.-Wszystko będzie dobrze. Chodź! Pójdziemy do domu, do dzieci. Pewnie sie martwią.
-Może.-pociagnęłam nosem i powlokłam cialo za wilkiem. Szliśmy i szliśmy, a ja wlokłam sie za Soul'em i Galaxy.
-Kiiyuko! Wolniej to juz można tylko stać! Rusz sie!-krzyknęła Galaxy.
-Sorry, ale ja tu musze wszystko przemysleć!-krzyknelam w odpowiedzi.
Soul?
-Noooo iiii?-zaczął Soul
-Nie wiem. Niczego nie rozumiem.... Mama mówiła, że się spotkamy....-łza poleciala mi z oka
-Nie płacz Kiiyuko.-Soul obiął mnie.-Wszystko będzie dobrze. Chodź! Pójdziemy do domu, do dzieci. Pewnie sie martwią.
-Może.-pociagnęłam nosem i powlokłam cialo za wilkiem. Szliśmy i szliśmy, a ja wlokłam sie za Soul'em i Galaxy.
-Kiiyuko! Wolniej to juz można tylko stać! Rusz sie!-krzyknęła Galaxy.
-Sorry, ale ja tu musze wszystko przemysleć!-krzyknelam w odpowiedzi.
Soul?
Od Małej Ri Cd Soul'a
Chodzilam po budynku. Wszystcy mówili, że zle robie, ale ja tak nie myslalam.... O nie!!!! Śmierć sama zaczeła! Poza tym, nie moja wina, że czasem nad sobą nie panuje! Czasem gadam głupoty! A oni mnie źle oceniają!
Wpadł mi go głowy pomysł, żeby podsluchać rozmowe Soul'a i Śmierci. Wdrapałam sie na schody do mojego starego domu, uchylilam drzwy i słuchalam.
-Soul! Muszę wyżócić Ri z tąd!
-No wiem, że ona ci sie postawiła, ale daj jej jeszcze jadną szansę! To szczeniak!
-Tak, wiem. Jest szczeniakiem, ale zmarnowała już drugą szansę. Więc albo już nigdy nie wetknie nosa do Schibusen, albo niestety zginie...
Aż mnie zatkało. Uciekłam do domu i zniknęłam za drzwiami. Zaszyłam się pod łóżkiem i zalałam się łazmi.
Soul?
Wpadł mi go głowy pomysł, żeby podsluchać rozmowe Soul'a i Śmierci. Wdrapałam sie na schody do mojego starego domu, uchylilam drzwy i słuchalam.
-Soul! Muszę wyżócić Ri z tąd!
-No wiem, że ona ci sie postawiła, ale daj jej jeszcze jadną szansę! To szczeniak!
-Tak, wiem. Jest szczeniakiem, ale zmarnowała już drugą szansę. Więc albo już nigdy nie wetknie nosa do Schibusen, albo niestety zginie...
Aż mnie zatkało. Uciekłam do domu i zniknęłam za drzwiami. Zaszyłam się pod łóżkiem i zalałam się łazmi.
Soul?
Od Kiiyuko Cd Soul'a
-Blood, skarbie. Twoje rodzenstwo nie chce sie z toba bawic, bo jestes za silna. Najpierw musisz okieuznac swoja chec do walki.-podeszlam do szczeniaka
-Ale, mamo! Ja kocham walczyc!!!-krzyknela Bloodspill
-Kochanie! Policz do dziesieciu i opanuj sie, zanim znowu zaproponujesz walki. Tez lubie sie bic.-odparlam i przytulilam ja
Bloodspill prychna i polozyla sie w koncie. Pewnie uznala, ze ma kare.
-Ech, ta Bloodspill. Ma sile....-westchnelam
-Swiftkill tez.
-Ale umie sie opanowac. A Blood nie.
-Fakt.
Nagle Tikiya zaczela glosno piszczec. Jakby cos lub ktos ja gryzl.
-Tikiya! Co sie stalo?!-podbieglam do dziecka.
Soul?
-Ale, mamo! Ja kocham walczyc!!!-krzyknela Bloodspill
-Kochanie! Policz do dziesieciu i opanuj sie, zanim znowu zaproponujesz walki. Tez lubie sie bic.-odparlam i przytulilam ja
Bloodspill prychna i polozyla sie w koncie. Pewnie uznala, ze ma kare.
-Ech, ta Bloodspill. Ma sile....-westchnelam
-Swiftkill tez.
-Ale umie sie opanowac. A Blood nie.
-Fakt.
Nagle Tikiya zaczela glosno piszczec. Jakby cos lub ktos ja gryzl.
-Tikiya! Co sie stalo?!-podbieglam do dziecka.
Soul?
niedziela, 3 marca 2013
Od Soul'a Cd Kiiyuko - Poród
Kiiyuko urodziła cztery śliczne szczenięta. Mała Tikiya była taka piekna razem z innymi,lecz bałem sie onią że morze umrzeć...Była strasznie słaba i mała chyba najmniejsza z ich wszystkich.Mimo tego że jest niesmiertelna i tak bałem sie że i tak zabierze ją mój ojciec.
Miesiąc puźniej
- Bloodspill zostaw go ! - Krzyczałem do mojej córki by zostwaiła Diega w spokoju,
- Ale tato my się tylko bawimy !
- Wiem ale widocznie widac że Diego niema chęci na zabawę
- Tak tato tak - I uciekł do matki i reszty sióstr - Tato żaden szczeniak nie chce się ze mna bawić
- Blood nie przejmuj się ,nie chcą może dlatego że jesteś zabardzo nachalna , i niechcesz sie bawić też w ich zabawy...
- Tak myślisz ?
- Ja to wiem ! - Przytuliłem ją i pobiegła do reszty sie bawić...
Kiiyuko ?
Miesiąc puźniej
- Bloodspill zostaw go ! - Krzyczałem do mojej córki by zostwaiła Diega w spokoju,
- Ale tato my się tylko bawimy !
- Wiem ale widocznie widac że Diego niema chęci na zabawę
- Tak tato tak - I uciekł do matki i reszty sióstr - Tato żaden szczeniak nie chce się ze mna bawić
- Blood nie przejmuj się ,nie chcą może dlatego że jesteś zabardzo nachalna , i niechcesz sie bawić też w ich zabawy...
- Tak myślisz ?
- Ja to wiem ! - Przytuliłem ją i pobiegła do reszty sie bawić...
Kiiyuko ?
Od Soul'a Cd Mała Ri
- Co ?! - Wrzasnołem zły,na szczenię. - Co ty sobie myślisz mała, co ? że jak pozwoliła ci zamieszkać to masz się do niej stawiać?! przeciez ona mogła by cię zabić,gdy by nie fakt ze ja się tobą zajmuję...
