Wataha Wilków Śmierci
piątek, 12 lipca 2013
UWAGA
CHCĘ OGŁOSIĆ ŻE WATAHA ZOSTAJE ZAMKNIĘTA ALBO ZAWIESZONA.POWÓD: NIKT NIEPISAŁ OPOWIADAŃ,SPUŹNIALI SIĘ NO I WGL DO ZOABCZENIA
środa, 10 kwietnia 2013
od Ri cd Severusa
-A niby czemu miałabym wszystko wypaplać?-spytałam lekko sepleniąc, bo w pyszvzku trzymałam diamęcik od Namataru. Severus przeszył mnie jadowitym spojrzeniem.
-To chyba oczywiste, nie? Nie wyznają Śmierci.-mruknął.
-Ja też jej nie wyznaję.-wzruszyłam ramionami.-Ja niczego nie wyznaję. I choć moja rodzinna wataha,-ściszyłam lekko głos-wyznawała Boga Dnia-Jyng'a i Boga Nocy-Jang'a, to ja nie odzidziczyłam tego. Ja po prostu zyję bez bustwa.
-Heh. To może zacznij wyznawać Namataru?-spytał sarkastycznie Severus
-Mogę. Kidyś wyznawała Bogów czterech żywiołów, innym razem przyszło mi ukojić myśli z Bogiem szaleńców- Profesorem Stein'em (czytaj: Sztejnem).
Severus spojrzał na mnie jeszcze bardziej jadowicie.
-Poza rym, Śmierć nie może cię zabić.-dodałam pośpiesznie.-Nie robi tego. Soul też nie. Nie mogą!
-Taaaa.... "Nie mogą"?! Co ty? Alpfa?!-warknął Severus
-Co?! Jak chcesz być taki kąśliwy, to zostań osą! Ja naraziłam się Śmierci parę tygodni temu i jak widzisz wciąż żyję!
Napataru przyglądała mi się z małym uśmieszkiem. W końcu rzekła, ze stoickim spokojem:
Severus, właśnie? Co rzekła? Dokończysz?
-To chyba oczywiste, nie? Nie wyznają Śmierci.-mruknął.
-Ja też jej nie wyznaję.-wzruszyłam ramionami.-Ja niczego nie wyznaję. I choć moja rodzinna wataha,-ściszyłam lekko głos-wyznawała Boga Dnia-Jyng'a i Boga Nocy-Jang'a, to ja nie odzidziczyłam tego. Ja po prostu zyję bez bustwa.
-Heh. To może zacznij wyznawać Namataru?-spytał sarkastycznie Severus
-Mogę. Kidyś wyznawała Bogów czterech żywiołów, innym razem przyszło mi ukojić myśli z Bogiem szaleńców- Profesorem Stein'em (czytaj: Sztejnem).
Severus spojrzał na mnie jeszcze bardziej jadowicie.
-Poza rym, Śmierć nie może cię zabić.-dodałam pośpiesznie.-Nie robi tego. Soul też nie. Nie mogą!
-Taaaa.... "Nie mogą"?! Co ty? Alpfa?!-warknął Severus
-Co?! Jak chcesz być taki kąśliwy, to zostań osą! Ja naraziłam się Śmierci parę tygodni temu i jak widzisz wciąż żyję!
Napataru przyglądała mi się z małym uśmieszkiem. W końcu rzekła, ze stoickim spokojem:
Severus, właśnie? Co rzekła? Dokończysz?
wtorek, 9 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Od Toxic
Od dłuższego czasie w mojej głowie kotłowała się pewna myśl. Chciałam chociaż móc poznać swojego brata. Pamiętałam go jak przez mgłę, a w pamięci bardziej zostały mi jego słowa, niż wygląd i zapach. Byłam bardzo mała, kiedy go ostatni raz widziałam, ale nie straciłam nadziei na odnalezienie go…
Jeszcze tego dnia powiedziałam Soul Eater’owi o moim pomyśle. Nie wyglądał na zachwyconego moją samotną podróżą, ale zaakceptował, że obowiązkiem mojego sumienia jest jego szukanie. Ja nie bałam się wyprawy, bo już od dłuższego czasu czułam się przytłoczona ilością wilków w watasze.
Pomysł z niebezpieczną wyprawą nie spodobał się mojemu smoku. Poprosiłam Asure, żeby zastał i pomagał wilkom, bo teraz bardziej się przyda im niż mnie, ale on zaprotestował.
- Czuję się w obowiązku, aby cię pilnować – odrzekł.
- Radziłam sobie dobrze sama, zanim zostałeś moim towarzyszem. Dziękuję ci, że tak bardzo się o mnie troszczyć, ale ta wataha teraz bardzo cię potrzebuje. To byłoby samolubne z mojej strony, gdybym kazała ci ze mną iść…
Asura przez chwilę milczał, a potem mruknął:
- Zrobię to tylko dlatego, że mnie prosisz…
- Dziękuję – uśmiechnęłam się przez łzy. Następnie się odwróciłam i ruszyłam w swoją stronę. Starałam się nie odwracać, by Asura nie zobaczył moich łez. Gdybym się odwróciła najprawdopodobniej bym została…
< czekajcie na kontynuacje :3 >
Jeszcze tego dnia powiedziałam Soul Eater’owi o moim pomyśle. Nie wyglądał na zachwyconego moją samotną podróżą, ale zaakceptował, że obowiązkiem mojego sumienia jest jego szukanie. Ja nie bałam się wyprawy, bo już od dłuższego czasu czułam się przytłoczona ilością wilków w watasze.