- Przepraszam Soul...Ale ona sama zaczeła...
- Nawet jak zaczeła to nie powinnaś tak sie stawiać...
- Soul ja...
- Nic już nie mów masz iść do swojego starego budynku i przemyśleć zachowanie jak przemyślisz to przyjdź do mnie... - I poszłem z Kiiyuko ,w stronę Schibusen. Mała Ri powedrowała do swojego staraego budynku smutna i myślała nad wszystkim ale i tak myślała że dobrze zrobiła...lecz wszyscy mówili że nie...
Mała Ri ?
- Przepraszam Soul...Ale ona sama zaczeła...
- Nawet jak zaczeła to nie powinnaś tak sie stawiać...
- Soul ja...
- Nic już nie mów masz iść do swojego starego budynku i przemyśleć zachowanie jak przemyślisz to przyjdź do mnie... - I poszłem z Kiiyuko ,w stronę Schibusen. Mała Ri powedrowała do swojego staraego budynku smutna i myślała nad wszystkim ale i tak myślała że dobrze zrobiła...lecz wszyscy mówili że nie...
Mała Ri ?
Od Soul'a Cd Kiiyuko
Nagle zaczeli wszyscy znikać.Ja i Galaxy wyszliśmy z głowy Kiiyuko. Staliśmy naprzeciwko jej ,była pod postacią szczeniaka ,i nagle my znikliśmy A ona została tam sama.
- Galaxy co jest ?
- Szczerze Soul ? to sama nie mam pojęcia... - Paczyłem sie na nią jakbym nie wiem co jakbym miał ją zatłuc , Niby taka mądra, a nie wie co sie dzieje teraz...Próbowałem jakoś coś sie domyślać ,lecz po chwili wylądowaliśmy w naszym świecie ,lecz bez Kiiyuko...Ona została w swoich wspomniniach żywych wspomnieniach lecz nie wiedzieliśmy co z nia się dzieje...
Kiiyuko?
- Galaxy co jest ?
- Szczerze Soul ? to sama nie mam pojęcia... - Paczyłem sie na nią jakbym nie wiem co jakbym miał ją zatłuc , Niby taka mądra, a nie wie co sie dzieje teraz...Próbowałem jakoś coś sie domyślać ,lecz po chwili wylądowaliśmy w naszym świecie ,lecz bez Kiiyuko...Ona została w swoich wspomniniach żywych wspomnieniach lecz nie wiedzieliśmy co z nia się dzieje...
Kiiyuko?
Od Kiiyuko - Poród
Leżałam sobie na łóżku w pokoju. Myślałam o tym kiedy i gdzie zacznę rodzić. Był wczesny ranek, tak około 7:00 godziny ludzkiej. Nie sądziłam, że o tak wczesnej porze mogłabym urodzić.... Ale myliłam się. Poczułam mocne kłucie, a następnie ból, jakby coś rozrywało mnie od środka.
-Soul....-wyjąkałam cicho.-Soul...!-krzyknęłam głośniej.-Soul!!! Gdzie ty do ch****y jesteś?!?!!!!
Przybiegł Soul.
-Przepraszam. Nie słyszałem cię... To już?
Kiwnęłam głową na "tak". Soul pobiegł po Galaxy. W końcu przyszła. Ku jej zdziwieniu cztery śliczne szczeniaczki już leżały koło mnie. Poradziłam sobie sama! I to całkiem szybko.
-Ale Kiiyuko, jak? Myślałam, że będzie trudniej...-zaczęła Galaxy.
-Jak widać nie...
-A jata cała twoja Tikiya? Są cztery?
-Tak. Ale ona jest najmniejsza i wszystkie ją odpychają.-spojrzałam na małe ciałko Tikiy. Próbowała naślaać resztę i chciała chodzić, ale co cha uała i płakała.
-Heh... Śmieszna jesteś mała!-zaśmiał się Soul i pogłaskał szczeniaka po głowie, a ona natychmiast sięprzytuliła do jego łapy.
-Soul!-powieiała uroczym i dzieciencym głosem głosem.
-Mała Nie trzymaj mnie tak mocno, bo mi krew nie będzie dochodzić do łapy.-wilk usiłowal odczepić Tikiyę od łapy, ale ona była jakby przyklejona do jego ciała.-To już bez znaczenia.... Jest jakiś basior?
-Jeden. Są trzy wadery jeden basior.-zerknęłam na pozostałe szczeniaki. Basior spał, a waderki już próbowały się gryźć.
Soul?
-Soul....-wyjąkałam cicho.-Soul...!-krzyknęłam głośniej.-Soul!!! Gdzie ty do ch****y jesteś?!?!!!!
Przybiegł Soul.
-Przepraszam. Nie słyszałem cię... To już?
Kiwnęłam głową na "tak". Soul pobiegł po Galaxy. W końcu przyszła. Ku jej zdziwieniu cztery śliczne szczeniaczki już leżały koło mnie. Poradziłam sobie sama! I to całkiem szybko.
-Ale Kiiyuko, jak? Myślałam, że będzie trudniej...-zaczęła Galaxy.
-Jak widać nie...
-A jata cała twoja Tikiya? Są cztery?
-Tak. Ale ona jest najmniejsza i wszystkie ją odpychają.-spojrzałam na małe ciałko Tikiy. Próbowała naślaać resztę i chciała chodzić, ale co cha uała i płakała.
-Heh... Śmieszna jesteś mała!-zaśmiał się Soul i pogłaskał szczeniaka po głowie, a ona natychmiast sięprzytuliła do jego łapy.
-Soul!-powieiała uroczym i dzieciencym głosem głosem.
-Mała Nie trzymaj mnie tak mocno, bo mi krew nie będzie dochodzić do łapy.-wilk usiłowal odczepić Tikiyę od łapy, ale ona była jakby przyklejona do jego ciała.-To już bez znaczenia.... Jest jakiś basior?
-Jeden. Są trzy wadery jeden basior.-zerknęłam na pozostałe szczeniaki. Basior spał, a waderki już próbowały się gryźć.
Soul?
Od Kamili
-Kiedy Amor wzbił sie w powietrze zawyłam.
-Po czym pomyślałam czy mnie usłyszał?
-Cisza
-Nagle Amor mi odwył.
-Dzięki temu wiedziałam że się na nas nie obraził chyba <pomyslałam>
-No to co co robimy?<spytałam>
-Nie wiem<Tamara>
-A może pujdziemy na jakiś spacer?<Kamila>
-Oki!!!<Tamara>
-Więc poszłyśmy na dłłłłłłłłłłłuuuuuuuuuuuugi spacer.
-<Kiedy już wruciłyśmy każda się rozdzieliła
-Tamara do sebie i ja ale zdążyłam jej zaprpoponować żeby u mnie zanocowała>
-Oki<Tmara>
-Więć poszłyśmy.
-(Człap,człap,człap)
-Kiedy byliśmy już dosłownie blisko zuważyłam nie poczułam nie znanego wilka.
-Natychmiast się zerwałam i pognałam za nim
-Kamila co się ztało?<Tamara>
-Brak odpowiedzi
-Kiedy już go złaamałam to zauważyłam że to jest Toxic.
-Po chwil zagadałam
-Cześć co tak sama się szwędasz?
-No nie wiem
-Po chwili przybiegła Tamara
-Kamila gdzie ty byłaś?<Tamra>
-Wyczulłam ją
-Toxic
-Tmara
-Poznajcie się!
-Po chwili juz chodziłyśmy razem we trujkę.
-A kiedy już kładłyśmy się spać z Tamarą zapytałam
-Tamara?
-Co?<Tamara>
-Nie martwisz się o Amora?<Kamila>
-Średnio<Tamara>
-A ty?<Tamara>
-No nie wiem może przesadziłyśmy z tym błotem i wogl?<Kamila>
-Ja tam trochę żałuje<Tamara>
-Potem rozmowa się skończyła i pozłyśmy spać.
-Następnegeo dnia wstałam wcześniej od Tamary,żeby zobaczyć co tamm u Amora.
-Wię poszłam
-Kiedy weszłam do jego domu go już nie było tylko napis na cianie wyryty jego pazurami.
-O nie,nie,nie,nie to nie możlwe!<Kamila>
<Tamara?Amor?>
-Po czym pomyślałam czy mnie usłyszał?
-Cisza
-Nagle Amor mi odwył.
-Dzięki temu wiedziałam że się na nas nie obraził chyba <pomyslałam>
-No to co co robimy?<spytałam>
-Nie wiem<Tamara>
-A może pujdziemy na jakiś spacer?<Kamila>
-Oki!!!<Tamara>
-Więc poszłyśmy na dłłłłłłłłłłłuuuuuuuuuuuugi spacer.
-<Kiedy już wruciłyśmy każda się rozdzieliła
-Tamara do sebie i ja ale zdążyłam jej zaprpoponować żeby u mnie zanocowała>
-Oki<Tmara>
-Więć poszłyśmy.
-(Człap,człap,człap)
-Kiedy byliśmy już dosłownie blisko zuważyłam nie poczułam nie znanego wilka.
-Natychmiast się zerwałam i pognałam za nim
-Kamila co się ztało?<Tamara>
-Brak odpowiedzi
-Kiedy już go złaamałam to zauważyłam że to jest Toxic.
-Po chwil zagadałam
-Cześć co tak sama się szwędasz?
-No nie wiem
-Po chwili przybiegła Tamara
-Kamila gdzie ty byłaś?<Tamra>
-Wyczulłam ją
-Toxic
-Tmara
-Poznajcie się!
-Po chwili juz chodziłyśmy razem we trujkę.
-A kiedy już kładłyśmy się spać z Tamarą zapytałam
-Tamara?
-Co?<Tamara>
-Nie martwisz się o Amora?<Kamila>
-Średnio<Tamara>
-A ty?<Tamara>
-No nie wiem może przesadziłyśmy z tym błotem i wogl?<Kamila>
-Ja tam trochę żałuje<Tamara>
-Potem rozmowa się skończyła i pozłyśmy spać.
-Następnegeo dnia wstałam wcześniej od Tamary,żeby zobaczyć co tamm u Amora.
-Wię poszłam
-Kiedy weszłam do jego domu go już nie było tylko napis na cianie wyryty jego pazurami.
-O nie,nie,nie,nie to nie możlwe!<Kamila>
<Tamara?Amor?>
Od Małej Ri
Chodziłam w kółko po pokoju. Bardzo chciałam wyjść na zewtątrz, a Soul'a, Kiiyuko i innych gdzieś wywiało a sama nie mogłam wychodzić. Znaczy umiałabym się wymknąć, ale akurat pod moim pokojem siedział Kishin. On najbardziej ze wszystkich bostw mnie nie lubił. Nie dla tego, że jak pierwszy taz tu się wemknęłam, ale po prostu mnie nie lubił. Jak tylko mnie wiedział powarkiwał i szczerzył kły.
Nieśmiało wysónęłam głowę zza drzwi i wciągnęłam zapach do nozdrzy. Pachniało groźnie. Akurat sama Śmierć podeszła do Kishina. Zmuszona byłam się znów schować.
-No koedy oni sonie pójdą?!-pomyślałam zła. Śmierć zauważyła (bo zostawiłam uchylone drzwy), że chodzę niecierpliwie po pokoju i coś do siebie mamroczę.
-Nie masz nic do roboty, jakiś zajęć w szkole, że musisz tak łazić po pokoju?-zaczęła chłodno i groźnie
-Nie! Zakazałaś mi wychodzić z Schibusen bez Soul'a, Kiiyuko lub kogoś innego. A wszystkich wywiało na zewnątrz kiedy spałam.-odpowiedziałam arogancko.-Poza tym...-ciągnęłam dalej- nie mogę też SAMA pałętać się po budynku, a jkby nie patrzeć, wychodzenie z tąd, to pałętanie się po budynku.-pruchnęłam
-Ech.... Zaczynam żałować, że wogóle daję ci tu mieszkać.-warknęła Śmierć
-Ej!-podeszłam do Śmierci-Może i jestem zwykłym wilczkiem, ale nie lubie jak ktoś mną pomiata. I możesz być Bogiem, lub stworzycialem świata, ale rozkazywać mi nie będziesz.-wstałam na tylnie łap, bo wtedy mogłam mieć łeb na wysokości łba Śmierci.
-Pamiętaj, że mogę cię z tąd wywalić lub zabić.
-A zabić sobie mnie możesz! Prosze bardzo. Nie staję ci na drodze do tego czynu. No chyba, że jesteś zbyt słaba i tchórzliwa, aby to zrobić.-powiedziawszy to okinęłamm Śmierć i Kishina, a potem (nadal na tylnych łapach) wyszłam z Schibusen. Czułam się dorosła. Postawiłam się samej Śmierci! Gadałam co mi język przyniesie! Nie bardzo wiem jak potem to odbierze i czy mnie wpóści do Schibusen. Postanowilam to powiedzieć Soul'owi. Poniegłam do niego (nadal chodząc na tylnych łapach. Spodobał mi się taki sposób chodzenia). W końcu spotkałam go. Chodził po jakimś lesie z Kiiyuko.
-Soul! Soul! Wreszcie cię znalazłam!-pobiegłam do niego.
-Ri?! Myślałem, ż ejesteś w Schibusen!! Jak wyszłaś?! Śmierć ci pocwoliła?!