Pomysł z niebezpieczną wyprawą nie spodobał się mojemu smoku. Poprosiłam Asure, żeby zastał i pomagał wilkom, bo teraz bardziej się przyda im niż mnie, ale on zaprotestował.
- Czuję się w obowiązku, aby cię pilnować – odrzekł.
- Radziłam sobie dobrze sama, zanim zostałeś moim towarzyszem. Dziękuję ci, że tak bardzo się o mnie troszczyć, ale ta wataha teraz bardzo cię potrzebuje. To byłoby samolubne z mojej strony, gdybym kazała ci ze mną iść…
Asura przez chwilę milczał, a potem mruknął:
- Zrobię to tylko dlatego, że mnie prosisz…
- Dziękuję – uśmiechnęłam się przez łzy. Następnie się odwróciłam i ruszyłam w swoją stronę. Starałam się nie odwracać, by Asura nie zobaczył moich łez. Gdybym się odwróciła najprawdopodobniej bym została…
< czekajcie na kontynuacje :3 >
czwartek, 4 kwietnia 2013
Os Severusa cd Małą Ri
-Dlaczego za mną łazisz?!-krzyknąłem zdenerwowany
-Ja za tobą nie ,,łażę'' byłam tu pierwsza!
-Tak , jasne już to widzę-odpowiedziałem i odszedłem do tej dawno już zapomnianej przez inne wilki części lasu. Zacząłem wzywać Namataru. Wypowiadałem przy tym dziwne słowa w języku nekromantów ,a moje oczy zaczęły jaśnieć błękitną poświatą .Z ziemi zaczął się wydobywać zielony dym , a zaraz potem z podziemi wyszła Namataru
-Severusie, mój uczniu ,pierwszo ligowy Nekromanto ,w jakich okolicznościach mnie przywołujesz ?-powiedziała
-Moja bogini-ukłoniłem się tak nisko jak umiałem-Droga Namataru ,Tkaczko Przeznaczenie, Bogini śmierci i, życia i czasu musze ci powiedzieć....
Wtem zza krzaków wypadła Mała Ri.
-Ri! Śledziłaś mnie?!-powiedziałem tak mocno wkurzony że myślałem że zaraz rozszarpię ją na strzępy.
-Nie! No może.-powiedziała zawstydzona-A ty masz inną religię! Nie oddajesz czci Śmierci tylko Namataru?!
Tego obawiałem się najbardziej. Nic nie poradzę , że jestem Nekromantą a Nekromanci nie wyrzekają się swojej wiary.
-Ri jak mogłaś...
-A ja kocham dzieci -Namataru wzięła Ri na ręce ,pogłaskała , dała mały zielony diamencik po czym znów odłożyła ją na ziemię.
-To juz koniec jak nie Soul mnie zabije to śmierć .A to wszystko twoja wina bo za mną szłaś! -zacząłem mówić do Ri z taką nienawiścią że moje oczy znów przybrały niebieską poświatę.
-Nie z taką nienawiścią Severusie to tylko szczeniak .Śmierć nie ma prawa cię zabić gdy jesteś pod moją opieką
-No cóż ale ona zaraz wszystkim wypapla-popatrzyłem na Ri marszcząc nos i pokazując zęby najwidoczniej muszę się z tąd zabierać
<Ri?>
Od Małej Ri Cd Severus
-A czemu miałabym wszystko wypaplać?-spytałam trochę niewyraźnie, bo w pyszczku trzymałam diamencik, od Namataru. Severus spojrzała na mnie jadowitymi oczami.
-Bo nie wyznaję Śmierci!-warknął
-Ja też jej nie wyznaję.-wzruszyłam ramionami.
-Co?! To czemu jesteś w tej watasze?!
-Bo nie było innej. Ja nie wyznaję niczego.
-Ja za tobą nie ,,łażę'' byłam tu pierwsza!
-Tak , jasne już to widzę-odpowiedziałem i odszedłem do tej dawno już zapomnianej przez inne wilki części lasu. Zacząłem wzywać Namataru. Wypowiadałem przy tym dziwne słowa w języku nekromantów ,a moje oczy zaczęły jaśnieć błękitną poświatą .Z ziemi zaczął się wydobywać zielony dym , a zaraz potem z podziemi wyszła Namataru

-Severusie, mój uczniu ,pierwszo ligowy Nekromanto ,w jakich okolicznościach mnie przywołujesz ?-powiedziała
-Moja bogini-ukłoniłem się tak nisko jak umiałem-Droga Namataru ,Tkaczko Przeznaczenie, Bogini śmierci i, życia i czasu musze ci powiedzieć....