-Właśnie nie. Soul... Muszę ci coś powiedzieć.-zaczęłam opowiadać wszystko Soul'owi i Kiiyuko. Co mówiłam do Śmierci itp.
Soul? Dokończysz?
Nieśmiało wysónęłam głowę zza drzwi i wciągnęłam zapach do nozdrzy. Pachniało groźnie. Akurat sama Śmierć podeszła do Kishina. Zmuszona byłam się znów schować.
-No koedy oni sonie pójdą?!-pomyślałam zła. Śmierć zauważyła (bo zostawiłam uchylone drzwy), że chodzę niecierpliwie po pokoju i coś do siebie mamroczę.
-Nie masz nic do roboty, jakiś zajęć w szkole, że musisz tak łazić po pokoju?-zaczęła chłodno i groźnie
-Nie! Zakazałaś mi wychodzić z Schibusen bez Soul'a, Kiiyuko lub kogoś innego. A wszystkich wywiało na zewnątrz kiedy spałam.-odpowiedziałam arogancko.-Poza tym...-ciągnęłam dalej- nie mogę też SAMA pałętać się po budynku, a jkby nie patrzeć, wychodzenie z tąd, to pałętanie się po budynku.-pruchnęłam
-Ech.... Zaczynam żałować, że wogóle daję ci tu mieszkać.-warknęła Śmierć
-Ej!-podeszłam do Śmierci-Może i jestem zwykłym wilczkiem, ale nie lubie jak ktoś mną pomiata. I możesz być Bogiem, lub stworzycialem świata, ale rozkazywać mi nie będziesz.-wstałam na tylnie łap, bo wtedy mogłam mieć łeb na wysokości łba Śmierci.
-Pamiętaj, że mogę cię z tąd wywalić lub zabić.
-A zabić sobie mnie możesz! Prosze bardzo. Nie staję ci na drodze do tego czynu. No chyba, że jesteś zbyt słaba i tchórzliwa, aby to zrobić.-powiedziawszy to okinęłamm Śmierć i Kishina, a potem (nadal na tylnych łapach) wyszłam z Schibusen. Czułam się dorosła. Postawiłam się samej Śmierci! Gadałam co mi język przyniesie! Nie bardzo wiem jak potem to odbierze i czy mnie wpóści do Schibusen. Postanowilam to powiedzieć Soul'owi. Poniegłam do niego (nadal chodząc na tylnych łapach. Spodobał mi się taki sposób chodzenia). W końcu spotkałam go. Chodził po jakimś lesie z Kiiyuko.
-Soul! Soul! Wreszcie cię znalazłam!-pobiegłam do niego.
-Ri?! Myślałem, ż ejesteś w Schibusen!! Jak wyszłaś?! Śmierć ci pocwoliła?!
-Właśnie nie. Soul... Muszę ci coś powiedzieć.-zaczęłam opowiadać wszystko Soul'owi i Kiiyuko. Co mówiłam do Śmierci itp.
Soul? Dokończysz?
sobota, 2 marca 2013
Od Galaxy Cd Dark Wing
- No dobrze tydzień próbny by mnie zaakceptowac tak ?
- Zgadza się.
- Dziekuje wam,poprostu nikt mi nawet czasu ani szansy ani razu nie dawał wszyscy traktowali mnie jak jakąś wredna wiedźme która nic nie potrafi albo jest magicznym zabujcą...
- No troche sie nie dziwie Galxy na początku byłaś taka hamska wredna i tajemnicza że wszyscy myśleli że jesteś zdrajcą czy coś...
- Wiem ale to przez to że nikogo nie znam i sie poprostu przestraszyłam,ale nie chciałam żeby to po mnie było widoczne... - Dark Wing dziwnie sie patrzyła jakby mi nie chciała uwierzyć no ale cóż,wszyscy mi nie wierzą albo nie wiadmo co ale musze sie postrac w ten tydzień ma byc najlepszym tygodniem watahy...
Dark Wing?
- Zgadza się.
- Dziekuje wam,poprostu nikt mi nawet czasu ani szansy ani razu nie dawał wszyscy traktowali mnie jak jakąś wredna wiedźme która nic nie potrafi albo jest magicznym zabujcą...
- No troche sie nie dziwie Galxy na początku byłaś taka hamska wredna i tajemnicza że wszyscy myśleli że jesteś zdrajcą czy coś...
- Wiem ale to przez to że nikogo nie znam i sie poprostu przestraszyłam,ale nie chciałam żeby to po mnie było widoczne... - Dark Wing dziwnie sie patrzyła jakby mi nie chciała uwierzyć no ale cóż,wszyscy mi nie wierzą albo nie wiadmo co ale musze sie postrac w ten tydzień ma byc najlepszym tygodniem watahy...
Dark Wing?
Od Kiiyuko Cd Soul'a
Wiedziałam, że bendę wszystko przeżywać od nowa jako roczny szczeniaczek. Ale miałam już wspomnienia iedzę jakbym była normalną Kiiyuko. Miałam plan jak zapobiec śmirci choćby mamy.
-No więc drogie panie-zaczął groźnie Wintynt-Jeśli się poddacie zginie nieznaczna częsć waszej watahy, a jeśli nie rozpętamy u was piekło!
-Nigdy się nie poddamy.-odpowiedziała mama poważnym tonem.
-Hmmmm.... A to cię zachęci?-k pokazał przykutych do ziemi moich braci i siostry z tatą.-Jeśli się nie poddasz ty i oni zginą!
-Nie! To ty zginiesz złamasie!!!-krzyknęła. Gdyby nie to, że byłam szczeniakiem użyłabym innego słowa niż złamas-Nie dam ci zabić mojej rodziny! Nie tym razem!!
-Oooooo....! Szczeniaczek się zdenerwował...! No chodź malutka! Pokaż na co cię stać!
Uśmiechnęłam się wrdenie pod nosem i zrobiłam to.... Weszłam w stan furii. Jako doświadczony wilk w małym ciele wiedziałam, że musze zabić Wintynta. Zrobiłam to szybko. Przy okazjii powaliłam paru strazników, próbujących odciągnąć mnie od ich przywódcy, ale oni też zgineli marnie. Kiedy już zabiłam ich wszystkich pobiegłam do mamy.
-Jestem z ciebie dumna Kiiyuko. Nie uratowałaś mnie i reszty, ale dowiodłaś swej odwagi. Żegnaj...-mama i wszystko dookoła zaczęło znikać.
Soul?
-No więc drogie panie-zaczął groźnie Wintynt-Jeśli się poddacie zginie nieznaczna częsć waszej watahy, a jeśli nie rozpętamy u was piekło!
-Nigdy się nie poddamy.-odpowiedziała mama poważnym tonem.