Wtem zza krzaków wypadła Mała Ri.
-Ri! Śledziłaś mnie?!-powiedziałem tak mocno wkurzony że myślałem że zaraz rozszarpię ją na strzępy.
-Nie! No może.-powiedziała zawstydzona-A ty masz inną religię! Nie oddajesz czci Śmierci tylko Namataru?!
Tego obawiałem się najbardziej. Nic nie poradzę , że jestem Nekromantą a Nekromanci nie wyrzekają się swojej wiary.
-Ri jak mogłaś...
-A ja kocham dzieci -Namataru wzięła Ri na ręce ,pogłaskała , dała mały zielony diamencik po czym znów odłożyła ją na ziemię.
-To juz koniec jak nie Soul mnie zabije to śmierć .A to wszystko twoja wina bo za mną szłaś! -zacząłem mówić do Ri z taką nienawiścią że moje oczy znów przybrały niebieską poświatę.
-Nie z taką nienawiścią Severusie to tylko szczeniak .Śmierć nie ma prawa cię zabić gdy jesteś pod moją opieką
-No cóż ale ona zaraz wszystkim wypapla-popatrzyłem na Ri marszcząc nos i pokazując zęby najwidoczniej muszę się z tąd zabierać
<Ri?>
Od Małej Ri Cd Severus
-A czemu miałabym wszystko wypaplać?-spytałam trochę niewyraźnie, bo w pyszczku trzymałam diamencik, od Namataru. Severus spojrzała na mnie jadowitymi oczami.
-Bo nie wyznaję Śmierci!-warknął
-Ja też jej nie wyznaję.-wzruszyłam ramionami.
-Co?! To czemu jesteś w tej watasze?!
-Bo nie było innej. Ja nie wyznaję niczego.
Od Małej Ri Cd Severusa
-Bo....bo....
-Bo co?!-widać było, że Severus już wychodził z siebie.
-Bo jestes najbardIj podobny do mojego taty!!?-krzyknęłam z zamkniętymi oczami i położonymi uszami... Zapadła głucha cisza. Severus patrzył na mnie jekby mnie jeszcze nigdy nie widział.
-Co?!-wykrztusił z siebie.
-jesteś podobny do mojego taty!-powtorzyłam już ciszej.
-Ale... Jak...?-wilk był wyraźnie wstrząśnięty, ale potem wyszedł z szoku.-Kłamiesz! Mówisz, tak bo nie masz wymówki!
-Nie! Na prawdę, moj tata, też był wredny, czarny, ponury... Ale tylko z zewnątrz. Na prawdę był ciepłym i dobrym wilkiem.
Severus zaśmiał się chamsko.
-Ja?! Ja dobry i ciepły?!-zacząl drwiąco.-Nie jestem modobny do twojego ojca!
-I tu się mylisz!-krzyknęłam przez łzy.-On też tak mówił.... A to co zrobiłeś?! Zamieniłeś ghyle w potulne zwierzątka i ogolnie. ON też taki był! Niby wredny, ale robił małe, lecz przyjemne rzeczy!
Severusa wmuriwało.
-Nie! Nie, nie, nie!!nie chcę już tego słuchać! Słuchaj Mała! JA nie jestem i nie bendę twoim tatą!! Przyczepiłaś się do mnie i chcesz ubarwić mi życie, ale ja od urodzenia widzę świet w czarnych barwach!!!!-Severus był wściekły, ale ja uśmiechnęłam się i zaśmiałam powstrzymując wybuch śmiechu.
-Wiesz, co? Na prawdę jesteś śmieszny! Nie chcę ci ubarwiać życia. Jestem tu jedynym szczeniakiem, który prubuje się zaprzyjaźnić z dorosłym.
-"Zaprzyjaźnić"?! Żarty sobie robisz?! Ja nie chcę mieć przyjaciół!
-To się musisz rozczarować, bo już masz.-uśmiechnęłam się szeroko i zawołałam Aiyumi Lianor, która akurat zmieniła się w konia. Wsiadłam na nią i popędziłyśmy do Lasu Rochanu.
Chodziłam po nim już bez towarzyszki (ona jest młdoa i poszła bawić się z LeonirrA). Nagle zza drzewa wyłonił się Severus.
-Czego chcesz?-spytałam starając się mieć powazną minę,
-J niczego. Problem w tym czego TY chcesz?!
Severus?
-Bo co?!-widać było, że Severus już wychodził z siebie.
-Bo jestes najbardIj podobny do mojego taty!!?-krzyknęłam z zamkniętymi oczami i położonymi uszami... Zapadła głucha cisza. Severus patrzył na mnie jekby mnie jeszcze nigdy nie widział.
-Co?!-wykrztusił z siebie.
-jesteś podobny do mojego taty!-powtorzyłam już ciszej.
-Ale... Jak...?-wilk był wyraźnie wstrząśnięty, ale potem wyszedł z szoku.-Kłamiesz! Mówisz, tak bo nie masz wymówki!
-Nie! Na prawdę, moj tata, też był wredny, czarny, ponury... Ale tylko z zewnątrz. Na prawdę był ciepłym i dobrym wilkiem.
Severus zaśmiał się chamsko.
-Ja?! Ja dobry i ciepły?!-zacząl drwiąco.-Nie jestem modobny do twojego ojca!
-I tu się mylisz!-krzyknęłam przez łzy.-On też tak mówił.... A to co zrobiłeś?! Zamieniłeś ghyle w potulne zwierzątka i ogolnie. ON też taki był! Niby wredny, ale robił małe, lecz przyjemne rzeczy!
Severusa wmuriwało.
-Nie! Nie, nie, nie!!nie chcę już tego słuchać! Słuchaj Mała! JA nie jestem i nie bendę twoim tatą!! Przyczepiłaś się do mnie i chcesz ubarwić mi życie, ale ja od urodzenia widzę świet w czarnych barwach!!!!-Severus był wściekły, ale ja uśmiechnęłam się i zaśmiałam powstrzymując wybuch śmiechu.
-Wiesz, co? Na prawdę jesteś śmieszny! Nie chcę ci ubarwiać życia. Jestem tu jedynym szczeniakiem, który prubuje się zaprzyjaźnić z dorosłym.
-"Zaprzyjaźnić"?! Żarty sobie robisz?! Ja nie chcę mieć przyjaciół!
-To się musisz rozczarować, bo już masz.-uśmiechnęłam się szeroko i zawołałam Aiyumi Lianor, która akurat zmieniła się w konia. Wsiadłam na nią i popędziłyśmy do Lasu Rochanu.
Chodziłam po nim już bez towarzyszki (ona jest młdoa i poszła bawić się z LeonirrA). Nagle zza drzewa wyłonił się Severus.
-Czego chcesz?-spytałam starając się mieć powazną minę,
-J niczego. Problem w tym czego TY chcesz?!
Severus?
Od Severusa Cd Małą Ri
W końcu zrozumiałem o co chodzi. Popatrzyłem na nią i powiedziałem
-Matka cię porzuciła , bo myślała że jesteś najsłabsza i nie dasz sobie rady w życiu .Nie możesz żyć przeszłością. Co się stało to się nie odstanie , i nikt tego nie zmieni ,a ty musisz się wzionść w garść i przestać się nad sobą użalać.
-Nie masz pojęcia jak to jest być nie chcianym!- Jeszcze mocniej wbiła we mnie pazury .
-Żartujesz?!Ja całe życie byłem nie kochany i nie chciany .Gdyby nie to że potem moja matka straciła płodność w wypadku i nie mogła urodzić młodszego syna ,to bym nie żył.
-To dlatego jesteś taki wredny? -jej pazury trochę puściły i popatrzyła na mnie ze łzami w oczach
-Możliwe-powiedziałem odpychając ją
-Skoro tak mnie nie znosisz to czemu mi pomogłeś?
-Bo ….bo to nie twoja sprawa! –warknąłem
-Ty mnie naprawdę lubisz-Zaczęła się uśmiechać
-Ja się tylko pytam czemu akurat wybrałaś sobie mnie-mówiłem z położonymi uszami i zmarszczonym nosem-jest tu tyle wilków o tak podłym charakterze a ty akurat wybrałaś mnie?!DLACZEGO?!
<Ri?>
-Matka cię porzuciła , bo myślała że jesteś najsłabsza i nie dasz sobie rady w życiu .Nie możesz żyć przeszłością. Co się stało to się nie odstanie , i nikt tego nie zmieni ,a ty musisz się wzionść w garść i przestać się nad sobą użalać.
-Nie masz pojęcia jak to jest być nie chcianym!- Jeszcze mocniej wbiła we mnie pazury .
-Żartujesz?!Ja całe życie byłem nie kochany i nie chciany .Gdyby nie to że potem moja matka straciła płodność w wypadku i nie mogła urodzić młodszego syna ,to bym nie żył.
-To dlatego jesteś taki wredny? -jej pazury trochę puściły i popatrzyła na mnie ze łzami w oczach
-Możliwe-powiedziałem odpychając ją
-Skoro tak mnie nie znosisz to czemu mi pomogłeś?
-Bo ….bo to nie twoja sprawa! –warknąłem
-Ty mnie naprawdę lubisz-Zaczęła się uśmiechać
-Ja się tylko pytam czemu akurat wybrałaś sobie mnie-mówiłem z położonymi uszami i zmarszczonym nosem-jest tu tyle wilków o tak podłym charakterze a ty akurat wybrałaś mnie?!DLACZEGO?!
<Ri?>
Od Małej Ri Cd Severusa
Hej!-zaczepiłam Severusa, z pogodnym uśmiechem.-Widziałam cię w moim śnie....-spojrzałam na wilka drżącymi oczami.