-Hmmmm.... A to cię zachęci?-k pokazał przykutych do ziemi moich braci i siostry z tatą.-Jeśli się nie poddasz ty i oni zginą!
-Nie! To ty zginiesz złamasie!!!-krzyknęła. Gdyby nie to, że byłam szczeniakiem użyłabym innego słowa niż złamas-Nie dam ci zabić mojej rodziny! Nie tym razem!!
-Oooooo....! Szczeniaczek się zdenerwował...! No chodź malutka! Pokaż na co cię stać!
Uśmiechnęłam się wrdenie pod nosem i zrobiłam to.... Weszłam w stan furii. Jako doświadczony wilk w małym ciele wiedziałam, że musze zabić Wintynta. Zrobiłam to szybko. Przy okazjii powaliłam paru strazników, próbujących odciągnąć mnie od ich przywódcy, ale oni też zgineli marnie. Kiedy już zabiłam ich wszystkich pobiegłam do mamy.
-Jestem z ciebie dumna Kiiyuko. Nie uratowałaś mnie i reszty, ale dowiodłaś swej odwagi. Żegnaj...-mama i wszystko dookoła zaczęło znikać.
Soul?
Od Kiiyuko Cd Soul'a - ciąża
Leżałam na łóżku. Soul rozmawaił z Galaxy, albo chodził w kółko myśląc jak poprawić mi humor. Ale ja na prawde źle się czułam. Nie miałam apetytu, ale burczało mi w brzuchy i co chwila z wymuszonej uprzejmości co do Soul'a podgryzałam kawałek sarny, czy królika. Galaxy mówiła, że mam dużo jeść i pić. Z piciem nie było problemu, ale z jedzeniam tak. Szczeniaki co chwila mnie kopały, jakby chciały powiedzieć "No wypuść nas! Chcemy zobaczyć świat, a nie tylko twój brzuch!!!".
Akurat kiedy przyszedł Soul, jeden ze szczeniaków tak mnie kopnął, że zawyłam z bólu.
-Już malutkie. Jutro wyjdziecie.-wystękałam
-Heh. Niegrzeczniuchy bendą.-zaśmiał sie Soul
-Chyba tak.... Ale martwię się o jednego...
-Jak to? Ty je widzisz?
-Nie, ale je czuję. Galaxy powiedziała, że bendą cztery prawda?
-Tak. Tak powiedziała.
-Czasem wszystkie na raz mnie kopią. Znaczy nie wszystkiem Czuję tylko trzy... A czwarty? Jeśli zdechł?
-Nie martw się. Może kopie, ale na zmianę.
-Nie. W nocu go czułam. Małe łapki delilatnie muskały mnie po brzuchu. Inne mnie kopią. Boję się, że Tikiya się nie urodzi.
-Zaraz! Tikiya?
-Tak ją nazwałam.
Soul?
Akurat kiedy przyszedł Soul, jeden ze szczeniaków tak mnie kopnął, że zawyłam z bólu.
-Już malutkie. Jutro wyjdziecie.-wystękałam
-Heh. Niegrzeczniuchy bendą.-zaśmiał sie Soul
-Chyba tak.... Ale martwię się o jednego...
-Jak to? Ty je widzisz?
-Nie, ale je czuję. Galaxy powiedziała, że bendą cztery prawda?
-Tak. Tak powiedziała.
-Czasem wszystkie na raz mnie kopią. Znaczy nie wszystkiem Czuję tylko trzy... A czwarty? Jeśli zdechł?
-Nie martw się. Może kopie, ale na zmianę.
-Nie. W nocu go czułam. Małe łapki delilatnie muskały mnie po brzuchu. Inne mnie kopią. Boję się, że Tikiya się nie urodzi.
-Zaraz! Tikiya?
-Tak ją nazwałam.
Soul?
Od Soul'a Cd Kiiyuko
- Gdzie my jesteśmy ?! - Krzyknołem zdezorientowany.
- Jesteśmy w podświadomości Kiiyuko - Odezwała się z ze spokojem Galaxy. - Morzemy tylko tu siedziec i oglądać jej wydarzenia z życia,a ona to przeżywa jeszcze raz ,tylko to będzie na podstawie jakby przeniosła się w czasie...
- No ale gdzie ona jest ?
- Raczej Soul gdzie my jesteśmy w jej głowie mówie ci że ona to przezywa jeszcze raz ,jestesmy jej sumieniem,Pod świadomością,myślami wszytko co sie dzieje w jej głowie!
- Aha to oto chodzi - Paczylismy sie Kiiyuko oczami co ona robi.Szła z matka do alphy Wintina ,rozmawiały o czymś...
Kiiyuko?
- Jesteśmy w podświadomości Kiiyuko - Odezwała się z ze spokojem Galaxy. - Morzemy tylko tu siedziec i oglądać jej wydarzenia z życia,a ona to przeżywa jeszcze raz ,tylko to będzie na podstawie jakby przeniosła się w czasie...
- No ale gdzie ona jest ?
- Raczej Soul gdzie my jesteśmy w jej głowie mówie ci że ona to przezywa jeszcze raz ,jestesmy jej sumieniem,Pod świadomością,myślami wszytko co sie dzieje w jej głowie!
- Aha to oto chodzi - Paczylismy sie Kiiyuko oczami co ona robi.Szła z matka do alphy Wintina ,rozmawiały o czymś...
Kiiyuko?
Od Soul'a Cd Kiiyuko - Ciąża
- Poczekaj tu,zostań ja pobiegnę po wiedźme...
- No dobrze - Pobiegłem po wiedźme Galaxy a, Kiiyuko nzastanawiała się czemu cały czas mówie na Galaxy wiedźma.Znalazłem ja pod Schibusen.Opowiedziałem jej i pobieglismy do Kiiyuko.Galaxy nic nie zrobiła, powiedziała tylko co ja wcześniej żeby odpoczywała,i sie nie przejomowała jutro urodzi...Ale Kiiyuko cały czas była niespokojna i leżała raz spiąc raz cos podgryzając z głodu...A został tylko jeden dzień do porodu...
Kiiyuko ?
- No dobrze - Pobiegłem po wiedźme Galaxy a, Kiiyuko nzastanawiała się czemu cały czas mówie na Galaxy wiedźma.Znalazłem ja pod Schibusen.Opowiedziałem jej i pobieglismy do Kiiyuko.Galaxy nic nie zrobiła, powiedziała tylko co ja wcześniej żeby odpoczywała,i sie nie przejomowała jutro urodzi...Ale Kiiyuko cały czas była niespokojna i leżała raz spiąc raz cos podgryzając z głodu...A został tylko jeden dzień do porodu...
Kiiyuko ?