-Na prawdę? Myślałem, że mnie nie widać...-mruknął Severus
-Byłeś tam specjalnie?! Widziałeś to?! Rozumiem jak teraz nie będziesz chciał mnie znać...-położyłam uszy
-A czemu?-Severus zrobił zdziwioną, lecz wciąż ponurą minę
-Ni wiesz?! Ta klatka, ghule i kości mi nie przeszkadzają....! W sumie to lepsza część mojego snu. To tylko początek. A jest tak:
Jestem właśnie więziona w ciemnej jaskini ghuli. Potem przychodzi moja matka....-zaczęłam cicho szlochać. Te sny są dla mnie wielkim przeżyciem. Nie byłam w stanie ich opowiedzieć.
Severus choć z niechęcią spytał:
-Co ci jest?
Wybuchłam płaczem i przytuliłam się do wilka, który patrzył na mnie jak na wariatkę (którą jestem) i próbował mnie odczepić, ale wbiłam moje ostre pazurki w jego skórę i nie puszczałam.
Severus, dokończysz?
-Na prawdę? Myślałem, że mnie nie widać...-mruknął Severus
-Byłeś tam specjalnie?! Widziałeś to?! Rozumiem jak teraz nie będziesz chciał mnie znać...-położyłam uszy
-A czemu?-Severus zrobił zdziwioną, lecz wciąż ponurą minę
-Ni wiesz?! Ta klatka, ghule i kości mi nie przeszkadzają....! W sumie to lepsza część mojego snu. To tylko początek. A jest tak:
Jestem właśnie więziona w ciemnej jaskini ghuli. Potem przychodzi moja matka....-zaczęłam cicho szlochać. Te sny są dla mnie wielkim przeżyciem. Nie byłam w stanie ich opowiedzieć.
Severus choć z niechęcią spytał:
-Co ci jest?
Wybuchłam płaczem i przytuliłam się do wilka, który patrzył na mnie jak na wariatkę (którą jestem) i próbował mnie odczepić, ale wbiłam moje ostre pazurki w jego skórę i nie puszczałam.
Severus, dokończysz?
wtorek, 2 kwietnia 2013
Od Night
Mam już serdecznie dość tej codziennej monotonii:
wstaję,ogarniam się,ide na zwia po okolicach a wieczorem kolacja z mlodego karibu.Postanowiłam to zmienić i wyruszyłam na wyprawę .Byłam juz daleko gdy przypomniałam sobie, że nie zostawiłam informacji gdzie jestem.Na pewno nikt nie zauważy przy takiej ilosci wilków watasze.Jednak ogarnął mnie niepokój w sumie może jednak..Nie jestem tylko zwykłą wilczyca która się nudzi.
W tym samym czasie...
<Black Star dokończysz?>
wstaję,ogarniam się,ide na zwia po okolicach a wieczorem kolacja z mlodego karibu.Postanowiłam to zmienić i wyruszyłam na wyprawę .Byłam juz daleko gdy przypomniałam sobie, że nie zostawiłam informacji gdzie jestem.Na pewno nikt nie zauważy przy takiej ilosci wilków watasze.Jednak ogarnął mnie niepokój w sumie może jednak..Nie jestem tylko zwykłą wilczyca która się nudzi.
W tym samym czasie...
<Black Star dokończysz?>
Od QuickSnap Cd Soul'a
-Dobra-odpowiedziałam
Wilki powoli docierały do siebie. Razem z Soulem szliśmy w kierunku jaskini Kiiyuko. Gdy już dotarliśmy opowiedziałam jej w jakiej sprawie przybyliśmy.
-Już miałam w poprzedniej watasze taki przypadek. Soul pamiętasz jak znalazłeś mnie w Mroźnym Lesie?-zapytała Kiiyuko
-Tak pamiętam. Byliśmy wtedy w Grocie Wygnańców.-odpowiedział Soul
-Zaraz gdzie jest Mroźny Las?-zapytałam
-To jest tam pomiędzy Jaskinią Duchów, a Doliną Muz-odpowiedziała Kiiyuko- Wracając. Soul... Ty.... Zmieniłeś się w tą postać, bo padłeś klątwą władczyni Groty Anayi. Żeby ją zdjąć musisz zabrać ze sobą 3 wilki i znaleźć legendarny Nefrytowy Tron.
-Przecież to tylko stara bajeczka dla szczeniaków-powiedział Soul
-Ale on może istnieje-powiedziałam- Niby mrówki "tojadki" sam mówiłeś, że nie istnieją, a sam je widziałeś
Następnego dnia Soul przygotowywał się do podróży na Zimną Pustynię, gdzie wedle legendy znajduje się Nefrytowy Tron, który spełni 3 życzenia tego kto na nim usiądzie. Wybrał 3 wilki, a były nimi...
Soul?
Wilki powoli docierały do siebie. Razem z Soulem szliśmy w kierunku jaskini Kiiyuko. Gdy już dotarliśmy opowiedziałam jej w jakiej sprawie przybyliśmy.
-Już miałam w poprzedniej watasze taki przypadek. Soul pamiętasz jak znalazłeś mnie w Mroźnym Lesie?-zapytała Kiiyuko
-Tak pamiętam. Byliśmy wtedy w Grocie Wygnańców.-odpowiedział Soul
-Zaraz gdzie jest Mroźny Las?-zapytałam
-To jest tam pomiędzy Jaskinią Duchów, a Doliną Muz-odpowiedziała Kiiyuko- Wracając. Soul... Ty.... Zmieniłeś się w tą postać, bo padłeś klątwą władczyni Groty Anayi. Żeby ją zdjąć musisz zabrać ze sobą 3 wilki i znaleźć legendarny Nefrytowy Tron.
-Przecież to tylko stara bajeczka dla szczeniaków-powiedział Soul
-Ale on może istnieje-powiedziałam- Niby mrówki "tojadki" sam mówiłeś, że nie istnieją, a sam je widziałeś
Następnego dnia Soul przygotowywał się do podróży na Zimną Pustynię, gdzie wedle legendy znajduje się Nefrytowy Tron, który spełni 3 życzenia tego kto na nim usiądzie. Wybrał 3 wilki, a były nimi...
Soul?
czwartek, 21 marca 2013
Od Małej Ri
Chodziłam po Death City. Soul nie odzywał się do mnie od kąd tak urządziłam się ze Śmiercią, ale trudno. Raz się żyje i trzeba przeżyć wszystko!
Słyszałam, że do watahy dołączył jakiś nowy wilk-Severus. chciałam go poznać, bo podobno jest ponury, agresywny, wredny i nie lubi dzieci. To mi się w nim podobało. Więc łaziłam po mieście tu i tam, aż spotkałam dużego, czarnego wilka z naszyjnikiem, który przypominał trochę nietoperza.
-Ty jesteś Severus?-spytałam starając się robić wrażenie ponurej.
-Tak.-mruknął wilk, patrząc na mnie z obrzydzeniem. Chyba na serio nie lubił dzieci.
-.... Znasz już wszystkie wilki z tąd?-spytałam już pogodniej.
-A co cię to obchodzi?
-Dużo!
-To się musisz rozczarować! Nie wszystkie wilki mają charakter jak z bajek!-wilk minął mnie i chciał odejść.
-Wiem. witam w rzeczywistości Severusie.
-wilk spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić spojrzeniem, a potem uśmiechnął się wrednie.
-Miałaś już kiedyś koszmar nocny?-spytał oschle
-Emmmmmm.... Tak. Cały czas! Jeszcze nie miałam nocy z dobrym snem!-uśmiech Severusa zniknął i znowy zrobuł tą swoją ponurą minę.
-Nigdy?-spytał
-Nigdy!-potwórzyłam.
Severus, dokończysz?
Słyszałam, że do watahy dołączył jakiś nowy wilk-Severus. chciałam go poznać, bo podobno jest ponury, agresywny, wredny i nie lubi dzieci. To mi się w nim podobało. Więc łaziłam po mieście tu i tam, aż spotkałam dużego, czarnego wilka z naszyjnikiem, który przypominał trochę nietoperza.
-Ty jesteś Severus?-spytałam starając się robić wrażenie ponurej.
-Tak.-mruknął wilk, patrząc na mnie z obrzydzeniem. Chyba na serio nie lubił dzieci.
-.... Znasz już wszystkie wilki z tąd?-spytałam już pogodniej.
-A co cię to obchodzi?
-Dużo!
-To się musisz rozczarować! Nie wszystkie wilki mają charakter jak z bajek!-wilk minął mnie i chciał odejść.
-Wiem. witam w rzeczywistości Severusie.
-wilk spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić spojrzeniem, a potem uśmiechnął się wrednie.
-Miałaś już kiedyś koszmar nocny?-spytał oschle
-Emmmmmm.... Tak. Cały czas! Jeszcze nie miałam nocy z dobrym snem!-uśmiech Severusa zniknął i znowy zrobuł tą swoją ponurą minę.
-Nigdy?-spytał
-Nigdy!-potwórzyłam.
Severus, dokończysz?
Od Kiiyuko Cd Soul'a
-Soul, nie!-w ostatniej chwili złapałam Soul'a.
-Nie oddamy wam ani jednego szczeniaka z mojej watahy!-wysapał groźnym tonem.
-A więc Leni ma już nową partnerkę!-krzyknął wilk
-Co?!-wykrzyknęłam równicześnie z Soul'em.
-Tak! Mój syn szuka sobie kobiety, a ta wasza Bloodspill, to połączenia najlepszych cech do zabijania! Oczywiście damy jej eliksir zapomnienia i wzrostu, żeby było wszystko dobrze....-wilk spojrzał na nieruchomego szczeniaka. Widocznie unieruchomili ją. Biały wilk wypóścił ją z pyska.
-Czy ona nie powinna już się ocknąć?-spytał wypluwając jej wierść
-A co? Spytał brązowy wilk.
-Bo ogłuszyliśmy ją już parę godzin temu....-wilki spojrzały na siebie, a na pysku Bloodspill pojawił się mały, szyderczy uśmieszek. Jakby udawała tylko, źe straciła przytomność.