Od Black Star'a Cd Hokage
Pobiegłem gdzie szczeniaki wskazały mi kierunek.lecz było już po sprawie,Tajemniczy wilk zostawił tylko ślady i swój zapach. Zaczołem go tropić,lecz to było na marne,doszłem dalej od nasilonego miejsca chyba 5 kroków i ślad się urywa.Wilk widocznie musiał przyleciec i odleciec lecz w powiatrzu nie było żadnego zapachu.To było podejrzane i zdawało się że to nie był zwyczajny wilk...Pobiegłem spowrotem do szczeniąt
- Hokage to nie był zwyczajny wilk...
- O nie ...
- Czy coś cię nęka ?lub masz jakies dziwne szepty ,moce itd.
- No takk...
Hokage?
- Hokage to nie był zwyczajny wilk...
- O nie ...
- Czy coś cię nęka ?lub masz jakies dziwne szepty ,moce itd.
- No takk...
Hokage?
Od Kiiyuko Cd Galaxy
Spojrzałam na łapę. Rana nie była zbyt duża, ale piekła i leciał z niej.... dymek!!!
-G... Galaxy... Czemu ta blizna mi paruje?
Galaxy spojrzała na moją łapę.
-Ja nie wiem.... Już setki razy przekazywałam nieśmiertelność innym wilkom, ale jeszcze nikomu rana nie parowała!!!
-To, to nie paruje!-krzyknęłam i pojawiły sie małe iskierki, które podpaliły mi bliznę. Ale TYLKO bliznę.
-Galaxy, a to potrafisz wytłumaczyć?-powiedział zły Soul
Galaxy chciała mnie oblać wodą, ale zanim to zrobiła przypomniało mi sie coś.... Tak..... Zanim Wintynt (alpha wrogiej watahy, która wymordowała moją rodzinę i przyjaciół) zabił moją matkę zdążyła krzyknąć "Spotkamy się w ogniu!!!!". Wtedy nie rozumiałam tego, ale teraz stało się jasne.... to był ten ogień, o którym mówiła mama!!
-Galaxy, poczekaj!
-Co?!
-Moja matka!-zaczęłam skakać z radości nie zważając na to, że podpalam trawę.-Powiedziała, że spotkamy się w ogniu!!! Muszę spłonąć!-krzyknęłam podekscytowana.
-Kiiyuko, oszalałaś?! A twoja ciąża?! A co będzie ze mną! Jesteś jednyą waderą, która kocha mnie na serio!-krzyknął Soul
-O to się nie martw skarbie. Moja mama wie co robi.-mówiąc to przesunęłam sobie łapą po futrze podpalając się. W jednej chwili ja, Galaxy i Soul przenieśliśmy się do dziwnego miejsca...
Soul, dokończysz?
-G... Galaxy... Czemu ta blizna mi paruje?
Galaxy spojrzała na moją łapę.
-Ja nie wiem.... Już setki razy przekazywałam nieśmiertelność innym wilkom, ale jeszcze nikomu rana nie parowała!!!
-To, to nie paruje!-krzyknęłam i pojawiły sie małe iskierki, które podpaliły mi bliznę. Ale TYLKO bliznę.
-Galaxy, a to potrafisz wytłumaczyć?-powiedział zły Soul
Galaxy chciała mnie oblać wodą, ale zanim to zrobiła przypomniało mi sie coś.... Tak..... Zanim Wintynt (alpha wrogiej watahy, która wymordowała moją rodzinę i przyjaciół) zabił moją matkę zdążyła krzyknąć "Spotkamy się w ogniu!!!!". Wtedy nie rozumiałam tego, ale teraz stało się jasne.... to był ten ogień, o którym mówiła mama!!
-Galaxy, poczekaj!
-Co?!
-Moja matka!-zaczęłam skakać z radości nie zważając na to, że podpalam trawę.-Powiedziała, że spotkamy się w ogniu!!! Muszę spłonąć!-krzyknęłam podekscytowana.
-Kiiyuko, oszalałaś?! A twoja ciąża?! A co będzie ze mną! Jesteś jednyą waderą, która kocha mnie na serio!-krzyknął Soul
-O to się nie martw skarbie. Moja mama wie co robi.-mówiąc to przesunęłam sobie łapą po futrze podpalając się. W jednej chwili ja, Galaxy i Soul przenieśliśmy się do dziwnego miejsca...
Soul, dokończysz?
od Kiiyuko Cd Galaxy - Ciąża
Poszłam do pokoju i walnęłam się na łóżko. Ciąża jest dla mnie nowością i dziwnym doświadczeniam. Nie uczyłam sie opieki nad szczeniakami i nie wiedziałam jak mi pujdzie. W końcu usnęłam.
Śniło mi się, że rodzę 4 szczeniaków, które z Soul'em nazwiemy Bloodspill, Swiftkill, Tikiya i Diego.
Całą noc się wierciłam, bo we śnie musiałam gonić rozbrykane szczeniaki.
NASTĘPNEGO DNIA:
Obudziłam się cała poczochrana. Wyglądałam jak kłębek różowej sierści.
Ale szybko mi się ułożyła. Przyszedł Soul.
-Cześć skarbie! Jak noc? Dobrze sie czujesz? Przynieść ci coś?-zaczął
-Nie dzięki. Brzych mnie strasznie boil....-usiadłam na krawędzi łóżka i wbiłam wzrok w podłogę.,
-Żle się czujesz?-spytał Soul
-Tak....
Soul, dokończysz?
Śniło mi się, że rodzę 4 szczeniaków, które z Soul'em nazwiemy Bloodspill, Swiftkill, Tikiya i Diego.
Całą noc się wierciłam, bo we śnie musiałam gonić rozbrykane szczeniaki.
NASTĘPNEGO DNIA:
Obudziłam się cała poczochrana. Wyglądałam jak kłębek różowej sierści.
Ale szybko mi się ułożyła. Przyszedł Soul.
-Cześć skarbie! Jak noc? Dobrze sie czujesz? Przynieść ci coś?-zaczął
-Nie dzięki. Brzych mnie strasznie boil....-usiadłam na krawędzi łóżka i wbiłam wzrok w podłogę.,
-Żle się czujesz?-spytał Soul
-Tak....
Soul, dokończysz?
piątek, 1 marca 2013
Od Galaxy Cd Kiiyuko - Ciąża
- Kiiyuko nie smuć się,jesteś tylko w zwykłej ciąży gratulacje
- Ojej Soul słyszysz to bedziemy mieć szczeniaczki
- Wiem Kiiyuko wiem...
- Moge przyspieszyć porud że będziesz chodzić z nimi trzy dni potem urodzisz
- No dobrze - Odpowiedziała zdiwiona Kiiyuko że potrafie takie cuda sprawiać. no ale cóz zrobiłam miksture i podałam jej .Powiedziałam żeby sie pilnowała i czekała za trzy dni przyjdę i odbiore poród...
Kiiyuko?
- Ojej Soul słyszysz to bedziemy mieć szczeniaczki
- Wiem Kiiyuko wiem...
- Moge przyspieszyć porud że będziesz chodzić z nimi trzy dni potem urodzisz
- No dobrze - Odpowiedziała zdiwiona Kiiyuko że potrafie takie cuda sprawiać. no ale cóz zrobiłam miksture i podałam jej .Powiedziałam żeby sie pilnowała i czekała za trzy dni przyjdę i odbiore poród...
Kiiyuko?
Od Soul'a Cd Kiiyuko
- Patrzcie ! - Krzyknołem i pokazałem na Kiki przywiązaną do ziemi.Jing-Jang odwrucił sie gwałtownie i chciał nas atakować lecz Galxy szybkim ruchem go odurzyła dziwnym pyłkiem.
- Idziemy szybko ! - krzykneła wiedźma i popędzilismy na nasze tereny. Zatrzymalismy się w lesie Rochanu.
- Kiki albo oddasz po dobroci ta niesmiertelnośc albo bede ci musiała ja odebrac siłą... - Odezwała się groźno Galaxy,Kiiyuko i ja zaskoczeni jej zdolnościami przyglądaliśmy się jej metodom.
- Pytam sie po dobroci czy nie ?!
- NO dobra dobra jak tak bardzo to chcecie to bierzcie ta nieśmiertelność...
- Okey uważaj załp sie ziemi pazurami bo morze troszeczkę zaboleć... - Odezwała się a Kiki złapała sie pazurami ziemi,zaczeła jej wysysać niesmiertelność,poczym cisneła nia w Kiiyuko.Wilczyca upadął podbiegłem do niej i wziołam podniosłem Kiiyuko popatrzyła sie w około i krzykneła
- UDAŁO SIĘ CHYBA ?!
- Raczej tak masz teraz ta blizne to oznaka nieśmiertelności twojej. - Pokazała na średnie draśniecie na prawej łapie.Kiiyuko i ja bylismy strasznie zadowoleni z tego wydarzenia...
Kiiyuko ?
- Idziemy szybko ! - krzykneła wiedźma i popędzilismy na nasze tereny. Zatrzymalismy się w lesie Rochanu.
- Kiki albo oddasz po dobroci ta niesmiertelnośc albo bede ci musiała ja odebrac siłą... - Odezwała się groźno Galaxy,Kiiyuko i ja zaskoczeni jej zdolnościami przyglądaliśmy się jej metodom.
- Pytam sie po dobroci czy nie ?!
- NO dobra dobra jak tak bardzo to chcecie to bierzcie ta nieśmiertelność...
- Okey uważaj załp sie ziemi pazurami bo morze troszeczkę zaboleć... - Odezwała się a Kiki złapała sie pazurami ziemi,zaczeła jej wysysać niesmiertelność,poczym cisneła nia w Kiiyuko.Wilczyca upadął podbiegłem do niej i wziołam podniosłem Kiiyuko popatrzyła sie w około i krzykneła
- UDAŁO SIĘ CHYBA ?!
- Raczej tak masz teraz ta blizne to oznaka nieśmiertelności twojej. - Pokazała na średnie draśniecie na prawej łapie.Kiiyuko i ja bylismy strasznie zadowoleni z tego wydarzenia...
Kiiyuko ?
Od Dark Wing Cd Kid'a
Nie no, teraz to już w ogóle nie ogarniam - płacze, płacze, aż nagle rzuca się z przytulasem na Kid'a? Spojrzałam na Galaxy. Nie żeby zrobiło mi się jej żal, ale trzeba było jej jakoś pomóc. Ochhhh, jestem za dobra dla społeczeństwa!
- Słuchaj, gdybym była na Twoim miejscu to nie rozpaczałabym, że ktoś mnie nie akceptuje, ale starałabym się komuś udowodnić, jak bardzo się myli...
- A jeśli KTOŚ nie daje mi szans na udowodnienie? - popatrzyła na mnie z wyrzutem
- Oj no dobra, dobra, przepraszam! Masz rację powinnam dać Ci czas. Tydzień wstępnej próby wystarczy? - spytałam. Wilczyca zamyśliła się na chwilkę. W zasadzie to nie wiedziałam, czy podjęłam słuszną decyzję, ale chyba każdy zasługuje na takie minimum, prawda?
< Kid, Galaxy >
- Słuchaj, gdybym była na Twoim miejscu to nie rozpaczałabym, że ktoś mnie nie akceptuje, ale starałabym się komuś udowodnić, jak bardzo się myli...
- A jeśli KTOŚ nie daje mi szans na udowodnienie? - popatrzyła na mnie z wyrzutem
- Oj no dobra, dobra, przepraszam! Masz rację powinnam dać Ci czas. Tydzień wstępnej próby wystarczy? - spytałam. Wilczyca zamyśliła się na chwilkę. W zasadzie to nie wiedziałam, czy podjęłam słuszną decyzję, ale chyba każdy zasługuje na takie minimum, prawda?
< Kid, Galaxy >
Od Kid'a Cd Dark Wing
Galaxy popatrzyła sie na Dark Wing z zdziwieniem,nie wiedziała jak ona tu się znalazła a ni nic.Chciałem do nich podejśc ale się zagiołem i nie podeszłem.
- Galaxy ,moge wiedzieć o co chodzi ? - Spytała sie ponownie Dark Wing
- Bo wszyscy we mnie wątpią i gdzie kolwiek się znajde to wszyscy odrazu oczywiście ci którzy znają wiedźy traktują mnie okropnie i wogule tak odpychają...
- Szczeże to nie dziwie się Galaxy - Wreszcie odparłem i podeszłem do nich.
- Kid!? jak ty tu ? ...a niewazne zresztą widzisz kid sam się niedziwisz jak wiecie wszystko sami... - Znowu żuciła sie na krzesło i zaczeła szlochać,Uwierzylismy jej ale tak nie dokońca żeby byc ostroznym ale widac było że na prawde jej coś dolega...
- Gaalxy nie płacz,nie przejmuj sie no... - Odezwałem się ,a ona popatrzyła si ę na mnie poczym przytuliła niespodziewanie z łzami,i znowu wpadała na krzesło.
<Dark Wing?>
- Galaxy ,moge wiedzieć o co chodzi ? - Spytała sie ponownie Dark Wing
- Bo wszyscy we mnie wątpią i gdzie kolwiek się znajde to wszyscy odrazu oczywiście ci którzy znają wiedźy traktują mnie okropnie i wogule tak odpychają...
- Szczeże to nie dziwie się Galaxy - Wreszcie odparłem i podeszłem do nich.