-Oddajcie mi corkę!-wykrzyknął Soul.-Nie będzie żoną jakiegoś palanta z innej watahy!
-Palanta?! Jak śmiesz tak nazywać Leniego?!
-Jak nazywać?-zza drzewa wyszedł taki wilk:

W tej chwili Bloodspill otworzyła oczy. Jaśniały żółtą poświatą, co znaczyło, że jest w furii. Swiftkill ma wtedy zielone oczy, a ja czerwone. Blood rzuciła się najpierw na brązowego wilka i dorwała mu się do gardła, rozrywając me na strzępy. Patrzyłam na Soul'a, który uśmiechnął się, widząc, że jego córka odziedziczyła po nim techniki walki. Podszedł do zdechłego wilka i wyssał duszę.
Soul?
-Nie oddamy wam ani jednego szczeniaka z mojej watahy!-wysapał groźnym tonem.
-A więc Leni ma już nową partnerkę!-krzyknął wilk
-Co?!-wykrzyknęłam równicześnie z Soul'em.
-Tak! Mój syn szuka sobie kobiety, a ta wasza Bloodspill, to połączenia najlepszych cech do zabijania! Oczywiście damy jej eliksir zapomnienia i wzrostu, żeby było wszystko dobrze....-wilk spojrzał na nieruchomego szczeniaka. Widocznie unieruchomili ją. Biały wilk wypóścił ją z pyska.
-Czy ona nie powinna już się ocknąć?-spytał wypluwając jej wierść
-A co? Spytał brązowy wilk.
-Bo ogłuszyliśmy ją już parę godzin temu....-wilki spojrzały na siebie, a na pysku Bloodspill pojawił się mały, szyderczy uśmieszek. Jakby udawała tylko, źe straciła przytomność.
-Oddajcie mi corkę!-wykrzyknął Soul.-Nie będzie żoną jakiegoś palanta z innej watahy!
-Palanta?! Jak śmiesz tak nazywać Leniego?!
-Jak nazywać?-zza drzewa wyszedł taki wilk:

W tej chwili Bloodspill otworzyła oczy. Jaśniały żółtą poświatą, co znaczyło, że jest w furii. Swiftkill ma wtedy zielone oczy, a ja czerwone. Blood rzuciła się najpierw na brązowego wilka i dorwała mu się do gardła, rozrywając me na strzępy. Patrzyłam na Soul'a, który uśmiechnął się, widząc, że jego córka odziedziczyła po nim techniki walki. Podszedł do zdechłego wilka i wyssał duszę.
Soul?
Od Diego Cd Galaxy
Poprowadziłem smoki do Dwath City, do budynku, w którym mieszkali towarzysze. Oczywiście smoki mieszkały na zewnątrz.
-Dobbrraaa....-jęknął mały smoczek.
-A tak właściwie, to chyba źle zaczęliśmy znajomość!-wykrzyknęła smoczyca
-Może i tak....-skonąłem głową.-Ja jestem Diego.
-Ja Foxy.-mruknął rudy smok.-A to Cleo (czytaj: Kleo)-moja partnerka i syn Lewer.
-Aha. Musicie chwilowo uważać na resztę smoków, bo jeszcze nic nie uzgodniłem z tatą, więc bendą was źle traktować.... Chyba.-z ukosy spojrzałem na smoka Swiftkill-Slagterra, który wylądował koło nas wpatrując się w kryształową kulę, którą trzymał Foxy.
-Z kąd to masz?!-warknął Slagterra.
-Nie twoja sprawa.-powiedział ponuro Foxy.-A co? Zazdrościsz? Ta kula jest moją własnością. Odziedziczyłem ją po moim ojcu Erd....
-Erdragonowi!-przerwał mu Slagterra.-Znałem go! Głupi smok, cały czas mieszał się w moje życie. No i dostał za swoje.
Patrzyłem na smoki nie wiedząc o co im chodzi. Zobaczyłem Swiftkill.
Swiftkill, dokończysz?
-Dobbrraaa....-jęknął mały smoczek.
-A tak właściwie, to chyba źle zaczęliśmy znajomość!-wykrzyknęła smoczyca
-Może i tak....-skonąłem głową.-Ja jestem Diego.
-Ja Foxy.-mruknął rudy smok.-A to Cleo (czytaj: Kleo)-moja partnerka i syn Lewer.
-Aha. Musicie chwilowo uważać na resztę smoków, bo jeszcze nic nie uzgodniłem z tatą, więc bendą was źle traktować.... Chyba.-z ukosy spojrzałem na smoka Swiftkill-Slagterra, który wylądował koło nas wpatrując się w kryształową kulę, którą trzymał Foxy.
-Z kąd to masz?!-warknął Slagterra.
-Nie twoja sprawa.-powiedział ponuro Foxy.-A co? Zazdrościsz? Ta kula jest moją własnością. Odziedziczyłem ją po moim ojcu Erd....
-Erdragonowi!-przerwał mu Slagterra.-Znałem go! Głupi smok, cały czas mieszał się w moje życie. No i dostał za swoje.