- Kid!? jak ty tu ? ...a niewazne zresztą widzisz kid sam się niedziwisz jak wiecie wszystko sami... - Znowu żuciła sie na krzesło i zaczeła szlochać,Uwierzylismy jej ale tak nie dokońca żeby byc ostroznym ale widac było że na prawde jej coś dolega...
- Gaalxy nie płacz,nie przejmuj sie no... - Odezwałem się ,a ona popatrzyła si ę na mnie poczym przytuliła niespodziewanie z łzami,i znowu wpadała na krzesło.
<Dark Wing?>
Od Tamary CD Amora:
-Zastanówmy się nad wyrokiem. - Myślałam głośno.-Wpadłeś w błoto - to jedno. Teraz - Teraz zostaniesz nim ochlapany! Razem Kami!!!
Razem z Kamilą zaczęłyśmy ochlapywać Amora błotem.
-A masz! A masz! - Nie znałyśmy litości w tej zabawie.
Kiedy Amor wyszedł z błota, był cały...eee...brązowy, już nie czarno-czerwony, ale brązowy.
Pomyślałam sobie coś złośliwego, ale wolałam tego nie mówić.
-Tamara, wiesz co? <szepnęła mi coś na ucho>
-Hahahahahaha!!! Weź, zaraz się zesikam!!!
-No cóż, ale tak jest!
-No tak, no tak...
-Możecie mi powiedzieć, o czym rozmawiacie?
-Nie, nie możemy!
Zaczęłyśmy biec przed siebie. Amor wzbił się w górę.
<Kama? Amor? Kto pierwszy, ten lepszy!>
Kiiyuko - Ciąża
Chodziłam po Deatch City. Byłam głodna, a łowców gdzieś wcięło. Dopiero o zachodzie słońca powrócili z trzema jeleniami, czteroma sarnami i ośmioma małymi sarenkami. Wieczorem wszystcu ucztowali i jedli przy ognisku, ale ja patrzyłam z obrzydzeniem na mój kawałek sarny. A jako alpha dosałam najlepszą część. Zamiast pochłonąć mięso w trzy sekundy zniesmaczona odsunęłam konstek z przed nosa. Podszedł do mnie Soul.
-Czemu nie jesz, Kiiyuko? Nie jesteś glodna? Wydawało mi się, że jesteś głodna!
-No tak. Jestem głodna, ale nie mam apetytu. Brzych mnie boli jak nie wiem co i czuję kopnię ia od środka.-Ścisnęłam łapą brzuch
-No dobrze, dobrze, to albo choroba, albo....
-Ciężki przypadek ciążo-chipiliozy.....-przerwałam Soul'owi i zaśmiałam się cichutko
-Heh. Może. A nie wiesz co to?
-Mo weź! Jetsem szamanką od roku. Jestem kompletnie zielona w te sprawy, biorac pod uwagę to, że nie mam nauczyciela. Lepiej chodźmy do Galaxy.
-Dobra...
Galaxy akurat była w Schibusen i robiła jakieś zapasowe mikstury.
-Soul, Kiiyuko? Co wy tu robicie?-spytała nie patrząc na nas, ale robiąc wywar z jakiś liści.
-Galaxy, Kiiyuko jest chyba w ciąży. Boli ją brzych i coś ją kopie od środka!-powiedział zirytowany zachowaniem Galaxy Soul
-Aha....-wilczyca odwróciła się do mnie.-Czy miewasz mdłości i jesteś głodna, ale nie jesz?
-Tak.... Tak mam!
-Ciąża!-stwierdziła Galaxy.
-Ech... Czyli jednak cierpię na ciążo-chipiliozę....-mówiąc to udawałam smutną.
Soul, lub Galaxy? Ktoś z was dokończy?
-Czemu nie jesz, Kiiyuko? Nie jesteś glodna? Wydawało mi się, że jesteś głodna!
-No tak. Jestem głodna, ale nie mam apetytu. Brzych mnie boli jak nie wiem co i czuję kopnię ia od środka.-Ścisnęłam łapą brzuch
-No dobrze, dobrze, to albo choroba, albo....
-Ciężki przypadek ciążo-chipiliozy.....-przerwałam Soul'owi i zaśmiałam się cichutko
-Heh. Może. A nie wiesz co to?
-Mo weź! Jetsem szamanką od roku. Jestem kompletnie zielona w te sprawy, biorac pod uwagę to, że nie mam nauczyciela. Lepiej chodźmy do Galaxy.
-Dobra...
Galaxy akurat była w Schibusen i robiła jakieś zapasowe mikstury.
-Soul, Kiiyuko? Co wy tu robicie?-spytała nie patrząc na nas, ale robiąc wywar z jakiś liści.
-Galaxy, Kiiyuko jest chyba w ciąży. Boli ją brzych i coś ją kopie od środka!-powiedział zirytowany zachowaniem Galaxy Soul
-Aha....-wilczyca odwróciła się do mnie.-Czy miewasz mdłości i jesteś głodna, ale nie jesz?
-Tak.... Tak mam!
-Ciąża!-stwierdziła Galaxy.
-Ech... Czyli jednak cierpię na ciążo-chipiliozę....-mówiąc to udawałam smutną.
Soul, lub Galaxy? Ktoś z was dokończy?
Od Amora Cd Tamara
Próbowałem uciec przed Kamila i Tamarą, ale mi się nie udało. Wadery zaczęły chlapać mnie wodą. Nałykałem się jej trochę. I wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł. Wiedziałem, że pożałuję tego, ale trudno. Użyłem mocy i wyczarowałem dwie fontanny wody, jedną pod Pinkie, a drugą pod Kamilą.
-I co wy na to?-powiedziałem do wader śmiejąc się z nich
-Masz natychmiast przestać!-krzyknęła Tamara
-Bo co mi zrobisz?
-TO!-odpowiedziała Pinkie i skoczyła na mnie, straciłem panowanie nad wodą i Kamila do niej wpadła
-Przegiąłeś!-wrzasnęła
Obie rzuciły się na mnie, a ja szybko wyszedłem z wody i zacząłem biec, poślizgnąłem się i wpadłem do błota
<Kamila albo Tamara?>
-I co wy na to?-powiedziałem do wader śmiejąc się z nich
-Masz natychmiast przestać!-krzyknęła Tamara
-Bo co mi zrobisz?
-TO!-odpowiedziała Pinkie i skoczyła na mnie, straciłem panowanie nad wodą i Kamila do niej wpadła
-Przegiąłeś!-wrzasnęła
Obie rzuciły się na mnie, a ja szybko wyszedłem z wody i zacząłem biec, poślizgnąłem się i wpadłem do błota
<Kamila albo Tamara?>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Severus
Akela Taka
Toxic