Patrzyłem na smoki nie wiedząc o co im chodzi. Zobaczyłem Swiftkill.
Swiftkill, dokończysz?
Od Severusa
Urodziłem się w WolfShire .Byłem synem pary alpha .Od kiedy pamiętam toczyła się tam wojna .Pewnego dnia cała rada wilków zebrała się przy dużym kamiennym stole
-Wiemy że to już koniec WolfShire- powiedział mój ojciec
-Musimy walczyć do końca! - protestowałem
-Wszyscy wojownicy zginęli jak mamy walczyć?
-My też możemy bronić naszych ziem!
-Nie ,Severusie .Jesteś naszym jedynym synem i musisz przeżyć .Udaj się do Death City. Tam będziesz bezpieczny.-powiedziała moja matka
-Nie chce być bezpieczny chcę walczyć!
-To nie czas na zgrywanie bohatera! -mój ojciec podniósł na mnie głos
-Mam patrzeć jak umieracie!
-Tak! Steel odprowadź go do ziemi Namataru.
-Tak jest!- powiedział Steel
-Nie mam zamiaru dalej ciągnąć tej rozmowy-powiedziałem i wybiegłem na zewnątrz.
-Książe ? Pańska zbroja-powiedział Steel
-Dzięki ,ale sam dam sobie rade a ty tu giń w spokoju- wziołem zbroję i odepchnąłem go łapą.I zaczęła się moja wędrówka do Death City, chociaż nie miałem zamiaru tam isć. Trwało to mniej więcej miesiąc a z każdym dniem narażałem życie by tylko dojść do tego miasta-Ataki ghuli, mięsożerne rośliny, cienie ,lisze, smoki i cyklopi .Gdy w końcu tam dotarłem byłem zawiedziony .To miasto było okropne .Nie podobało mi się ,ale czułem przepływającą przeze mnie energię .Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli .Na przeciwko wybiegł mi biały samiec
-Kim jesteś? -spytał
-Severus ,książe WolfShire...były-powiedziałem
-Rozumiem że chcesz do nas dołączyć?
-Tak.
-Będziesz się nadawał na wojownika -wymamrotał-Czy to zbroja Nekromantów?
-Tak
kiwnął głową i krzyknął;
-Anaria !
I na ziemię sfrunęła nawet ładna wilczyca
-Zaprowadź tego tu do nowego mieszkania.-powiedział i odszedł
-Ty jesteś....?-spytała
-Severus i tyle ci wystarczy.
Zaprowadziła mnie do jakiegoś małego czarnego zamku.
-Tu mieszkał kiedyś stary Lord ciemności ,ale zdechł. Teraz to wszystko twoje.
kiwnąłem głową a ona wyszła .To był początek mojej przygody w watasze
-Wiemy że to już koniec WolfShire- powiedział mój ojciec
-Musimy walczyć do końca! - protestowałem
-Wszyscy wojownicy zginęli jak mamy walczyć?
-My też możemy bronić naszych ziem!
-Nie ,Severusie .Jesteś naszym jedynym synem i musisz przeżyć .Udaj się do Death City. Tam będziesz bezpieczny.-powiedziała moja matka
-Nie chce być bezpieczny chcę walczyć!
-To nie czas na zgrywanie bohatera! -mój ojciec podniósł na mnie głos
-Mam patrzeć jak umieracie!
-Tak! Steel odprowadź go do ziemi Namataru.
-Tak jest!- powiedział Steel
-Nie mam zamiaru dalej ciągnąć tej rozmowy-powiedziałem i wybiegłem na zewnątrz.
-Książe ? Pańska zbroja-powiedział Steel
-Dzięki ,ale sam dam sobie rade a ty tu giń w spokoju- wziołem zbroję i odepchnąłem go łapą.I zaczęła się moja wędrówka do Death City, chociaż nie miałem zamiaru tam isć. Trwało to mniej więcej miesiąc a z każdym dniem narażałem życie by tylko dojść do tego miasta-Ataki ghuli, mięsożerne rośliny, cienie ,lisze, smoki i cyklopi .Gdy w końcu tam dotarłem byłem zawiedziony .To miasto było okropne .Nie podobało mi się ,ale czułem przepływającą przeze mnie energię .Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli .Na przeciwko wybiegł mi biały samiec
-Kim jesteś? -spytał
-Severus ,książe WolfShire...były-powiedziałem
-Rozumiem że chcesz do nas dołączyć?
-Tak.
-Będziesz się nadawał na wojownika -wymamrotał-Czy to zbroja Nekromantów?
-Tak
kiwnął głową i krzyknął;
-Anaria !
I na ziemię sfrunęła nawet ładna wilczyca
-Zaprowadź tego tu do nowego mieszkania.-powiedział i odszedł
-Ty jesteś....?-spytała
-Severus i tyle ci wystarczy.
Zaprowadziła mnie do jakiegoś małego czarnego zamku.
-Tu mieszkał kiedyś stary Lord ciemności ,ale zdechł. Teraz to wszystko twoje.
kiwnąłem głową a ona wyszła .To był początek mojej przygody w watasze
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
1